2026/08/06

Niemowlę zmarło z wychłodzenia w mieszkaniu. Po tragedii matka nagle zniknęła

 Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód zamierza postawić zarzuty 38-letniej matce niemowlęcia, które w styczniu zmarło w wyziębionym mieszkaniu w kamienicy przy ul. Sienkiewicza w Radomiu. Kobieta po tragedii wyjechała z miasta i jej miejsce pobytu pozostaje nieznane. Śledczy zarzucają jej narażenie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślne spowodowanie śmierci.

Śledczy szykują zarzuty po śmierci niemowlęcia

Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód poinformowała o zamiarze przedstawienia zarzutów 38-letniej matce niemowlęcia, które zmarło w styczniu w jednym z mieszkań kamienicy przy ul. Sienkiewicza w Radomiu. Kobieta po tragedii opuściła miasto i do tej pory nie udało się ustalić jej miejsca pobytu. Z tego powodu śledztwo zostało czasowo zawieszone.Pod koniec stycznia matka znalazła swojego dwumiesięcznego synka, który nie oddychał i był siny. Na miejsce natychmiast wezwano pogotowie oraz policję. Mimo podjętej reanimacji dziecka nie udało się uratować.

Przybyli na miejsce funkcjonariusze i ratownicy odnotowali, że w mieszkaniu panował nieporządek i bardzo niska temperatura. Okna były przymarznięte, na ścianach widoczny był szron, a na regale stały butelki z zamarzniętą wodą. W lokalu przebywały trzy kobiety: matka z niemowlęciem, jej siostra oraz babcia dziecka. Kobiety przyznały, że ostatni raz paliły w piecu kaflowym poprzedniego wieczoru, jednak mimo to w mieszkaniu było bardzo zimno.

Okoliczności śmierci dziecka

Niemowlę znajdowało się w gondoli od wózka, ubrane w kilka warstw ubranek, czapkę, rękawiczki i kombinezon, a także przykryte pokrowcem i kocykiem. Dzień wcześniej matka przyjechała z synkiem pociągiem z Krakowa do Radomia. Jak tłumaczyła policji, nie zdawała sobie sprawy z warunków panujących w mieszkaniu. Według jej relacji dziecko było zdrowe i nie było leczone na żadne choroby. Karmiła je naprzemiennie piersią i mlekiem modyfikowanym. Ostatni raz dziecko jadło o godzinie 3 nad ranem. Trzy godziny później matka odkryła, że niemowlę nie oddycha.

Wnioski biegłych i zarzuty prokuratury

Śledczy ustalili, że matka naraziła dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, przebywając z nim przez kilkanaście godzin w mieszkaniu, gdzie temperatura wynosiła około 0 stopni Celsjusza. Biegli ocenili, że u niemowlęcia rozwinęło się śródmiąższowe zapalenie płuc, a następnie doszło do porażenia ośrodka oddychania i krążenia, co było skutkiem wychłodzenia organizmu i doprowadziło do zgonu dziecka.

Prokuratura planuje postawić kobiecie zarzuty narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. Za takie czyny grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz