W wieku 78 lat zmarł nowozelandzki aktor Sam Neill, znany widzom na całym świecie z ról kinowych i telewizyjnych. O jego śmierci poinformowała w poniedziałek najbliższa rodzina. Odejście aktora poruszyło środowisko filmowe na całym świecie.Komunikat pojawił się na profilu aktora na Instagramie.
„Z ogromnym smutkiem rodzina i bliscy Sama Neilla dzielą się wiadomością o jego śmierci, która nastąpiła w poniedziałek 13 lipca w Sydney, w Australii. Sam odszedł w otoczeniu rodziny, z godnością, która charakteryzowała całe jego życie" – napisali bliscy.
W dalszej części oświadczenia zaznaczyli, że aktor do końca pozostał wolny od choroby, z którą mierzył się przez lata. „Ta strata była nagła i nieoczekiwana, choć niosła ze sobą pociechę, że Sam pozostał wolny od raka" – dodali.
Rodzina podziękowała też personelowi szpitala St Vincent's Private Hospital za opiekę i poprosiła o uszanowanie prywatności. Zapowiedziano, że więcej szczegółów zostanie podanych później.Wpis premiera
Na wieść o śmierci aktora zareagował premier Australii Anthony Albanese.
„Sam Neill wystąpił w wielu uwielbianych australijskich filmach i zdobył szczególne miejsce w sercach Australijczyków" − napisał w serwisie X. Podkreślił, że Neill zapisał się w pamięci widzów nie tylko rolami, ale i charakterem. Jak dodał, aktor „walczył z chorobą z taką samą godnością, humorem i przekonaniem, jakie dawały siłę każdej jego roli". Szef rządu opisał go jako człowieka refleksyjnego, powściągliwego i obdarzonego specyficznym, ironicznym poczuciem humoru.
Wpis premiera szybko obiegł media społecznościowe, a pod nim zaczęły pojawiać się kondolencje i wspomnienia fanów z całego świata, dla których Neill przez dekady pozostawał jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy kina.Piękna dusza i genialny aktor. Odszedł za wcześnie" – napisał jeden z użytkowników na X.Międzynarodowa kariera
Neill przyszedł na świat w 1947 roku w Irlandii Północnej, a do Nowej Zelandii przeprowadził się wraz z rodziną jako siedmiolatek. Karierę aktorską rozpoczął pod koniec lat 70., po czym przeniósł się do Australii. Międzynarodowe uznanie przyniosła mu rola w „Mojej wspaniałej karierze" (1979) u boku Judy Davis. W kolejnych latach zagrał między innymi w „Opętaniu" Andrzeja Żuławskiego oraz w „Krzyku ciemności" u boku Meryl Streep.
Prawdziwą, światową sławę dała mu jednak rola doktora Alana Granta w „Parku Jurajskim" Stevena Spielberga (1993). Jak przypomina „Guardian", tę postać pierwotnie miał zagrać Harrison Ford. Neill powracał do niej w kolejnych częściach serii, aż po „Jurassic World: Dominion". W tym samym 1993 roku wcielił się też w Alisdaira Stewarta w „Fortepianie" Jane Campion. W sumie zagrał około 150 ról filmowych. Grywał również w serialach, w tym w „Peaky Blinders", „Dynastii Tudorów" oraz „Reilly: The Ace of Spies", za który otrzymał nominację do Złotego Globu.Choroba i leczenie
W 2023 roku Neill ujawnił, że zdiagnozowano u niego agresywną postać nowotworu krwi, chłoniaka angioimmunoblastycznego z komórek T. Zmiany wykryto, gdy podczas promocji „Jurassic World: Dominion" aktor zauważył u siebie powiększone węzły chłonne na szyi.
„Nie mogę udawać, że ostatni rok nie miał mrocznych momentów. Ale te mroczne chwile sprawiły, że dziś jestem wdzięczny za każdy dzień, za wszystkich moich przyjaciół. Po prostu cieszę się, że żyję" − mówił w wywiadzie dla „Guardiana".
Choć nowotwór był w remisji, aktor do końca życia co miesiąc poddawał się leczeniu podtrzymującemu. Wiosną 2026 roku ogłosił, że jest wolny od raka. To właśnie do tej informacji odnosiła się rodzina, podkreślając, że przyczyną śmierci nie był nowotwór.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz