2016/02/24

Dzieci Kiszczaka poprosiły, a prokurator się zgodził. I oglądają teczki z szafy ojca


Dodano: 24.02.2016 [23:26]
​Dzieci Kiszczaka poprosiły, a prokurator się zgodził. I oglądają teczki z szafy ojca - niezalezna.pl
foto: Filip Błażejowski/Gazeta Polska
Już wiadomo, dlaczego dzieci Czesława Kiszczaka uczestniczą w oględzinach dokumentów, które zostały znalezione przez Instytut Pamięci Narodowej w domu ich rodziców. Wystarczyło, że poprosiły o to prokuratora IPN, a ten na to przystał. Zrobił tak, „żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo późniejszego zaskarżenia”.

Kilka dni temu portal niezalezna.pl potwierdził informację Sławomira Cenckiewicza, żew oględzinach dokumentów znalezionych przez IPN w domu Kiszczaków biorą udział m.in. córka i syn Czesława Kiszczaka.

W programie „W Punkt” w Telewizji Republika prezes IPN Łukasz Kamiński tłumaczył, dlaczego do tego doszło. Najbliżsi Kiszczaka robią to… na własną prośbę. – Prokurator prowadzący nie musiał akceptować tej prośby, ale zgodził się, żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo późniejszego zaskarżenia – tłumaczył Kamiński dodając, że postępowanie śledczych zostało objęte nadzorem służbowym.

Co ciekawe, w minioną sobotę wysłaliśmy do rzecznik IPN Agnieszki Sopińskiej-Jaremczak pytania w tej sprawie. Chcieliśmy dowiedzieć się, jakie dokładnie procedury umożliwiają członkom rodziny Czesława Kiszczaka obecność przy przeglądaniu akt, które zostały zabezpieczone w jego domu, a także poznać inne przykłady, kiedy taka sytuacja miała miejsce.

Zapytaliśmy też, czy w innych przypadkach zabezpieczania akt u osób prywatnych, bądź w instytucjach, osoby, które posiadały dokumenty wytworzone przez komunistyczne służby specjalne, były przy opisywaniu tych dokumentów, a jeżeli tak, to kto to był i kiedy taka sytuacja miała miejsce?

Na żadne z tych pytań nie otrzymaliśmy dotychczas odpowiedzi…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz