2026/07/12

Kajdanki za autyzm. Jak system zrobił z Natalii zdemoralizowaną nastolatkę

 Sąd uznał trzynastoletnią Natalię za zdemoralizowaną. Z budynku wyprowadzono ją w kajdankach i w asyście policji, choć jej jedyną "zbrodnią" był paraliżujący lęk przed światem i spowodowana nim nieobecność na lekcjach. Choć lekarze zdiagnozowali u nastolatki spektrum autyzmu i zaburzenia rozwojowe, sędzia zdecydował o umieszczeniu jej w ośrodku wychowawczym. Dziewczynka powinna trafić do specjalnej placówki medycznej, ale tam zabrakło dla niej miejsca.Gdy do Natalii (imię zmienione - przyp. red.) podchodzą policjanci, nie krzyczy, nie stawia oporu, nie próbuje uciekać. Nie robi nic z rzeczy, które przypisuje się nastolatkom "zdemoralizowanym". Pytana o nazwisko, milczy. Czasem tylko, po długiej pauzie, delikatnie kiwa głową na "tak" lub "nie". Dwa dni wcześniej ucieka z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego. Dla systemu sprawa jest prosta: samowolne oddalenie się z placówki to kolejny dowód na upadek dziewczyny.Wnętrze salonu jest ascetyczne, uderzająco puste, ale schludne. Mała, szara sofa, skromny stolik, dwa krzesła. W kącie stoi telewizor. Jedynym elementem, który przełamuje tę surowość, są ciepłe, rodzinne fotografie gęsto wiszące na ścianach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz