2026/10/19

SOR odesłał rodzącą. "Proszę wziąć kąpiel". W łazience noworodek uderzył główką w posadzkę

 Lekarze z warszawskiego szpitala odesłali ciężarną z silnymi skurczami, zalecając ciepłą kąpiel w domu. Niecałą godzinę później kobieta urodziła na podłodze we własnej łazience. Przerażony partner, obawiając się o życie bliskich, wpadł na oddział i dokonał zniszczeń na dziesiątki tysięcy złotych.

Sytuacja z Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego szokuje. Jak informują WP i "Gazeta Wyborcza", personel zignorował objawy zbliżającego się rozwiązania. Zrozpaczony ojciec stanął przed sądem, a placówka ma własną, odmienną wersję zdarzeń. Co dokładnie zapisał lekarz w karcie wypisu Wiktorii?

Odesłanie z Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie

Do zdarzenia doszło 1 października na SOR-ze stołecznego Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego, o czym jako pierwsi informowali dziennikarze portalu WP. Wiktoria, będąca na trzy dni przed terminem, odczuwała regularne skurcze co trzy minuty.Z relacji "Gazety Wyborczej" wynika, że po badaniach ginekologicznych, w tym zapisie KTG, medycy nie stwierdzili rozpoczynającej się akcji porodowej. Kobiecie podano leki rozkurczowe."Nie wygląda pani na kogoś, kto zaraz urodzi" – miała usłyszeć pacjentka z ust położnej. Inna lekarka doradziła jej wzięcie ciepłej kąpieli we własnym domu, mówiąc o skurczach przepowiadających. Jak zaznacza kobieta w rozmowie z "Wyborczą": "To nie była moja pierwsza ciąża. Mam już ośmioletnie dziecko. Wiedziałam, co to są skurcze i że powinnam jechać do szpitala". Zamiast na porodówkę, wróciła do swojego mieszkania.

Poród na podłodze w łazience. Szokujące relacje matki

Rozwiązanie nastąpiło błyskawicznie, niecałą godzinę po wyjściu z placówki medycznej. Wiktoria zaraz po podjechaniu pod budynek poczuła gigantyczne parcie. "Wpadłam do domu i prosto do łazienki. Odkręciłam ciepłą wodę, by już nalewała się do wanny i usiadłam na toalecie" – relacjonuje na łamach "Wyborczej". Kobieta zauważyła ślady krwi.Kiedy wstała, odeszły jej wody płodowe, a noworodek wypadł prosto na posadzkę, uderzając o nią głową."Lała się ze mnie krew" – wspomina cytowana przez dziennik pacjentka. Niemowlęciem błyskawicznie zajęła się przebywająca w mieszkaniu matka jej partnera, owijając je w koce, a na miejsce wezwano pogotowie.
Karetka natychmiast przewiozła kobietę i synka z powrotem na oddział. Zasięgnięto opinii eksperta. Według cytowanego przez "Wyborczą" ginekologa z długim stażem klinicznym, u matki doszło prawdopodobnie do tak zwanego skurczu tężcowego, który gwałtownie wypchnął dziecko oraz łożysko na zewnątrz.

Demolka na SOR-ze. Ojciec dziecka staje przed sądem

Gdy partner Wiktorii, Karol, dowiedział się o potężnym krwawieniu i upadku syna na kafelki, pojechał prosto do szpitala. Był przekonany, że walczą tam o życie jego rodziny. Jak informuje prokuratura okręgowa cytowana przez "Wyborczą", mężczyzna zdemolował drzwi na oddział, dystrybutor wody, gaśnicę i panel w windzie.Wygłaszał także w stronę personelu groźby karalne: "ty kur…", "ty szm…", "zaje… cię", popychając przy tym jedną z położnych. Straty oszacowano na 67 tys. zł. Śledczy wnioskowali o trzymiesięczny areszt, jednak sąd odrzucił ten wniosek. Decyzję argumentowano ogromnym wzburzeniem oskarżonego wywołanym sytuacją.                                                                                                                                NIE  wiem co sie dzieje w szpitalach . Czy to bledy lekarzy czy moze zaniedbanie ? Bo ostatnio wypisuja ze szpitali jak leci badz przetrzymuja na SOR . Jak nie ciezarna , to osoby starsze albo inne wymagajace pomocy sa bez tej pomocy odsylane do domu .Kilka osob przyplacilo to zyciem . A ten noworodek jak udezyl glowka o podloge ??? Co to ma byc ? Poprostu skandal !!!!!!GB

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz