2026/02/11

Pokłócili się o Donalda Trumpa, ojciec strzelił do córki. 23-latka nie żyje!

 Szok to mało powiedziane. Amerykańskie media donoszą o wstrząsającej śmierci 23-letniej kobiety, która zginęła z rąk swojego ojca po tym, jak pokłóciła się z nim o Donalda Trumpa. Zapytała ojca, co by czuł, gdyby ona stała się ofiarą napaści seksualnej. Odpowiedział, że ma jeszcze dwie inne córki, więc by się tym nie przejmował.

Szok to mało powiedziane. Amerykańskie media donoszą o wstrząsającej śmierci 23-letniej kobiety, która zginęła z rąk swojego ojca po tym, jak pokłóciła się z nim o Donalda Trumpa. Zapytała ojca, co by czuł, gdyby ona stała się ofiarą napaści seksualnej. Odpowiedział, że ma jeszcze dwie inne córki, więc by się tym nie przejmował.

23-letnia Lucy Harrison nie żyje. Młoda kobieta zginęła w styczniu z rąk swojego ojca, gdy odwiedzała go w rodzinnym domu w Teksasie. Szczegóły tej sprawy są zatrważające. Jak opisuje między innymi "Sky News", 23-latka pojechała do domu taty wraz z chłopakiem Samem Littlerem, który zeznał potem, że jego ukochana często denerwowała się na ojca, gdy ten mówił o posiadaniu broni.

Pokłócili się o Trumpa, wtedy padły strzały

10 stycznia Lucy i jej chłopak mieli wracać do domu. Z samego rana ona i jej ojciec, Kris Harrison, zaczęli się kłócić o prezydenta USA Donalda Trumpa. W pewnym momencie kobieta miała zapytać ojca, jak czułby się, gdyby ona padła ofiarą napaści seksualnej. Ten miał odpowiedzieć, że zbytnio by się tym nie przejął, bo... ma jeszcze dwie inne córki. Wtedy zdenerwowana Lucy miała pobiec na piętro domu. 

Na około pół godziny przed tym, jak para miała ruszać taksówką na lotnisko, ojciec Lucy wziął nagle córkę za rękę i zaprowadził do swojej sypialni. Chłopak ofiary relacjonował potem, że około 15 sekund później usłyszał straszny huk, a Kris Harrison zaczął krzyczeć i wołać swoją żonę. "Pamiętam, jak wbiegłem do pokoju, a Lucy leżała na podłodze przy wejściu do łazienki. Kris krzyczał" - mówił śledczym Littler. 

Ojciec strzelił do córki? "Wyczuli od niego alkohol"

Jak podaje "Sky News", podczas śledztwa wielka ława przysięgłych w USA uznała, że ​​nie ma wystarczających dowodów, aby postawić komukolwiek zarzuty w związku ze śmiercią pani Harrison. Ojciec ofiary zeznawał, że wziął pistolet do ręki, by pokazać go córce, zarzeka się jednak, że nie nacisnął spustu. Twierdzi, że broń sama wystrzeliła. Gdy śledczy przyjechali na miejsce tragedii, wyczuli od niego alkohol. Ustalono, że kilka lat wcześniej był na odwyku. Śledztwo ma się zakończyć w przyszłym tygodniu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz