2026/08/06

Morawiecki odsłania tajemnice PiS, Kaczyński czyta i się wścieka. To nowy poziom sporu na prawicy

 Mateusz Morawiecki odcina się od decyzji podejmowanych w czasach rządów PiS i ujawnia ich kulisy. To zmusiło w końcu do reakcji samego Jarosława Kaczyńskiego, który uważa, że były premier... "oszalał". Polityczna wojna na prawicy wreszcie doprowadziła do bezpośredniego pojedynku między jej liderami, niedawnymi bliskimi współpracownikami. PiS oskarża byłego premiera o hipokryzję. I brak szacunku do prezesa.

 Morawiecki idzie na grubo. Teraz zaczął bić w Jarosława. Brawurowo - dziwi się jeden z posłów PiS.

W lipcu w Wirtualnej Polsce pisaliśmy, że Jarosław Kaczyński w gronie bliskich współpracowników miał stwierdzić, iż zachowanie Mateusza Morawieckiego zakrawa na polityczne "szaleństwo". - Powiedział, że Mateusz przestał działać racjonalnie - twierdził stronnik frakcji przeciwnej byłemu premierowi i liderowi stowarzyszenia "Rozwój Plus". Rozmówcy z Nowogrodzkiej relacjonowali nam, że o Morawieckim Kaczyński miał wprost powiedzieć: "oszalał". 

Teraz szef PiS daje temu wyraz publicznie, potwierdzając wcześniejsze relacje swoich ludzi z PiS. "Mam wrażenie, że pan premier jest w jakimś dziwnym stanie. Odnosiłem je również w trakcie naszych rozmów. Daj Boże, żebym się mylił" - pisze Kaczyński na portalu X (a właściwie współprowadzący konto rzecznik PiS Rafał Bochenek). Prezes zdenerwował się, czytając wypowiedzi Morawieckiego z ostatnich wywiadów. - Bo uderzają bezpośrednio w niego - mówi nam człowiek Kaczyńskiego.Mateusz Morawiecki w licznych ostatnio wypowiedziach medialnych (również w Wirtualnej Polsce) przyznaje, że w wielu kluczowych sprawach za rządów PiS nie zgadzał się z kierunkiem polityki wyznaczanej przez kierownictwo. Odcina się od decyzji Jarosława Kaczyńskiego i innych liderów PiS, przekonuje, że w kilku kwestiach zgłaszał zdanie odrębne od władz partii. Ale nikt go nie słuchał. Taki ma dziś przekaz.

Lider niedawno powołanego stowarzyszenia Rozwój Plus ujawnia kulisy rządów PiS. Zdradza, jak z jego punktu widzenia podejmowano m.in. decyzje dotyczące pandemii, zaostrzenia prawa aborcyjnego czy tzw. piątki dla zwierząt. Podkreśla, że jeśli jakieś decyzje podejmował on sam, to zawsze w uzgodnieniu i "z akceptem" (lub wręcz rekomendacją) "kierownictwa politycznego" partii. 

Współpracownicy byłego premiera i wiceprezesa PiS tłumaczą, że Morawiecki musi tym samym bronić się przed atakami jego dawnych kolegów z PiS. A ci - skupieni w tzw. frakcji maślarzy - oskarżają go, że wiele decyzji podejmował, nie informując władz PiS. Tak miało być m.in. z rozmowami w Brukseli, Krajowym Planem Odbudowy i mechanizmem warunkowości czy decyzjami ws. lockdownów. Morawiecki się na takie stawianie sprawy nie zgadza. - Niech lepiej moi adwersarze polityczni z wewnątrz PiS nie kłamią, ponieważ ja mam świadków i dowody, i zacznę też mówić gdzie, w których decyzjach kto uczestniczył - powiedział lider Rozwoju Plus w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.

W PiS jego słowa zostały odebrane z "wielkim wku..." - relacjonuje nam jeden z działaczy

WYROK TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO WS. ABORCJI

Wcześniej - w ubiegłym tygodniu, w czasie eskalacji konfliktu w PiS - Mateusz Morawiecki gościł w Wirtualnej Polsce. Stwierdził w rozmowie z naszymi dziennikarzami, że jedną z przyczyn utraty władzy przez PiS był wniosek grupy posłów PiS do Trybunału Konstytucyjnego ws. zaostrzenia prawa aborcyjnego.

To był 2020 r., a Mateusz Morawiecki nie odcinał się od tej decyzji. Co więcej, dziś członkiem Rozwoju Plus jest Piotr Uściński, poseł, który był jednym z głównych inicjatorów wniosku, przez który - zdaniem Morawieckiego - PiS przegrało władzę w 2023 r.

A co dodaje pikanterii sprawie - Uściński wcale nie został ciepło przyjęty przez członków Rozwoju Plus. Jak słyszymy, najpierw sondował przejście do Konfederacji (na dobre miejsce z list PiS już nie miał szans), a jak to skończyło się fiaskiem, to zdecydował się przejść do ekipy Morawieckiego (choć nie należy do jego bliskiego otoczenia)..Dziś Morawiecki w wywiadach przekonuje: "zawsze byłem za tzw. kompromisem aborcyjnym, sprzeciwiałem się wnioskowi do TK". Odpowiedzialność zrzuca na Kaczyńskiego. - Myślę, że jest na tyle uczciwy, że powiedziałby, że przestrzegałem go wielokrotnie: nie ruszaj tego! Po fakcie przyznawał mi wielokrotnie rację, że trzeba było zostać przy kompromisie - stwierdził były premier w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. 

PIĄTKA DLA ZWIERZĄT

Dalej odcinał się od tzw. piątki dla zwierząt. I połączył ten projekt (który zniechęcił do PiS rolników) z wyrokiem TK właśnie. - Najpierw była piątka dla zwierząt, niepotrzebnie zastymulowana przez pewnych nie mających wyobraźni politycznej działaczy (Morawiecki ma na myśli posła Michała Moskala, stronnika Jacka Sasina i współpracownika Jarosława Kaczyńskiego - red.) - mówił u Rymanowskiego. Piątka dla zwierząt była triggerem, katalizatorem, który spowodował, że grupa tzw. konserwatystów u nas rzuciła się panu prezesowi do gardła i błagała o wszystko, razem z Solidarną Polską wówczas, żeby zrobił wszystko, aby przykryć teraz te pierwsze spadki sondażowe i żeby wymusić wyrok w sprawach aborcyjnych - powiedział Mateusz Morawiecki.

Co więcej, twierdził, iż obecni posłowie Rozwoju Plus próbowali "piątkę" zablokować. Szkopuł w tym, że sam Morawiecki… poparł piątkę dla zwierząt w Sejmie. Co więcej, promował ten projekt w social mediach (m.in. w ramach akcji #StopFurChallenge). 

Dlatego dziś politycy PiS oskarżają Morawieckiego o hipokryzję. A on oskarża ich o zakłamywanie rzeczywistości i obarczanie go winą - po to, by zmyć własne błędy.

COVID-19

Krytyka z PiS wzmaga się, zwłaszcza że Morawiecki bije w samego Kaczyńskiego, ujawniając jego poglądy na sprawy, które wpłynęły na utratę władzy przez PiS. I bardzo emocjonowały opinię publiczną (zwłaszcza o mocno prawicowych poglądach).

Morawiecki stwierdził, iż Kaczyński popierał przymusowe szczepienia. I chciał ten pomysł wprowadzić w życie. A kto się temu miał sprzeciwiać? Posłowie związani dziś z liderem Rozwoju Plus. Tak relacjonuje to w mediach były premier. I doprowadza do wściekłości Nowogrodzką. 

- Kiedy byliśmy przez Radę Medyczną popychani i przez bardzo wiele środowisk do wprowadzenia, uwaga, szczepień przymusowych w całej Polsce, po półtora roku mniej więcej od wybuchu pandemii, ja się przeciwstawiłem temu, Rada Medyczna rzuciła papierami i uwaga, w kierownictwie politycznym wówczas naszym, w Prawie i Sprawiedliwości, były decyzje, żeby iść w kierunku szczepień obowiązkowych - opowiadał Morawiecki Bogdanowi Rymanowskiemu.

OŚWIADCZENIE KACZYŃSKIEGO

"Ostatnie wypowiedzi Mateusza Morawieckiego pokazują jasno: wrogiem dla Mateusza Morawieckiego nie jest Tusk, ale ja oraz Prawo i Sprawiedliwość. Najwyraźniej Mateusz Morawiecki ma plan poszukiwania swoich sojuszników gdzie indziej" - taki wpis pojawił się na koncie Jarosława Kaczyńskiego we wtorek.

Za jego umieszczenie odpowiedzialny jest rzecznik PiS Rafał Bochenek. "Były premier zrzuca z siebie odpowiedzialność za podejmowane decyzje na innych, często niezgodnie z prawdą… Skoro tak bardzo się z nimi nie zgadzał, wypada zapytać: dlaczego nie odcinał się od tych decyzji publicznie albo nawet nie zrezygnował z funkcji premiera?" - pyta prezes Kaczyński.

Jak czytamy w zaakceptowanym przez niego wpisie: "Co jakiś czas słyszę, że członkowie rozłamowego stowarzyszenia byli zapewniani przez Mateusza Morawieckiego, że i tak lista będzie wspólna… Po takich wypowiedziach ich szefa uwierzyć w to jest niezmiernie trudno. Mam wrażenie, że pan premier jest w jakimś dziwnym stanie. Odnosiłem je również w trakcie naszych rozmów. Daj Boże, żebym się mylił" - pisze Kaczyński. Ludzie szefa PiS mówią nam: - Morawiecki popełnia gigantyczny błąd. Bo to już nie jest walka z Sasinem i Kurskim. Zaczął walczyć z prezesem. A to się źle może skończyć. 

Oczywiście w sensie politycznym. Prezes się Morawieckiemu odwija: przestrzega, że wspólna lista wyborcza z rozłamowcami może być po takich wypowiedziach wykluczona.                                                                                                                                                                                                                                                               MORAWIECKI to podla gnida . Odszedl z PIS bo Kaczynski nie wystawil go na premiera . To go rozsierdzilo i postanowil odejsc z PIS . Mogl to zrobic , mial do tego prawo .Ale wylewanie brudow na Kaczynskiego i PIS to juz gruba przesada . Kaczysnki zachowuje sie godnie ale musi sie bronic przed kalumniami Morawieckiego Sam nie chce sporow ani wasni ale Morawiecki na kazdym kroku go zaczepia i mu dowala . Kaczynski natomiast wykazal sie kultura polityczna i bronil Morawieckiego gdy Kurski powiedzial glosno do kamery to co tak naprawde kazdy mysli o Morawieckim. Za to Kaczynski go ukaral . I co dostal w zamian od Morawieckiego  ? Ciagle zaczepki i pomowienia .Morawiecki bardziej nienawidzi Kaczynskiego niz Tuska o czym swiadczy jego postepowanie . Robi to ku uciesze Tuska . Bo takie zachowanie Morawieckiego oslabia cala prawice co przed wyborami jest niepotrzebne . Morawieckiego powinno sie odsunac od polityki bo wyraznie szkkodzi mu na glowe . A zadza bycia premierem przeslania mu zdrowy rozsadek .I pojdzie tam gdzie mu to zaproponuja , niewazne kto byle zaspokoic swoje chore  ambicje . GB

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz