Mam nadwagę, paskudne uzębienie, jestem prawie cały czas brudna. Jestem podobno zbyt nerwowa, Mój mąż Marcin zbyt spokojny. Ma zeza i nie nosi okularów! (tak, naprawdę ludziom to przeszkadza)
Podobno jesteśmy sektą, mafią, gangsterami, nabijamy ludzi w butelkę, żerujemy na ich dobroci, wyłudzamy pieniądze, manipulujemy, prowadzimy biznes pod przykrywką ratowania Świń, a Zwierzęta są tylko elementem przedstawienia.
Mam sporo tatuaży, bo robiłam je już jako dorosła kobieta, świadomie, przez lata odkładając na nie pieniądze. Nie szpecą mnie – stworzyli je artyści. Nie otworzyłam fundacji po to, żeby się dziarać.
Starość na pewno nie będzie nudna.
Noszę dredy, bo po prostu mi się podobają. Nie mają nic wspólnego z narkotykami. Moim jedynym „kopem” jest szczęście, które każdego dnia dają mi Świniaki.
Wiiele przeszłam dlatego anonimowy hejt naprawdę nie ma wpływu na moje życie. Prowadzę Gieniutkowo – Dom dla Świnek. Jeśli ktoś nazywa to biznesem… zapraszam! Spróbujcie przez choćby miesiąc utrzymać azyl dla ponad 150 Świń.
Bo wszystko to, co piszą o nas internetowi „znawcy”, jest nieważne.
Tutaj liczą się tylko Zwierzęta. Ich dobro, bezpieczeństwo, pełne brzuchy i opieka. One zawsze będą na pierwszym miejscu.
Jeśli tego nie rozumiesz, po prostu opuść tę stronę.
Tak, utrzymujemy Zwierzęta dzięki darowiznom od Przyjaciół Świnek. I tak, bardzo często prosimy o wsparcie. Nie dlatego, żeby się wzbogacić, tylko dlatego, że każdego dnia trzeba kupić jedzenie, naprawić domki i ogrodzenia, opłacić weterynarzy, leki, suplementy, środki do dezynfekcji i rachunki.
Koszty są ogromne. Ale ani przez chwilę nie zwątpimy, że razem damy radę. Dla Nich!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz