Pani Urszula znalazła przed domem przesyłkę. Sądziła, że kurier zostawił ją pod drzwiami, dlatego wniosła ją do środka. Wkrótce potem nastąpił wybuch, w wyniku którego 31-letnia kobieta oraz jej dzieci: 2,5-letni syn i 8-letnia córka odnieśli poważne obrażenia. Jak się później okazało, ładunek wybuchowy nadał były partner poszkodowanej, Błażej K., pragnąc wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. W trakcie odczytywania wyroku wpadł w furię, szokując wszystkich zgromadzonych na sali rozpraw.
Do tragicznych wydarzeń doszło 19 grudnia 2022 roku, krótko po 7:00 rano, w Siecieborzycach (pow. żagański, woj. lubuskie). Pani Urszula, matka 2,5-letniego Bartusia i 8-letniej Oli, zbierała się do pracy. Wychodząc z domu, zauważyła leżący przed budynkiem pakunek. Sądząc, że to przesyłka od kuriera, zabrała kwadratowy karton o boku 20 cm z powrotem do środka. Był zaadresowany na nią i zaklejony przezroczystą taśmą. Dzieci przebywały wówczas w domu – chłopiec, z powodu przeziębienia, nie poszedł do żłobka i miał zostać z babcią, a 8-latka szykowała się do wyjścia. Karolina, babcia dzieci, w programie „Uwaga! TVN” opowiadała, że szła włączyć wnuczkowi bajkę, gdy drzwi nagle się przymknęły. Wtedy pani Urszula zaczęła otwierać paczkę nożem, co zainicjowało potężną eksplozję.
Babcia dzieci wspominała, że po omacku wykręciła numer alarmowy 112, krzycząc do słuchawki, nie słysząc niczego z zewnątrz. Na miejsce natychmiast wysłano służby ratunkowe, w tym śmigłowiec LPR. Eksplozja zrównała z ziemią kuchnię i przedpokój, niszcząc sprzęty, okna i drzwi. Ładunek, określony jako bomba rurowa wypełniona metalowymi odłamkami, miał wyrządzić jak największe szkody.
Trójka najciężej rannych trafiła w stanie krytycznym do szpitala w Zielonej Górze. Lekarze wprowadzili ich w stan śpiączki farmakologicznej, walcząc o ich życie. Pani Urszula straciła wzrok, a jej ciało, podobnie jak dzieci, naszpikowane było odłamkami. Konieczna była amputacja jej dłoni. Prokurator Ewa Antonowicz z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze poinformowała, że to matka dzieci odniosła najpoważniejsze obrażenia, znajdując się najbliżej epicentrum wybuchu. 8-latka przeszła skomplikowaną operację usuwania fragmentów bomby z ciała
Były partner Błażej K. podejrzany o wysłanie bomby. Wcześniej miał się nad nią znęcać
Śledztwo wykazało, że 31-latka od ponad roku mieszkała z rodzicami po rozstaniu z Błażejem K., ojcem najmłodszego syna. Mężczyzna, kierowca ciężarówki pracujący w Niemczech, w przeszłości dzielił z nią mieszkanie. Ich związek zakończył się z powodu przemocy, z jaką miała się spotykać ze strony mężczyzny. Błażej K. został pozbawiony praw rodzicielskich po tym, jak kobieta, wraz z dziećmi, uciekła od niego. Babcia dzieci w programie TVN wyznała, że początkowo relacje układały się dobrze, lecz sytuacja pogorszyła się, gdy pani Urszula zdecydowała o powrocie do pracy i posłaniu syna do żłobka. Według relacji kobiety, Błażej K. miał znęcać się psychicznie nad partnerką i wnuczką. Wspomniała o interwencjach kuratora, leczeniu psychiatrycznym i awanturach, podczas których mężczyzna miał kopać partnerkę trzymającą dziecko.
Rodzina Błażeja K. broniła go w telewizji. Przekonywał o swojej niewinności
Rodzice oskarżonego nie dopuszczali do siebie myśli o jego winie. W programie „Uwaga! TVN” ojciec Błażeja K. zapewniał, że jego syn ciężko pracował, a korzyści z tego czerpała pani Urszula. Mężczyzna twierdził, że jego syn jest niewinny, przebywał w Niemczech w czasie wybuchu i ma czyste sumienie. Twierdził, że nie miał pojęcia o przemocy w związku syna ani o powodach odebrania mu praw rodzicielskich. Prokuratura rozpoczęła śledztwo pod kątem usiłowania zabójstwa wielu osób, za co groziło mu dożywocie.
Rodzina czuwała nad poszkodowanymi w szpitalu, pod ochroną policji. Po przebudzeniu pani Urszula zorientowała się, że amputowano jej prawą dłoń, a palce u lewej zostały zszyte. Jej wzrok wrócił, początkowo z problemami. Stan zdrowia dzieci ulegał poprawie, a ludzie z całej Polski wsparli ich finansowo w zbiórce charytatywnej.
Wstrząsająca relacja poszkodowanej pani Urszuli. Powrót do zdrowia to jej priorytet
W programie „Uwaga! TVN” pani Urszula opisała chwilę wybuchu. Zapamiętała huk i eksplozję. Instynktownie osłoniła córkę ciałem. Gdy odzyskała świadomość, była przekonana, że umiera. Błagała matkę, by ta zakończyła jej cierpienie. Dzięki specjalistycznej opiece udało się uratować życie poszkodowanym i rozpocząć rehabilitację. Siła woli pomogła kobiecie w walce o powrót do samodzielności. W TVN wyznała, że jej celem było odzyskanie sprawności.
Przed atakiem pracowała w przedszkolu dla dzieci autystycznych. Planowała otwarcie własnego gabinetu. Przyznała, że to właśnie praca była powodem złości byłego partnera. Wyraziła żal i złość, że została tak brutalnie okaleczona. Jednak słowa córki, która zapewniła ją o swojej miłości mimo zmian w wyglądzie, stanowiły dla niej ogromne wsparcie.
Błażej K. skazany na 25 lat więzienia. Awantura na sali sądowej
Na początku marca 2026 roku Sąd Okręgowy w Zielonej Górze wydał wyrok w sprawie Błażeja K. Mężczyzna został uznany winnym. Sąd orzekł, że oskarżony skonstruował bombę i działał z premedytacją, by zabić. Usłyszał wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Kiedy usłyszał sentencję, wpadł w furię, krzycząc i wyzywając sędziów.
Zignorował prośby o uspokojenie, dlatego sąd nakazał wyprowadzenie go z sali rozpraw.
Poza karą więzienia, Błażej K. otrzymał zakaz kontaktu i zbliżania się do pokrzywdzonych przez 15 lat na odległość mniejszą niż 200 metrów. Sąd nakazał mu zapłacić 15 tys. zł odszkodowania i 500 tys. zł zadośćuczynienia, zabezpieczając tę kwotę na hipotece jego domu. W momencie publikacji tego materiału, wyrok był nieprawomocny. Obrońcy oskarżonego wnosili o łagodniejszą karę lub uniewinnienie, a prokurator o dożywocie. Oznacza to, że do czasu ewentualnego apelacji, obowiązuje wyrok 25 lat pozbawienia wolności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz