Może 10 lat temu byłam szczupła, może miałam swoją Mamę przy sobie, ukochane Psy obok.
Może mieszkałam w Łodzi, może miałam fajną pracę i pieniądze. Może nikt mnie nie hejtował, nękał.
Może byłam szczęśliwa?
Na pewno miałam spokojne życie!
Teraz powinnam napisać, że "Świnki odmieniły mnie i dały cel" To jest pewne! Ale czasem zastanawiam się (szczególnie jak zdaje sobie sprawę, jak bardzo "ludzie" mnie nienawidzą) czy moja walka ma sens. Czy i ile jeszcze dam radę? Że bez funduszy nie damy rady!
Moje prośby nie docierają do wielu, bo przecież "malwersacje" "znęcanie się" i wielka bzdurna narracja.
Ten post nie miał być prośbą o pomoc, ale pisząc go doszłam do momentu, gdzie wszystko sprowadza się do pieniędzy na utrzymanie Zwierząt.
Co potrzeba? Kukurydza, zboże, warzywa.
Ile potrzeba? Na ten tydzień 2959zł
Czy Ktoś mi pomoże??
Lub
Fundacja Prosiaczka Eugeniusza Gieniutkowo
88 1140 2004 0000 3002 8106 8695
Dziękuję Tobie za wsparcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz