"Mama mnie bije". Jeden pozew i nikt już o to nie pytał
Zuzia ma siedem lat. W szkole mówi, że mama ją bije. Że podstawia tacie wiaderko, gdy ten wymiotuje po alkoholu. Szkoła i pomoc społeczna próbują pomóc Zuzi. Przestają działać, gdy ojciec dziewczynki pozywa szkolną pedagożkę za założenie Niebieskiej Karty. Teraz Zuzia ma lat dziesięć. Już nikt jej nie pyta, co dzieje się w domu.Klasa 1c. Warsztaty o emocjach.
- Czego się boicie?
- Pająków.
- Ciemności.
- Jak mama bije mnie paskiem.
Zuzia ma siedem lat. Do szkoły często chodzi bez drugiego śniadania. W plecaku brakuje piórnika, zeszytu, podręczników. Ubranie ma nieodpowiednie do pogody. Nie potrafi nawiązywać relacji z rówieśnikami. Nie słucha nauczyciela. Czasem kogoś popchnie. Mieszka w dużym domu. Tata ma własną firmę. Dobrze zarabia.Szkolna pedagożka prowadzi Zuzię do gabinetu. Bierze drugiego pedagoga.- Zuziu, co się dzieje w domu?
- Mama mnie bije.
- Często?
- Zawsze jak czegoś nie dopilnuję albo coś źle zrobię w szkole.Dziewczynka opowiada, że całe dnie w domu siedzi z telefonem. Tata pije. Mama się złości. Kłócą się. Tata krzyczy, wyzywa mamę, Zuzię i jej brata. Jak dużo wypije, leży na kanapie i wymiotuje. Zuzia przynosi mu wiaderko.
Pedagodzy rozmawiają ze starszym o pięć lat bratem Zuzi. Chłopak potwierdza, że dziewczynka jest karana fizycznie.
Cztery dni później szkoła organizuje spotkanie z rodzicami Zuzi. Pedagożka mówi im o tym, że dzieci są zaniedbane, córka zgłosiła przemoc i nadużywanie alkoholu. Rodzice zaprzeczają. Ojciec śmieje się, słysząc kolejne informacje. Pracownicy szkoły proszą, by oboje zapisali się do psychologa i na warsztaty dla rodziców, ale ci tego nie robią.
Formularz
Przepisy są jasne. Jeśli dziecko zgłasza przemoc, szkoła ma obowiązek wszcząć procedurę Niebieskiej Karty. Pedagożka szkolna wypełnia druk "Niebieska Karta – A". Jest ustawowo określony, a jego wzór znajduje się w rozporządzeniu Rady Ministrów.
W punkcie czwartym "Czy osoba stosująca przemoc zachowywała się w następujący sposób? Zaznacz w odpowiednim miejscu znak x" są następujące rubryki:
- Przemoc fizyczna (bicie, szarpanie, kopanie, duszenie, popychanie, obezwładnianie i inne, wymień jakie)
- Przemoc psychiczna (izolowanie, wyzywanie, ośmieszanie, grożenie, krytykowanie, poniżanie i inne, wymień jakie) Przemoc seksualna
- Przemoc ekonomiczna
- Przemoc za pomocą środków komunikacji elektronicznej
- Inne (zaniedbanie, niezaspokojenie podstawowych potrzeb biologicznych, psychicznych i innych)Pedagożka zaznacza rubryki dotyczące przemocy fizycznej i psychicznej. Jako sprawców wpisuje rodziców. Podpisuje się i przekazuje dokument do zespołu interdyscyplinarnego ds. przeciwdziałania przemocy działającego przy gminnym ośrodku pomocy społecznej. Informacja o wszczęciu procedury z powodu podejrzenia przemocy trafia do rodziców Zuzi.
Skargi i pozwy
- Nie będę o nim rozmawiać.
- Proszę mnie nawet nie pytać.
- Tylko niech tam nie będzie mojego nazwiska.Tak reagują osoby zaangażowane w sprawę zgłoszenia przemocy wobec Zuzi i jej brata, gdy pytamy je o sprawę. Nikt oficjalnie nie chce rozmawiać o rodzicach, zwłaszcza o ojcu.
- Po tym, jak została wszczęta procedura Niebieskiej Karty, zaczął na osoby zaangażowane w sprawę pisać skargi i pozwy. Teraz wszyscy po prostu boją się cokolwiek zrobić - mówi wójt gminy, na terenie której mieszka rodzina.
Do urzędu trafiła skarga i na niego za to, że źle nadzoruje podległą mu szkołę, gminny ośrodek pomocy społecznej oraz zespół interdyscyplinarny ds. przemocy domowej. Rada gminy tę skargę odrzuciła w głosowaniu. Kolejna dotyczyła osób wchodzących w skład zespołu interdyscyplinarnego, który bada przypadki przemocy domowej.
Pracownicy GOPS-u ucinają wszelkie oficjalne rozmowy na ten temat. Nadsyłają odpowiedź:"Zachowanie poufności jest jednym z fundamentów systemu przeciwdziałania przemocy domowej. To nie tylko standard etyczny, ale również bezwzględny obowiązek wynikający z przepisów prawa".
Nieoficjalnie: - Gdy uruchomiliśmy Niebieską Kartę, ojciec dzieci przyjeżdżał pod budynek urzędu i stał niedaleko wejścia. Czekał, patrzył, o której godzinie kończymy pracę. Ludzie czuli się zastraszeni. Baliśmy się i nadal się boimy - mówi proszący o anonimowość urzędnik GOPS-u.
Inny urzędnik: - To mała wieś. Wszyscy się znają. On wie, kto się zajmuje jego sprawą. Nie chcę się narażać.
O sprawie nie chce też rozmawiać pedagożka, która wszczęła procedurę Niebieskiej Karty. Zasłania się dobrem dzieci. Ale stoi za tym coś jeszcze. Pracownicy GOPS-u zobowiązali rodziców Zuzi do uczestnictwa w programie korekcyjno-edukacyjnym i dostarczenia zaświadczenia o jego ukończeniu. Ojciec miał iść na terapię dla uzależnionych od alkoholu. Rodzice nie wypełnili jednak żadnego z zaleceń. Nie wpuszczali do domu dzielnicowego, pracowników socjalnych ani kuratora.Dlatego po trzech miesiącach urzędnicy GOPS skierowali sprawę podejrzenia przemocy wobec dzieci do prokuratury. Sprawa trafiła także do sądu rodzinnego, ale sędzia uznał, że nie ma podstaw do wydania zarządzeń opiekuńczych, czyli na przykład przydzielenia rodzinie kuratora czy umieszczenia dzieci w rodzinie zastępczej.
Poza skargami na wójta i urzędników ojciec Zuzi złożył na policji zawiadomienie o pomówieniu przez pedagożkę, która wypełniła formularz Niebieskiej Karty. Policjant zapoznał się z okolicznościami sprawy i szybko ją umorzył. Mężczyzna złożył więc drugie zawiadomienie, że pedagożka zniesławiła go, wpisując w formularzu, że stosuje przemoc fizyczną wobec dzieci.
Zgodnie z prawem skargę za zniesławienie można złożyć na policji. Z uwagi na to, że jest to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego, policja nie prowadzi w tej sprawie śledztwa z urzędu, ale przyjmie skargę, a następnie może ją skierować do sądu rejonowego. Tak też się stało.
Proces
Pedagożka szkolna została odsunięta od zajęć z dziećmi. Musiała wynająć adwokata. Szukała pomocy u przełożonych. Wszyscy rozkładali ręce. Mimo że kobieta została oskarżona w związku z wypełnianiem obowiązków służbowych, pozew był z oskarżenia prywatnego.
- Szukałem sposobu, by jej pomóc opłacić adwokata. Wystąpiłem do Regionalnej Izby Obrachunkowej z pytaniem, czy mogę to zrobić. Otrzymałem odpowiedź, że nie ma takiej możliwości, bo złamałbym dyscyplinę finansową - mówi wójt.
W czasie procesu pełnomocnik ojca Zuzi skupił się na formularzu Niebieskiej Karty. Pytał pedagożkę, czy jego klient szarpał, kopał, dusił córkę, bo takie określenia znajdują się w formularzu. Tyle że nie użyła ich pedagożka. Tak zgodnie z przepisami jest zbudowany dokument.
Sąd umorzył postępowanie z uwagi na niską szkodliwość społeczną czynu. Nie uniewinnił jednak pedagożki. W uzasadnieniu wyroku czytamy:"Sąd nie miał wątpliwości, że swoim zachowaniem polegającym na tym, że wypełniła protokół Niebieskiej Karty, pomówiła oskarżyciela prywatnego o stosowanie przemocy fizycznej wobec swoich małoletnich dzieci".
- Jeżeli dana osoba ma podejrzenie przemocy wobec dziecka i w związku z tym zakłada Niebieską Kartę, działa zgodnie z prawem. Źródłem informacji o podejrzeniu przemocy nie jest osoba, która wypełnia formularz, tylko w tym przypadku dziecko. Osoba wszczynająca procedurę nie nazywa nikogo osobą stosującą przemoc. To ustawodawca używa takiego pojęcia. Zatem trudno sobie wyobrazić skuteczne powództwo lub oskarżenie o założenie Niebieskiej Karty po informacji przekazanej przez dziecko – ocenia dr Grzegorz Wrona, prawnik, przewodniczący zespołu ds. analizy zdarzeń, na skutek których małoletni poniósł śmierć lub doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Prawnik wskazuje dwa sposoby na to, by chronić osoby zobowiązane do zgłaszania przypadków przemocy domowej. - Albo pracodawcy zaczną ubezpieczać swoich pracowników od tego typu sytuacji, albo należy rozbudować przesłanki dotyczące SLAPP-ów - mówi dr Wrona.
SLAPP- y to bezzasadne pozwy, bardzo często o zniesławienie, które często wytaczają politycy i korporacje przeciwko sygnalistom i dziennikarzom. Ich celem jest zastraszenie i nakłonienie do rezygnacji z pisania krytycznych artykułów czy zgłaszania nieprawidłowości. W Polsce obowiązują przepisy chroniące sygnalistów i dziennikarzy przed SLAPP-ami, które pozwalają na szybsze odrzucanie bezzasadnych pozwów przez sądy.
Pozew zadziałał
Procedura Niebieskiej Karty wobec rodziców Zuzi została zakończona. Pracownicy ośrodka pomocy społecznej już nie sprawdzają, co się dzieje w rodzinie dziewczynki.
Kuratorium Oświaty po przeprowadzonej kontroli orzekło, że szkoła wdrożyła skuteczne i celowe działania mające na celu ochronę uczniów.
Prokuratura od ponad roku prowadzi postępowanie w sprawie podejrzenia przemocy domowej z zawiadomienia GOPS-u. Zuzia odmówiła składania zeznań. Jej brat zaprzeczył, że rodzice robią im krzywdę. Stwierdził, że nie pamięta, co mówił w czasie spotkania z pedagogiem w szkole.
Ojciec Zuzi złożył apelację w sprawie zniesławienia. Domagał się wysokiego odszkodowania. Pedagożka znów musiała opłacić adwokata. Po półtora roku sąd apelacyjny ją uniewinnił. Wtedy mężczyzna złożył w prokuraturze zawiadomienie o poświadczeniu nieprawdy przez pedagożkę.
- Córka była zła, bo żona jej czegoś nie kupiła w sklepie, i tak powiedziała w szkole. Tylko raz. Potem już jak ją pytali, to nigdy nic nie powiedziała. Nie ma żadnych dowodów na żadną przemoc. Kazali mi iść na warsztaty dla sprawców przemocy, ale ja żadnym sprawcą nie jestem. Pomówiony zostałem i tak tego nie zostawię - mówi ojciec Zuzi.
Pracownicy szkoły i ośrodka pomocy społecznej cały czas pamiętają jednak o pierwszym wyroku. Przyznają, że boją się zgłaszać przypadki przemocy domowej.
- Bywa, że w czasie rozmowy z dzieckiem wolę o coś nie dopytać, bo jeszcze usłyszę, że jest przemoc i będę musiała to zgłosić - mówi urzędniczka.
Zuzia wciąż nie potrafi nawiązywać relacji z rówieśnikami. Ledwo zdała do kolejnej klasy. Nadal jest zaniedbana. Wtórnie zanieczyszcza się kałem. Nikomu już nic nie mówi o tym, co dzieje się w domu.
* Z uwagi na dobro dzieci w tekście nie podajemy prawdziwych imion i nazwisk ani nazw miejscowości .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz