Nietypowa sytuacja w centrum Rzeszowa wywołała falę komentarzy. Zakonnik miał opalać się na dachu budynku należącego do klasztoru ojców bernardynów przy ul. Sokoła, nie mając nic na sobie. Sprawę potwierdzają świadkowie, którzy zgłosili sprawę portalowi torzeszow.pl.
Niecodzienny widok mieli zobaczyć zarówno pracownicy, jak i osoby odwiedzające Podkarpacki Urząd Wojewódzki. Zdjęcie przedstawiające zakonnika opalającego się "tak jak Bóg go stworzył" szybko zaczęło krążyć w mediach społecznościowych, wywołując skrajne reakcje — od rozbawienia po wyraźne oburzenie.Według relacji świadków, którzy przesłali zdjęcia portalowi torzeszow.pl, zakonnik opalał się całkowicie bez ubrania na dachu budynku parafii ojców bernardynów przy ul. Sokoła w Rzeszowie. Dach jest dobrze widoczny z okien pobliskiego Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego."Ostatnio z budynku nieopodal parafii Bernardynów można było zaobserwować niecodzienny widok Ojca opalającego się tak, jak go Pan Bóg stworzył, na dachu budynku parafii" — napisał czytelnik torzeszow.pl w zgłoszeniu do redakcji.Do redakcji, która opisała sprawę, trafiły zarówno zdjęcia, jak i nagranie. Jeden ze świadków przekazał, że podczas wizyty w urzędzie zwrócił uwagę na nietypową sytuację i zapytał pracowników, czy również ją zauważyli. Jak relacjonował, potwierdzili, że widzieli opalającego się zakonnika.Fotografia szybko zaczęła krążyć w mediach społecznościowych. Część internautów potraktowała całe zdarzenie z przymrużeniem oka, inni uznali je za niestosowne. Jeden z czytelników zwrócił uwagę nie tyle na samą nagość, ile na fakt, że w dobie smartfonów i dronów trudno liczyć na prywatność nawet na dachu budynku."W obecnych czasach, gdzie każdy ma smartfon z dobrym zoomem, a nad miastem dość często latają drony różnych firm, trochę dziwi taka beztroska i lekkomyślność ojca Bernardyna" — napisał rzeszowskiej redakcji. Jak się okazuje, nie miał to być odosobniony przypadek.Bernardyni potwierdzają zgłoszenie sprawy na policję
O komentarz poproszono gwardiana klasztoru ojców bernardynów w Rzeszowie, o. Marcelego Gęślę. Pytania dotyczyły zarówno zachowania zakonnika, jak i ewentualnych działań podjętych przez klasztor.Duchowny ograniczył się do krótkiego oświadczenia, przyznając, że "sprawa jest zgłoszona na policję". Nie ujawniono jednak, kto złożył zawiadomienie. Nie wiadomo również, czy dotyczy ono zachowania zakonnika, czy rozpowszechniania jego wizerunku.
Policja wskazuje, co może czekać niefrasobliwego ojca
Policja podkreśla, że każda podobna sytuacja wymaga indywidualnej oceny. Znaczenie mają m.in. miejsce zdarzenia, jego widoczność oraz reakcja osób postronnych.
Jak wyjaśniła mł. asp. Gabriela Ślońska-Płonka z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, w takich przypadkach może znaleźć zastosowanie art. 140 Kodeksu wykroczeń dotyczący publicznego nieobyczajnego wybryku.Za takie wykroczenie mogą grozić nawet areszt, kara ograniczenia wolności, grzywna do 1500 zł lub nagana. Jeżeli zachowanie wywołuje zgorszenie lub zakłóca porządek publiczny, policja może również analizować sprawę pod kątem art. 51 Kodeksu wykroczeń.
Skontaktowaliśmy się z rzeszowskimi bernardynami z prośbą o komentarz. Na ten moment nie uzyskaliśmy odpowiedzi.
Źródło: torzeszow.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz