Tam, gdzie zostaną zamknięte "porodówki", wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski proponuje organizację porodów na zwykłym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym – z położną, ale bez udziału ginekologa. Rodząca miałaby trafić między ofiary wypadków, pobić i osoby nietrzeźwe. Dopiero w razie komplikacji rodząca zostałaby przetransportowana – np. śmigłowcem – do szpitala położniczego.Nie znam takiego pomysłu. Moim zdaniem nie ma takiego pomysłu" - zaprzeczył zdumiony rzecznik rządu Adam Szłapka. W środę został zapytany w Radiu Zet "o wizję porodów" według wiceministra zdrowia.
Jednak taki pomysł jest. 31 października do konsultacji trafił projekt rozporządzenia ministra zdrowia, który przewiduje organizowanie opieki okołoporodowej w SOR-ach i izbach przyjęć – w miastach powiatowych, gdzie nie ma oddziałów położniczych.
Jak tłumaczy resort, chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa kobiet ciężarnych i rodzących w powiatach, gdzie dostęp do oddziałów jest już utrudniony, gdzie kolejne szpitale z powodu niskiej liczby urodzin zawieszają lub zamykają porodówki. Tylko w 2025 roku wstrzymano przyjęcia lub zamknięto ponad 20 takich oddziałów. Pacjentki z mniejszych miast, takich jak Krynica- Zdrój, Drezdenko, czy Lesko (nazywane "ostatnią porodówką w Bieszczadach") są dziś odsyłane do większych ośrodków, często kilkadziesiąt kilometrów dalej.W rozmowie z portalem "Rynek Zdrowia" wiceminister wyjaśniał, że "w danym miejscu, w obrębie SOR-u lub izby przyjęć, będzie punkt, gdzie dyżurować ma położna, gdzie będzie zespół ratownictwa medycznego i w razie braku możliwości dojechania kobiety rodzącej do szpitala – w tym miejscu będzie mogła bezpiecznie urodzić".
"Ten punkt ma być miejscem zapewnienia ewentualnego porodu, gdyby nie można było dotrzeć do wskazanego oddziału położniczo-ginekologicznego" – wyjaśniał Maciejewski. Wiceministrowi trudno odmówić kompetencji do prezentowania planów. Od 2012 r. kierował Instytutem Matki i Dziecka. Specjalizuje się w ginekologii, położnictwie i perinatologii. Może jednak nie był ostatnio na izbie przyjęć?Lekarze od razu wyciągnęli słabe strony tej koncepcji. Lek. Jakub Kosikowski z Naczelnej Izby Lekarskiej napisał na platformie X, że stałymi bywalcami SOR-y są ofiary wypadków, pobić, osoby w stanie upojenia alkoholowego, bezdomni. Nie ma mowy o komforcie rodzącej matki położonej w ich sąsiedztwie.Jak komentuje Kosikowski w rozmowie z Wirtualną Polską: - Naszym zdaniem szpitalne oddziały ratunkowe czy izby przyjęć nie są najlepszym miejscem do tego, by przyjmować na świat dziecko i zajmować się rodzącą. Chociażby z tego względu, że jeśli tam będzie tylko położna i coś zacznie się dziać nie tak, to nie ma możliwości wykonania ratunkowego cesarskiego cięcia. Nawet ten śmigłowiec… w przypadku na przykład krwotoku, to nie jest tak, że on się teleportuje ze szpitala do szpitala. Tam liczą się czasami minuty - mówi.Kosikowski dodaje, że cały pomysł został fatalnie "sprzedany" i dlatego opinia publiczna zobaczyła go w najbardziej kontrowersyjnej wersji. - To był błąd komunikacyjny. Idea jest zupełnie inna niż przedstawił to wiceminister - ocenia. Jak tłumaczy, rozwiązanie opracowywali konsultanci i miało wyglądać tak, że w miejscach likwidowanych oddziałów położniczych przy SOR-ach działałyby poradnie z położnymi.
To te poradnie byłyby punktem przyjęcia porodu tylko w sytuacji nadzwyczajnej – "gdy kobieta nie zdąży dojechać na czas". Natomiast każda pacjentka wymagająca opieki lekarskiej – miałaby być transportowana dalej, do właściwego szpitala.
- Polska ma jeden z najniższych na świecie wskaźników umieralności kobiet przy porodzie, niższy nawet niż średnia unijna, niższy niż wiele krajów Zachodu. I to wynika z tego, że w Polsce rodzi się w szpitalach. Wydaje mi się, że 20. gospodarkę świata stać na to, by zachować ten poziom prawidłowego zabezpieczenia matki i dziecka – by kobiety miały dostęp i do położnej, i do lekarza, i do pełnego sprzętu, i do znieczulenia. Jesteśmy w stanie to zapewnić – podkreśla Kosikowski.Sprawa porodów w SOR-ach budzi ogromne emocje – również dlatego, że wątek dostępności i jakości zabezpieczenia medycznego jest jednym z czynników wpływających na decyzje kobiet o zajściu w ciążę i posiadaniu dzieci.Głos zabrała m.in. posłanka Konfederacji Karina Bosak, matka trojga dzieci, która jednocześnie spodziewa się kolejnego.
"To jest drastyczne obniżanie polskich standardów opieki okołoporodowej, tym bardziej że, jak rozumiem, ma ono mieć charakter systemowy. Zamiast ratować porodówki, zastąpimy je jedynie dyżurującą położną na SOR?! Czy kobiety z małych miast mają być trwale wykluczone z bezpiecznej i godziwej opieki okołoporodowej w Polsce?! Jak można w ogóle nazwać takie traktowanie kobiet? Absolutnie skandaliczny pomysł!" - napisała na platformie X. Co jeszcze mozna dodac po wypowiedzi pani Bosak? To co zawsze. To jest " panstwo Tuska " a on zrobi wszystko zeby nam dokopac. Nienawidzi Polski i Polakow i gowno go obchodzi jak i gdzie beda rodzic Polki.Piniedzy na porodowki nie ma i nie bedzie bo trzeba placic zadluzenie Ukraincow. A to ze kobiety beda narazona na porody w skandalicznych warunkach gowno go obchodzi. Oczywiscie duzo kobiet sie zabezpieczy i pojedzie do szpitala wczesniej ale co z tymi co nie zdaza ?
Pijak zdemolowal SOR ----- to puenta. Policjanci zostali wezwani do agresywnego 26-latka, który niszczył wyposażenie i spowodował zalanie wodą części pomieszczeń szpitalnych na SOR. Po zatrzymaniu okazało się, że był pod wpływem alkoholu. GB
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz