Najpierw miał kupić broń czarnoprochową na Allegro, a później zaczaić się na klatce schodowej i czekać na byłą partnerkę. Gdy Hanna H. wracała do domu, Remigiusz Z. miał wycelować w jej głowę i oddać strzał. Kobieta przez kilka dni walczyła o życie w szpitalu. Zmarła. Teraz śledczy będą dążyć do zmiany zarzutu z usiłowania zabójstwa na zabójstwo.
Do tragedii doszło w sobotę 15 sierpnia po godz. 15 w Swarzędzu pod Poznaniem. Hannę H. znaleziono ciężko ranną na klatce schodowej budynku, w którym mieszkała. Kobieta miała ranę postrzałową głowy i w stanie krytycznym trafiła do szpitala. Niestety, postrzelona w Swarzędzu 46-latka zmarła w szpitalu — przekazał "Faktowi" sierż. Michał Wiśniowski z wielkopolskiej policji.Hanna H. i Remigiusz Z. znali się od 16 lat. Przez lata tworzyli rodzinę i wspólnie wychowywali córkę, która ma dziś 15 lat. Ich związek z czasem jednak się rozpadł. Hanna H. miała w czerwcu zdecydować o rozstaniu i poprosić partnera o wyprowadzkę.— Schodzili się i rozchodzili. Ona nie tolerowała alkoholu, a on lubił pić. Dała mu kolejną szansę, ale niedawno ostatecznie się rozstali — mówiła "Faktowi" jedna z sąsiadek.Jak ustaliła "Wyborcza", Remigiusz Z. po rozstaniu nie znalazł mieszkania. Miał spać m.in. w samochodzie i warsztacie. Według jego relacji przedstawionej śledczym to właśnie rozpad związku sprawił, że jego życie "straciło sens".15 sierpnia mężczyzna miał wiedzieć, o której Hanna wraca z pracy. Czekał na nią na klatce schodowej, ukryty za drzwiami. Gdy kobieta pojawiła się na miejscu, miał wycelować w jej głowę i oddać strzał.
Policjanci znaleźli broń, z której miał paść strzał. Remigiusz Z. po ataku uciekł i przez pewien czas się ukrywał. Według wcześniejszych informacji policji został zatrzymany po około dwóch dniach. Miał zostać znaleziony w pobliżu kościoła, ukryty w kartonach.
Po zatrzymaniu przyznał się do strzelania do byłej partnerki. Jak przekazywał prok. Łukasz Wawrzyniak, mężczyzna miał powiedzieć śledczym, że zrobił to "z miłości". Twierdził również, że żałuje swojego czynu.Jednym z istotnych wątków śledztwa jest broń czarnoprochowa. Według ustaleń "Wyborczej" Remigiusz Z. miał kupić ją przez internet około miesiąca po rozstaniu z Hanną. Mężczyzna utrzymuje, że nie zrobił tego z zamiarem zabójstwa i planował później sprzedać broń.
Śledczy mają jednak sceptycznie podchodzić do tych wyjaśnień. Sam fakt, że mężczyzna kupił broń niedługo po rozstaniu, a następnie miał czekać na byłą partnerkę z załadowaną bronią, będzie jednym z elementów analizowanych w toku postępowania.Początkowo Remigiuszowi Z. przedstawiono zarzut usiłowania zabójstwa. Śmierć Hanny H. oznacza jednak, że kwalifikacja prawna czynu będzie musiała zostać zmieniona na zabójstwo.
Sprawa może również ponownie wywołać dyskusję o dostępie do broni czarnoprochowej. Jak przypomina "Wyborcza", w Polsce posiadanie niektórych egzemplarzy takiej broni nie wymaga pozwolenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz