Kary dla funkcjonariuszy, trzy śledztwa i wyrok. Echa głośnej próby ucieczki z aresztu
Ośmiu funkcjonariuszy Służby Więziennej zostało ukaranych karami dyscyplinarnymi. Śledczy analizują, czy powinni oni ponieść też odpowiedzialność karną. To jednak nie koniec. Prokuratura w sprawie próby ucieczki z aresztu w Lublinie prowadziła także dwa inne śledztwa. A niedoszli uciekinierzy trafili na „czarną listę”.
Te działania to konsekwencje brawurowej, przypominającej sceny z filmów akcji, próby ucieczki dwóch mężczyzn z Aresztu Śledczego w Lublinie. Po ujawnieniu sprawy przez RadioZET.pl ruszyły procedury, których efektem miało być wskazanie i ukaranie winnych zaniedbań. Kontrolerzy Służby Więziennej oraz śledczy sprawdzali w jaki sposób mężczyźni mogli wejść w posiadanie sprzętu umożliwiającego przepiłowanie krat, dlaczego nikt ich nie sprawdził i czy nie doszło do zaniedbań ze strony funkcjonariuszy SW. Postępowania dyscyplinarne już się zakończyły.„Wyciągnięto konsekwencje dyscyplinarne wobec 8 funkcjonariuszy, w jednym przypadku odstąpiono od nich. 4 osoby zostały ukarane karą nagany, 2 osoby ukarano karą dyscyplinarną „ostrzeżenie o niepełnej przydatności do służby w Służbie Więziennej”, 1 osobę ukarano karą dyscyplinarną „ostrzeżenie o niepełnej przydatności na zajmowanym stanowisku służbowym”, 1 osobę ukarano karą dyscyplinarną „wyznaczenie na niższe stanowisko służbowe.” - informuje RadioZET.pUcieczka z Lublina omawiana na szkoleniach. Osadzeni na „czarnej liście”
Nagana jest jedną z najniższych kar w Służbie Więziennej. Pozostałe są jednak dość dotkliwe. Oznaczają m.in. utratę szans na awans przez pewien czas. Są też sygnałem dla przełożonych, że dany funkcjonariusz wymaga szczególnego nadzoru. W jednym przypadku zakończyło się degradacją na niższe stanowisko. Natomiast kolejne przewinienie może zakończyć się dla funkcjonariusza SW obniżeniem stopnia, a nawet wydaleniem ze ppłk Arleta Pęconek, rzeczniczka prasowa komendant głównej Służby Więziennej.Ppłk Arleta Pęconek dodaje, że ze strażnikami przeprowadzono także „rozmowy instruktażowe” i pouczono o tym jak powinna wyglądać realizacja zadań na ich stanowiskach. To nie koniec. Przykład z Lublina był omawiany na odprawie kierowników wszystkich jednostek SW w okręgu lubelskim. O nieprawidłowościach rozmawiano także podczas szkoleń dla funkcjonariuszy prowadzonych w Areszcie Śledczym w Lublinie.Podjęto działania w postaci modernizacji zabezpieczeń oraz wzmocnienia nadzoru i procedur kontroli. Informacje dotyczące uczestników zdarzenia oraz podjęcie przez nich próby ucieczki z terenu jednostki zostały szczegółowo odnotowane w Centralnej Bazie (CBDOPW) w celu zwrócenia szczególnej uwagi na ewentualne próby powtórzenia zdarzenia – działania profilaktyczne.” - dodaje rzeczniczka.
To oznacza, że oprócz kar dla funkcjonariuszy, niedoszli uciekinierzy trafili na tzw. „czarną listę”. W każdym zakładzie karnym czy areszcie w kraju, gdzie się pojawią, będą pod specjalnym nadzorem. „Od czasu zdarzenia z dnia 24 października nie odnotowano prób mogących prowadzić do sytuacji w postaci usiłowania ucieczki osoby pozbawionej wolności z terenu jednostki organizacyjnej” – zapewnia ppłk Pęconek.
Trzy śledztwa prokuratury. Jest pierwszy wyrok
Postępowania dyscyplinarne ruszyły tuż po publikacji RadioZET.pl z początku listopada ubiegłego roku. Ujawniliśmy wówczas, że dwóch tymczasowo aresztowanych mężczyzn w brawurowy sposób próbowało uciec z Aresztu Śledczego w Lublinie. W piątek, 24 października, ok. godz. 21 przebywający w tymczasowym areszcie brzeszczotem przepiłowali kraty w oknie celi, przecisnęli się przez otwór i oknem wydostali na dach, a stąd na teren zakładu. Zostali zatrzymani dopiero w okolicy ogrodzenia.Według naszych rozmówców Służba Więzienna chciała ukryć ten fakt. Przez dwa tygodnie nie informowano o zdarzeniu opinii publicznej. Dopiero po naszej publikacji odwołana ze stanowiska została dyrektorka Aresztu Śledczego w Lublinie płk Anna Ausz. Rozpoczęły się też postępowania dyscyplinarne, których efektem są kary opisane wyżej.Także po naszej publikacji śledztwo w sprawie ucieczki wszczęła Prokuratura Rejonowa w Lublinie. Postępowanie miało być prowadzone w dwóch kierunkach. Pierwszy dotyczył tzw. „samouwolnienia” osadzonych. W drugim śledczy mieli analizować czy doszło do niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy Służby Więziennej. Grozi za to nawet 10 lat więzienia.
Ostatecznie prokuratura rozbiła postępowanie na trzy osobne wątki. Główny, dotyczący „samouwolnienia” zakończył się niedawno skierowaniem do sądu aktu oskarżenia wobec niedoszłych uciekinierów. Pierwszy z nich, Maciej K. dobrowolnie poddał się karze roku więzienia. Proces drugiego z nich, Michała K. trwa.Obaj mężczyźni byli już wielokrotnie karani. Maciej K. do tymczasowego aresztu aresztu trafił w związku ze sprawą o rozbój w warunkach recydywy oraz posiadanie środków odurzających. Został za to skazany w grudniu ubiegłego roku. Obecnie znów jest tymczasowo aresztowany. Tym razem w sprawie rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Z kolei Michał K. był tymczasowo aresztowany w związku z zarzutem usiłowania kradzieży z włamaniem w warunkach multirecydywy.
Funkcjonariusze SW staną przed sądem?
Śledczy do osobnych postępowań wyłączyli dwa inne wątki. Pierwszy z nich dotyczył ułatwienia ucieczki osadzonym, poprzez dostarczenie brzeszczotu (art. 243 kk). - Sprawa została umorzona z uwagi na niewykrycie sprawcy - przyznaje RadioZET.pl prokurator Marcin Kozak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
I dodaje: - W toku jest natomiast odrębne śledztwo prowadzone w kierunku niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy (art. 231 par. 1 i 3 kk). Śledztwo jest prowadzone w sprawie. W tym wątku nikomu dotychczas nie przedstawiono zarzutów.Śledczy przesłuchali wielu świadków oraz kilkukrotnie dokonywali oględzin miejsca ucieczki. Nie tylko samej celi, ale też znalezionych tam przedmiotów oraz ubrań i obuwia osadzonych. - Prokuratura uzyskała opinię z zakresu badań mechanoskopijnych, dotyczącą m.in. fragmentu zabezpieczonego brzeszczotu i metalowego pręta. Dołączono również sprawozdania i materiały wideo z wewnętrznych czynności sprawdzających Centralnego Zarządu Służby Więziennej - wylicza prokurator Kozak.
Sprawa nadal jest w toku. Nie wiadomo kiedy może się zakończyć i czy ktoś z funkcjonariuszy w najbliższym czasie usłyszy zarzuty.
Źródło: Radio ZET
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz