2026/03/24

Dwóch braci zginęło pod zawalonym budynkiem. Co było przyczyną tragedii?

 Hala w Mławie, która kiedyś pełniła rolę zajezdni autobusowej, runęła w ciągu kilku sekund. Pod jej gruzami zginęło dwóch młodych mężczyzn. Do tragedii doszło ponad rok temu. Czy to możliwe, by zawalenie dużej hali spowodowane było przez kilka otworów wywierconych wiertarką akumulatorową? 

Mława. Zawaliła się hala

W momencie zawalenia hali pracownicy firmy, której właścicielem jest pan Radosław, montowali na jej terenie monitoring i system alarmowy. Wśród nich byli bracia - 29-letni Bartłomiej i 30-letni Mateusz.

- Tego dnia byłem na miejscu. Ja i trzech pracowników. Podmuch spadającego dachu otworzył drzwi i wypchnął nas na zewnątrz – opowiada Radosław Piórkowski, właściciel firmy montującej monitoringi.

- Bartek był przygnieciony przez jeden z legarów. Próbowałem podnieść legar, aby go uwolnić. Przybiegło kilka osób, które próbowało pomóc. Ale stwierdziliśmy, że jest to na tyle ciężkie, że nie da rady tego ruszyć – wspomina.- Pod gruzami mieliśmy trzy osoby, dwie to ofiary śmiertelne. Jedna osoba została przewieziona do szpitala – przekazał po zdarzeniu kpt. Jacek Dryll z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Mławie.

O katastrofie budowlanej w Mławie bliscy ofiar dowiedzieli się z telewizji. Tego dnia wraz z halą zawaliło się ich życie. Bartłomiej i Mateusz byli braćmi. Jedynymi dziećmi państwa Olszewskich.

- Pojechaliśmy wtedy na miejsce. Niestety, Bartek leżał na posadzce za czerwonym parawanem. Przez chwilę mogliśmy go uściskać – mówi Stanisław Olszewski, ojciec ofiar.

- W międzyczasie odlatywał helikopter. Miałam nadzieję, że to może jest mój Mateusz, ale to nie był on – relacjonuje pani Martyna, żona mężczyzny, który zginął w zawalonej hali.- Czekaliśmy pięć, sześć godzin aż wydobędą z gruzów ciało Mateusza – dodaje kobieta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz