Niedźwiedź wrócił do lasu
Mł. asp. Karolina Kowalik z przemyskiej policji powiedziała PAP, że funkcjonariusze cały czas monitorowali zwierzę, aż do chwili jego powrotu do lasu. Zapewniła, że niedźwiedź nie był agresywny i nie trzeba było używać wobec niego środków przymusu bezpośredniego.Pojawienie się niedźwiedzi na terenach miejskich zdarzało się już w przeszłości, szczególnie w pobliżu kompleksów leśnych. Drapieżniki te są systematycznie widywane na terenie gminy Solina, czy Sanoka. W sieci publikowane były nagrania, na których widać niedźwiedzia zbliżającego się do zabudowań, czy spacerującego między domami.Służby apelują do mieszkańców i turystów, żeby w przypadku kontaktu z drapieżnikiem, nie próbować go przepędzać ani nie podchodzić do niego blisko, żeby zrobić zdjęcia, bo takie zachowanie może rozdrażnić zwierzę. Należy powoli się wycofać i zadzwonić na numer alarmowy 112.W kwietniu, w lesie w okolicy miejscowości Płonna (powiat sanocki) doszło do śmiertelnego ataku niedźwiedzia na 58-letnią kobietę. Do zdarzenia doszło z dala od zabudowań i mieszkańców, w trudno dostępnym kompleksie leśnym.
W maju na południu Podkarpacia z inicjatywy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie i we współpracy kilku instytucji rozpoczęła się akcja odłowu niedźwiedzi brunatnych. Schwytano osiem osobników na terenie gmin Solina i Baligród. Siedem niedźwiedzi wyposażono w obroże telemetryczne GPS, dzięki którym służby mogą monitorować ich ruch i szybko reagować w sytuacjach zagrożenia. Dwa najbardziej uciążliwe drapieżniki relokowano.
Działania te stanowią część projektu o wartości ponad 16 mln zł, którego celem jest jednoczesna ochrona niedźwiedzia brunatnego i poprawa bezpieczeństwa mieszkańców. Program, finansowany głównie ze środków unijnych, obejmuje powołanie profesjonalnej grupy interwencyjnej reagującej na zgłoszenia o zwierzętach podchodzących pod zabudowania, montaż niedźwiedzioodpornych kontenerów na odpady, sadzenie drzew owocowych w głębi lasu oraz uruchomienie platformy GIS do rejestrowania incydentów. Projekt potrwa do końca 2029 r. i ma zmniejszyć liczbę konfliktów między ludźmi a niedźwiedziami, bez zabijania zwierząt.W połowie maja Sejm uchwalił nowelizację ułatwiającą reagowanie na niebezpiecznych drapieżników. Przygotowane przez Polskę 2050 przepisy pozwalają myśliwym – za zgodą Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska – na odstraszanie niedźwiedzi i żubrów bronią gładkolufową z gumową amunicją.
Tego typu pociski zadają ból, ale nie są śmiercionośne. Ustawa przewiduje też brak odpowiedzialności karnej, jeśli podczas płoszenia zwierzę zostanie przypadkowo ranne lub zabite, o ile działano w stanie wyższej konieczności, np. broniąc ludzi. Zmiana przepisów to reakcja na fakt, że dotychczasowe środki – w tym słabsza broń gazowa – przestały skutecznie odstraszać drapieżniki podchodzące pod zabudowania. (PAP)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz