2026/05/31
W centrum miasta doszło do bestialskiego ataku, który zszokował Polaków. 19-letni obywatel Ukrainy w tchórzliwy sposób napadł od tyłu 53-letniego mieszkańca Kępna.
Młody agresor powalił starszego mężczyznę na ziemię, po czym zaczął go brutalnie kopać. Skatowany Polak z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala.
Największy skandal wywołała jednak decyzja prokuratury. Mimo zarzutów o charakterze chuligańskim, napastnik nie został aresztowany i spaceruje na wolności!
Ta decyzja to plucie w twarz ofierze i jawne poczucie bezkarności. Nie ma zgody na terroryzowanie naszych ulic.
Do zdarzenia doszło w lipcu 2025 roku w centrum Kępna. - źródło: Gov.pl
2026/05/30
Dziś rano poszłam pobiegać, jak prawie każdego dnia. Zwykle biegam tą samą trasą: znajoma ścieżka, znajome domy, zakręt przy małym parku, potem alejka i powrót. Znałam tam każdy metr. Ale tym razem z jakiegoś powodu skręciłam gdzie indziej. Do dziś nie potrafię wyjaśnić dlaczego. Nie było ku temu żadnego szczególnego powodu. Po prostu w pewnej chwili nogi same poniosły mnie w drugą stronę, w kierunku cichej ulicy, którą zwykle nie chodziłam. Nawet pomyślałam sobie: dziwne, będę musiała wrócić na swoją zwyczajną trasę. I wtedy zobaczyłam coś, przez co się zatrzymałam. Pod krzakami leżała bezdomna suczka. Chuda, zmęczona, z brudną sierścią, ale zadziwiająco spokojna. Nie szczekała, nie próbowała uciekać, nie prosiła o pomoc. Po prostu leżała zwinięta tak, jakby próbowała ukryć wszystkich, którzy byli obok niej. Najpierw zauważyłam dwa szczeniaki. Zupełnie malutkie, jej własne dzieci. Tuliły się do jej brzucha, wciskały noski w jej sierść i cicho wierciły się obok niej. A potem przyjrzałam się uważniej i zobaczyłam jeszcze trzy. To były kocięta. Trzy maleńkie kociaki leżały obok jej szczeniąt, jakby również były jej dziećmi. Jeden ułożył się przy przednich łapach, drugi przytulał się do jej boku, trzeci był prawie schowany między szczeniakami. Suczka obejmowała je wszystkie ostrożnie swoim ciałem i prawie się nie poruszała, jakby bała się kogokolwiek zaniepokoić. Stałam tam i patrzyłam na nie, niezdolna zrobić choćby jednego kroku. Miała swoje własne młode. Sama potrzebowała pomocy, jedzenia, bezpieczeństwa, człowieka, który nie przeszedłby tak po prostu obok. A mimo to przyjęła jeszcze trzy obce maleństwa. Nie odepchnęła ich. Nie odeszła. Nie wybrała tylko swoich. Po prostu przyciągnęła je wszystkie do siebie i ogrzewała, jak tylko mogła. W gardle zrobiła mi się gula. Nagle pomyślałam, że zwierzęta czasem rozumieją miłość lepiej niż my. Nie dzielą na swoje i obce, nie pytają, kto jest z kim spokrewniony, nie szukają w tym korzyści. Kiedy obok nich ktoś mały i bezbronny drży z zimna, po prostu zostają. Zrozumiałam, że nie potrafię odejść. Zadzwoniłam do męża i poprosiłam, żeby jak najszybciej przyjechał samochodem. Zapytał, co się stało, a ja zdołałam powiedzieć tylko: — Proszę, przyjedź. Znalazłam mamę z dziećmi. Tylko że nie wszystkie dzieci są jej własne. Kiedy czekałam, suczka ani razu nie oddaliła się od maluchów. Tylko podniosła głowę i spojrzała na mnie takimi oczami, jakby pytała, czy może mi zaufać. Zabraliśmy je wszystkie ze sobą. Najpierw pojechaliśmy do weterynarza, żeby zbadał suczkę, dwa szczeniaki i trzy kocięta. A teraz będziemy szukać im odpowiedzialnych i dobrych rodzin. Takich, w których żadne z nich już nigdy nie poczuje się niechciane. Dziś rano po prostu wyszłam pobiegać. A wróciłam z myślą, że los czasami celowo sprowadza nas z utartej ścieżki, abyśmy znaleźli się tam, gdzie bez nas ktoś być może by nie przeżył. I najprawdopodobniej tak właśnie czasem wygląda prawdziwa dobroć: zmęczona bezdomna suczka, jej dwa szczeniaki i trzy obce kocięta, które przyjęła jak własne. A wy wierzycie, że przypadkowe spotkania nie istnieją? Jeśli ta historia was poruszyła, zostawcie ❤️ i podzielcie się nią z tymi, którym warto przypomnieć: dobro zaczyna się w chwili, gdy nie przechodzimy obojętnie obok.
Śmierć po kroplówce na żądanie. Skazany ratownik wciąż świadczy usługi
Tragiczny finał domowego wlewu witaminowego. Choć ratownik Bartosz A. usłyszał wyrok po śmierci pacjenta, jego biznes wciąż kwitnie. Sprawdź, jak to możliwe i dlaczego kroplówki bez nadzoru lekarza mogą być śmiertelnie niebezpieczne.
Wlewy witaminowe i tzw. kroplówki „na żądanie” stały się w ostatnich latach niezwykle popularne. Obiecują szybką regenerację po spożyciu alkoholu, poprawę odporności czy błyskawiczny powrót do formy. Jednak historia Bartosza A., ratownika medycznego oferującego takie usługi, pokazuje mroczną stronę tego biznesu. Mimo skazania za narażenie pacjenta na utratę życia, mężczyzna wciąż prowadzi działalność w całej Polsce.Tragedia godzinę po podaniu kroplówki
Sprawa ma swój początek w 2021 roku. To wtedy do Bartosza A. zgłosiła się żona mężczyzny zmagającego się z uzależnieniem od alkoholu. Pierwszym krokiem do wyjścia z nałogu miał być właśnie profesjonalny wlew witaminowy, który miał postawić pacjenta na nogi. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Zaledwie godzinę po zaaplikowaniu substancji przez ratownika, pacjent zmarł.
W grudniu 2024 roku zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd skazał Bartosza A. na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. Choć śledczy nie zdołali udowodnić bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego między wlewem a zgonem, mężczyzna odpowiadał za narażenie pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Prawo jest jasne: Ratownik nie może decydować sam
Kluczowym problemem w działalności Bartosza A. jest kwestia uprawnień. Przepisy w Polsce precyzyjnie określają kompetencje ratowników medycznych. Jeśli ratownik nie pracuje w ramach zespołu ratownictwa medycznego (np. w karetce pogotowia lub na SOR), ma kategoryczny zakaz podawania substancji dożylnych bez bezpośredniego zlecenia lekarza.W prywatnej działalności „na telefon” Bartosz A. samodzielnie decydował o tym, co i komu podaje, co stanowi rażące naruszenie procedur medycznych i bezpieczeństwa pacjentów.
Kolejne śledztwo i kontrowersyjne metody
Przypadek z 2021 roku nie jest jedynym incydentem wiązanym z tym ratownikiem. Prokuratura w Rybniku bada obecnie sprawę śmierci pacjenta onkologicznego. Mężczyzna, będący w bardzo ciężkim stanie neurologicznym i zmagający się z chorobą nerek, otrzymał od Bartosza A. aż trzy wlewy – łącznie około 1,5 litra płynów.
„Tata dostał trzy wlewy kroplówkowe, to było chyba półtora litra (...) to było naprawdę duże obciążenie. Teść miał schorowane nerki, więc siłą rzeczy na pewno wpłynęło to źle i przyczyniło się albo mogło się przyczynić do śmierci” relacjonowała synowa zmarłego. Pacjent zmarł kilka miesięcy po zabiegach, a rodzina powiadomiła organy ścigania.
Biznes kręci się dalej mimo wyroku
Szokujące jest to, że mimo wyroku karnego i toczących się postępowań, Bartosz A. nie przerwał swojej aktywności zawodowej. Jego strona internetowa promująca wlewy witaminowe wciąż jest aktywna, a on sam nie widzi problemu w swoim postępowaniu.
Dlaczego ratownik wciąż może pracować?
- Mężczyzna nie został wykreślony z oficjalnej listy ratowników medycznych.
- Sąd nie orzekł zakazu prowadzenia działalności gospodarczej związanej z usługami medycznymi.
- Sam zainteresowany twierdzi, że cała sprawa jest „nadmuchana”, a on stał się ofiarą nagonki.
W rozmowie z mediami Bartosz A. stwierdził, że informacje o prowadzeniu usług wbrew procedurom są błędne, a wyrok określił jako „inną sytuację”. Eksperci ostrzegają jednak, że korzystanie z kroplówek „na żądanie” bez wcześniejszej konsultacji lekarskiej i badań krwi może skończyć się tragicznie, szczególnie dla osób z ukrytymi schorzeniami narządów wewnętrznych.
Rodzice zatłukli swoją 9-miesięczną córeczkę. Dla pewności przebili jej serce.
Historia 9-miesięcznej dziewczynki, która zginęła w wyniku przemocy domowej, jest jednym z wielu przypadków, które pokazują, jak wiele dzieci na świecie cierpi z powodu przemocy fizycznej i seksualnej. Przemoc wobec dzieci jest jednym z największych problemów społecznych naszych czasów. Co roku tysiące dzieci na całym świecie padają ofiarą przemocy fizycznej i seksualnej ze strony swoich opiekunów.
Przemoc wobec dzieci ma bardzo poważne konsekwencje dla ich zdrowia i życia. Dzieci, które doświadczają przemoc w rodzinie, często cierpią na problemy emocjonalne i psychiczne, które mogą towarzyszyć im przez całe życie. Ponadto, przemoc wobec dzieci może prowadzić do poważnych obrażeń i urazów, które w niektórych przypadkach mogą zakończyć się śmiercią.
Problem całego świata
Należy zaznaczyć, że przemoc wobec dzieci to problem, który dotyczy nie tylko krajów rozwijających się, ale również krajów wysoko rozwiniętych. Zdarzenia takie jak ta tragiczna śmierć 9-miesięcznej dziewczynki w Polsce pokazują, że przemoc wobec dzieci jest nadal problemem globalnym.
Warto zwrócić uwagę na to, że wiele ofiar przemocy wobec dzieci nie zgłasza swojego cierpienia, z powodu strachu przed reakcją sprawców lub z powodu braku wsparcia i zrozumienia ze strony otoczenia. Dlatego ważne jest, aby społeczeństwo było bardziej wrażliwe na problem przemocy wobec dzieci i aby dostępne były odpowiednie środki ochrony i wsparcia dla ofiar przemocy.
Również rodzina, która powinna być miejscem bezpiecznym i pełnym miłości, może być źródłem przemocy i cierpienia dla dziecka. Dlatego w przypadkach, gdypodejrzewamy, że dziecko jest ofiarą przemoc, musimy działać i nie bać się zgłosić tego faktu odpowiednim służbom.Warto również podkreślić, że przemoc wobec dzieci to nie tylko problem rodzinny, ale również społeczny. Musimy działać na różnych poziomach, aby zmniejszyć liczbę przypadków przemocy wobec dzieci. Władze państwowe powinny podejmować skuteczne działania w celu ochrony dzieci przed przemocą oraz karć sprawców z całą surowością prawa. Należy również prowadzić kampanie edukacyjne, aby zwiększyć świadomość społeczeństwa na temat przemocy wobec dzieci oraz zwiększyć dostępność pomocy i wsparcia dla ofiar przemocy.
Ważne jest, abyśmy nie ignorowali problemu przemocy wobec dzieci i nie traktowali go jako czegoś normalnego. Każde dziecko zasługuje na bezpieczne i pełne miłości dzieciństwo, a my jako społeczeństwo musimy zapewnić im odpowiednią ochronę i wsparcie.
Należy również pamiętać, że przemoc wobec dzieci to nie tylko fizyczne czy seksualne nadużycie, ale również np. zaniedbywanie czy emocjonalne wykorzystywanie. Wszelkie formy przemocy wobec dzieci są niedopuszczalne i musimy działać, aby ochronić dzieci przed takimi zachowaniami.Pomoc dla ofiar przemocy wobec dzieci jest dostępna, a najważniejsze, aby zgłosić każdy przypadek podejrzenia przemoc, by odpowiednie służby mogły interweniować. Każdy z nas może pomóc w ochronie dzieci przed przemocą poprzez zwiększenie naszej wrażliwości na ten temat i podejmowanie działań, gdy tylko widzimy lub podejrzewamy, że dziecko jest ofiarą przemoc.Dlatego ważne jest, aby szkoły, placówki opiekuńcze i służby społeczne miały odpowiednie narzędzia i szkolenia do rozpoznawania i przeciwdziałania przemocy wobec dzieci. Powinny być również stworzone specjalistyczne programy dla rodzin, które są narażone na ryzyko przemoc, aby pomóc im w radzeniu sobie z trudnościami i poprawie sytuacji w rodzinie.
Należy również zadbać o to, aby odpowiednie służby były dostępne i skuteczne w reagowaniu na sytuacje przemocy wobec dzieci. Wymaga to zarówno odpowiedniego wyposażenia i szkolenia funkcjonariuszy, jak i dostatecznych środków finansowych na działania związane z ochroną dzieci.
W takich sytuacjach, jak opisywane w artykule, ważne jest również, aby media poruszały temat przemoc wobec dzieci, informowały o dostępnych sposobach pomocy, ale także wyrażały publiczne oburzenie i dezaprobatę wobec takichzachowań. Ważne jest, aby przekazywać społeczeństwu, że przemoc wobec dzieci jest absolutnie niedopuszczalna i nie może być tolerowana.