Przypomnijmy, jeden z mieszkańców Elbląga, w październiku 2015 roku, opublikował na Facebooku wstrząsające zdjęcie, z którego wynika, że na wizytę u specjalisty – kardiologa, czekać musi do czerwca 2017 roku. Jak wówczas ustaliliśmy, nie był to odosobniony przypadek. Jakiś czas temu, 90-letnia staruszka z Elbląga na badanie tomografem w związku z silnymi zawrotami głowy, zmuszona była czekać ponad rok. Zapytaliśmy wtedy na naszych łamach, czy chory człowiek… zdąży przed śmiercią? Okazuje się, że elblążanin nie zdążył. Badania nie dożyła też staruszka, o której wspominaliśmy.
„Jakiś czas temu pisaliście o elblążaninie, który na wizytę w poradni kardiologicznej miał czekać do 2017 roku. Z żalem i smutkiem informujemy, że nie doczekał. 40-latek W. zmarł w środę, 24 lutego” – napisali nam bliscy mężczyzny.Elblążaninowi, który opublikował na Facebooku zdjęcie z datą wizyty u specjalistów kardiologów znajomi życzyli wtedy zdrowia i radzili przyczepić karteczkę do lodówki, aby o wizycie nie zapomniał, bo jak kolejka minie, będzie ponownie czekał prawie dwa lata na wizytę. Internauci radzili też, aby zrobić ksero, bo kartka jak paragon, może wyblaknąć. Inni internauci zauważali, że „po poznaniu wyznaczonej daty, wizyta może już okazać się zbędna!”. I ci właśnie, nie mylili się.
Jak udało nam się ustalić – mężczyzna już wcześniej doznał zatoru w płucach. Właśnie dlatego otrzymał skierowanie na szczegółowe badania, które powinny się odbyć natychmiast. Mimo, że 40-latek przeszedł tzw. zawał płucny, lekarze nie przyspieszyli badania i kazali czekać na wyznaczony w 2017 roku termin. Warto zaznaczyć, że zator w płucach (zator tętnicy płucnej, zatorowość płucna) to stan zagrożenia życia, który wymaga jak najszybszej interwencji lekarskiej i szczegółowej diagnozy. Przyczyną śmierci elblążanina, najprawdopodobniej był drugi zator.
Nagłośniony przypadek elblążanina, nie jest na pewno odosobniony. Jak wielu mieszkańców równie długo zmuszonych jest czekać do lekarza specjalisty, możemy się domyślać. Aż strach z kolei myśleć, ilu z nich tej wizyty nie doczeka.
Sytuacja ta dowodzi temu, że system opieki zdrowotnej w naszym kraju jest patologiczny. Nijak, to z czym stykamy się na co dzień, korzystając z podstawowej opieki zdrowotnej, ma do zapisu w Konstytucji RP, który mówi:
Art. 68. Prawo do ochrony zdrowia1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
3. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
3. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
Te zapisy są czczymi frazesami, niemającymi nic wspólnego z rzeczywistością. Osoby majętne dostęp do opieki medycznej mają niemal natychmiast, bo korzystają z prywatnych badań, które słono kosztują. Ludzi uboższych, czy emerytów, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, nie stać na wydanie kilkuset złotych aby „od ręki” wykonać np. badanie tomograficzne czy kardiologiczne.
Tacy mieszkańcy zmuszeni są czekać. Nie zawsze jednak uda się im doczekać. Pogrzeb 40-latka zaplanowano na sobotę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz