2026/10/23

26-letni Kewin zmarł po wizycie na SOR-ze w Lubinie. "Zostawili go samemu sobie"

 26-letni Kewin Smereczyński z Lubina na Dolnym Śląsku zmarł 16 października, dzień po zgłoszeniu się na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Lubinie. Rodzina zarzuca personelowi SOR, że niewłaściwie zajęli się ich krewnym. — Zbagatelizowali to, twierdząc, że symuluje i zostawili go samemu sobie — mówi "Faktowi" siostra zmarłego. Placówka oddala te zarzuty i twierdzi, że objęto 26-latka właściwą opieką medyczną. Prokuratura Rejonowa w Lubinie wszczęła w tej sprawie śledztwo, a szpital prowadzi wewnętrzne postępowanie.

Według relacji pani Roksany, siostry zmarłego, Kewin zgłosił się na SOR w Lubinie 15 października około godz. 18.30 z silnym bólem w klatce piersiowej i niedowładem lewej ręki. Jako pierwszy sprawę opisał portal zero.pl.— Mimo bólu zbagatelizowali to, twierdząc, że symuluje i zostawili go samemu sobie — mówi pani Roksana w rozmowie z "Faktem". Twierdzi, że dopiero po jej interwencji zmierzono bratu ciśnienie, które miało różnić się w obu rękach. Siostra podaje, że Kewinowi podano dożylnie paracetamol, pobrano krew i kazano czekać na wyniki.Roksana Smereczyńska twierdzi również, że przez około półtorej godziny brat nie otrzymywał odpowiedniej opieki. — Jakiś pacjent powiadomił personel, że mój brat leży nieprzytomny — relacjonuje kobieta ze łzami w oczach.Według rodziny po zawiadomieniu o tym, że mężczyzna leży nieprzytomny, Kewin został przewieziony do Miedziowego Centrum Zdrowia w Lubinie, gdzie trafił na oddział intensywnej opieki kardiologicznej. Zmarł 16 października. Pozostawił narzeczoną Patrycję i 15-miesięczną córeczkę Laurę.

Krytyczną ocenę sytuacji przedstawił także informator "Faktu". — SOR na Bema zawalił. Wie pan, młody chłopak, nikt nie spodziewał się takiej akcji — powiedział rozmówca "Faktu". Twierdzi, że Kewin miał bardzo wysokie stężenie troponiny. Jest to białko, którego znacznie podwyższony poziom we krwi może świadczyć o uszkodzeniu mięśnia sercowego, między innymi w przebiegu zawału, zapaleniu mięśnia sercowego lub zatorowość płucną. Informacja o stężeniu troponiny nie została potwierdzona w przesłanym redakcji "Faktu" stanowisku szpitala.Regionalne Centrum Zdrowia w Lubinie poinformowało redakcję "Faktu", że 15 października na SOR przyjęto 26-letniego pacjenta i objęto go opieką medyczną. Według szpitala, gdy doszło do nagłego pogorszenia jego stanu, personel niezwłocznie podjął czynności ratunkowe. Następnie pacjent został pilnie przekazany do ośrodka dysponującego zapleczem do dalszej diagnostyki i leczenia.
Placówka prowadzi wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. Zaznacza, że do czasu jego zakończenia nie można formułować ocen dotyczących udzielania pomocy zmarłemu 26-latkowi. Szpital nie przekazał szczegółowych informacji, powołując się na tajemnicę medyczną i prywatność pacjenta. Rodzinie złożył kondolencje.

Prokuratura zabezpieczyła monitoring i dokumentację leczenia Kewina Smereczyńskiego

Zastępca prokuratora rejonowego Marek Bartosiewicz poinformował, że przeprowadzono sekcję zwłok Kewina Smerczyńskiego. Nie wiadomo jeszcze, czy pozwoli ona na wstępne ustalenie przyczyny śmierci. Jak wyjaśnił prokurator, w niektórych przypadkach konieczne są dodatkowe badania, w tym histopatologiczne.— W toku postępowania przesłuchano osoby ze strony rodziny oraz zabezpieczono monitoring ze szpitala i dokumentację medyczną. Zgromadzone materiały będą analizowane przez śledczych — informuje prokurator Bartosiewicz.Śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 155 Kodeksu karnego, dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci, oraz art. 160 § 2 Kodeksu karnego, odnoszącego się do narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osobę zobowiązaną do opieki. Na obecnym etapie postępowanie jest prowadzone w sprawie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz