Około 400 nienarodzonych dziewczynek mogło zostać pozbawionych życia w Wielkiej Brytanii wyłącznie ze względu na swoją płeć – wynika z analizy danych demograficznych z lat 2017–2021. Wskaźniki płci przy urodzeniu, odbiegające od norm biologicznych, wskazują na możliwe praktyki aborcji selektywnych, mimo że rząd brytyjski uznaje je za nielegalne.
W raporcie Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej z 2023 roku przeanalizowano dane demograficzne z podziałem na pochodzenie etniczne matek. Jak relacjonuje Right to Life News, szczególną uwagę zwrócono na przypadki kobiet pochodzenia indyjskiego, które wcześniej urodziły co najmniej dwoje dzieci. To właśnie w tej grupie oszacowano, że około 400 dziewczynek mogło paść ofiarą aborcji motywowanej płcią.
Spór o interpretację prawa
Dyskusję zaostrza stanowisko British Pregnancy Advisory Service (BPAS), jednej z największych organizacji aborcyjnych w kraju, wykonującej ponad 110 tysięcy aborcji rocznie. Na swojej stronie internetowej BPAS twierdzi, że brytyjskie prawo „milczy” w kwestii aborcji ze względu na płeć nienarodzonych dzieci i nie zakazuje ich wprost. Jak podaje Right to Life News, organizacja ta utrzymuje również, że w niektórych sytuacjach aborcja motywowana płcią dziecka może być uznana za uzasadnioną.
To stanowisko stoi w sprzeczności z oficjalnym podejściem rządu. Departament Zdrowia i Opieki Społecznej jasno wskazał, że aborcja selektywna ze względu na płeć jest w Anglii i Walii nielegalna, a podejrzenia takich działań powinny być zgłaszane policji.Dostęp do wczesnych testów a ryzyko nadużyć
W ramach Narodowego Systemu Zdrowia (NHS) informacja o płci dziecka zwykle nie jest przekazywana przed 18. tygodniem ciąży. Inaczej wygląda sytuacja w sektorze prywatnym. Dostępne są nieinwazyjne testy prenatalne, które pozwalają ustalić płeć dziecka już około 7. tygodnia ciąży. Krytycy podnoszą, że taka praktyka może ułatwiać podejmowanie decyzji o aborcji wyłącznie na podstawie płci nienarodzonego dziecka.
Do sprawy odniosła się Catherine Robinson z Right To Life UK. Jej zdaniem przekaz BPAS niesie poważne konsekwencje społeczne. Jak podkreśliła, publikowanie informacji sugerujących, że aborcja selektywna nie jest nielegalna, „ryzykuje normalizację takich praktyk i utrudnia kobietom stawienie oporu presji ze strony rodziny. Rząd musi działać niezwłocznie, wstrzymać finansowanie BPAS i wprowadzić wyraźny zakaz aborcji selektywnej”.Ta sprawa dotyka samego fundamentu godności człowieka. Selekcja dzieci ze względu na płeć oznacza bowiem, że wartość ludzkiego życia zostaje uzależniona od arbitralnych kryteriów, a najsłabsi – nienarodzone dziewczynki – pozostają bez jakiejkolwiek ochrony.
Gdzie są dziś te kobiety, które na czarnych marszach głośno domagały się „praw kobiet”, gdy setki dziewczynek mogły zostać pozbawione życia wyłącznie z powodu swojej płci?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz