Dodano: 25.08.2015 [14:27]
Mistrz świata w rzucie młotem obronił tytuł. Wieczorem wrócił jednak do hotelu bez swojego złotego medalu. Sportowiec mówi, że zostawił go w taksówce, sam kierowca jest nieco innego zdania. „Polski młociarz krążkiem zapłacił za kurs” – cytuje taksówkarza „Super Express”. Policja odzyskała medal Polaka.
Sportowiec twierdzi, że kierowca taksówki chciał zrobić sobie z nim zdjęcie. Po tym medal został w taksówce. Co innego piszą lokalne media. Hiszpański „AS” powołuje się na nie i podaje, że „Fajdek balował tak mocno, że dla żartu zapłacił medalem taksówkarzowi”. Tak też twierdzi kierowca.
Gdy stwierdzono brak medalu zgłoszono to policji. Taksówkarza odnaleziono i medal o 4:30 trafił z powrotem w ręce Fajdka.
Czesław Zapała przeczy doniesieniom medialnym.

Paweł Fajdek ma się z czego cieszyć. Obronił mistrzostwo, które wywalczył w Moskie. W Pekinie osiągnął dystans 80,88m.
Sportowiec twierdzi, że kierowca taksówki chciał zrobić sobie z nim zdjęcie. Po tym medal został w taksówce. Co innego piszą lokalne media. Hiszpański „AS” powołuje się na nie i podaje, że „Fajdek balował tak mocno, że dla żartu zapłacił medalem taksówkarzowi”. Tak też twierdzi kierowca.
Gdy stwierdzono brak medalu zgłoszono to policji. Taksówkarza odnaleziono i medal o 4:30 trafił z powrotem w ręce Fajdka.
Czesław Zapała przeczy doniesieniom medialnym.
- powiedział dla TVN24.Paweł, jakosportowiec, miał prawo być zmęczony i może wypił jakieś piwko, ale nic więcej. Medal został w taksówce. Pan taksówkarz był zachwycony i robił sobie zdjęcie z Pawłem i medalem. W tym całym zamieszaniu krążek został po prostu w taksówce
Paweł Fajdek ma się z czego cieszyć. Obronił mistrzostwo, które wywalczył w Moskie. W Pekinie osiągnął dystans 80,88m.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz