Ministerstwo Zdrowia bierze się za porody domowe. Do tej pory poród poza szpitalem nie był refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Czy to się zmieni? — Mamy niepowtarzalną okazję stworzenia rozwiązań realnie poprawiających warunki rodzenia i wspierających fizjologię — mówi Anna Furmaniuk z Fundacji Matecznik. Polskie kobiety rodzą w domach. Nie dzieje się to masowo, ale nie jest to również zjawisko marginalne. Nie istnieją jednak żadne oficjalne dane umożliwiające sprawdzenie, o ilu porodach w skali roku mówimy. Ministerstwo Zdrowia nie rozróżnia w swoich statystykach planowych porodów domowych od porodów, które odbyły się w warunkach pozaszpitalnych przez przypadek – na przykład ze względu na dynamicznie przebiegającą akcję porodową, która uniemożliwiła dotarcie do wybranej placówki. Choć rodzenie w domu jest legalne i bezpieczne, nie jest refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Właśnie pojawiła się szansa, że niewidziana przez system do tej pory praktyka zostanie zauważona. Na początku czerwca w Dzienniku Urzędowym Ministra Zdrowia pojawiło się zarządzenie w sprawie powołania Zespołu do spraw Domów Narodzin i porodów domowych. Jego zadaniem będzie przygotowanie propozycji rozwiązań umożliwiających finansowanie przez NFZ publicznych Domów Narodzin oraz porodów domowych. Ekspertki mają określić zasady zapewniające bezpieczeństwo kobiet i dzieci, których porody będą się odbywać w warunkach pozaszpitalnych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz