2026/03/29

Nataschę porwano z ulicy gdy miała 10 lat. Przez ponad 3 tys. dni żyła w niewoli

 

Natascha Kampusch w wieku 10 lat została porwana w drodze do szkoły. Jej oprawca przetrzymywał ją przez osiem lat. Dziewczyna miała możliwość kilka razy uciec, jednak strach jej wtedy na to nie pozwalał. Niemniej jednak nigdy nie porzuciła myśli, że uda jej się uwolnić.Natascha Maria Kampusch urodziła się dokładnie 34 lata temu, 17 lutego 1988 r. Mieszkała na obrzeżach Wiednia. Jej okolica nie była zbyt przyjazna, bowiem mieszkało w niej sporo osób uzależnionych od alkoholu. Jej marzeniem było się wyrwać stamtąd i zacząć samodzielne życie. Pierwszym z kroków wówczas miała być samotna wędrówka do oddalonej o kilka minut drogi szkoły podstawowej. 

Tak wyglądało porwanie Nataschy Kampusch

10-letnia Natascha po raz pierwszy szła sama do szkoły, która była oddalona o pięć minut drogi od jej domu. Dziewczynka w domu miała problemy, jej rodzice się rozwiedli, co odbiło się na jej psychice i w pewnym momencie chciała nawet rzucić się pod nadjeżdżający samochód. Zamiast tego spotkało ją coś zupełnie innego. Podjechał do niej  biały van, którego kierowcą był technik łączności Wolfgang Priklopil. Mężczyzna porwał dziewczynkę z ulicy. Natascha zaczęła zadawać mu różne pytania. -"Jaki nosisz rozmiar buta" - zapytała. Dziewczynka wiedziała z telewizji, że należy zdobyć jak najwięcej informacji o porywaczu, żeby potem wspomóc działanie policji. Niestety w jej przypadku nie było ku temu okazji przez osiem lat. 

To była starannie zaplanowana akcja 

Część przestępców czasem porywa swoje ofiary pod wpływem impulsu. Więzi je w pomieszczeniach codziennego użytku, czy miejscach oddalonych od centrum miasta. Wolfgang miał plan i to dopracowany do perfekcji. Mężczyzna przywiózł ją do spokojnego miasteczka Strasshof, 24 km na północ od Wiednia. Pod garażem stworzył małe, pozbawione okien, dźwiękoszczelne pomieszczenie. Co ciekawe, wejście do tej kryjówki było tak skomplikowane, że zajmowało godzinę. W tym miejscu dziewczynka była przetrzymywana. 

Zaginięcie dziewczynki wywołało poruszenie u mieszkańców. Wolfgang Priklopil przez moment był nawet podejrzewany, bo jeden ze świadków widział jego furgonetkę na miejscu zdarzenia, ale policja szybko porzuciła ten trop, twierdząc że 35-latek nie jest potworem, zdolnym do takiego czynu. 

Pozory normalności w niewoli 

Z relacji Nataschy dowiadujemy się, że pierwszej nocy w niewoli poprosiła oprawcę o to, by pocałował ją na dobranoc. - "Robiłam wszystko, żeby zachować pozory normalności" - mówiła. Priklopil czytał jej nawet bajki i przynosił drobne prezenty, do których zaliczały się np. płyn do płukania ust czy taśma klejąca. 

10-latka wiedziała wtedy, że to, co się dzieje jest złe, jednak próbowała to sobie zracjonalizować. Kiedy mnie kąpał, wyobrażałam sobie, że jestem w spa. Kiedy dawał mi coś do jedzenia, wyobrażałam go sobie jako dżentelmena, który robi to wszystko dla mnie. Obsługiwał mnie. Wydawało mi się, że to bardzo upokarzające być w takiej sytuacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz