2026/08/22

Ostra reakcja rosyjskiego MSZ na słowa Donalda Tuska. "Może odbić się na bezpieczenstwu Polski

 

Rosja reaguje na słowa Donalda Tuska dotyczące Nord Stream. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa ostro skrytykowała stanowisko polskiego premiera. W komunikacie Moskwa ostrzegła, że podejście Warszawy do sprawy może w przyszłości odbić się na interesach i bezpieczeństwie Polski.Sprawa dotyczy Wołodymyra Żurawlowa, obywatela Ukrainy podejrzewanego przez niemiecką prokuraturę o udział w sabotażu gazociągu Nord Stream 2. Mężczyzna był wcześniej zatrzymany w Polsce, jednak decyzją Sądu Okręgowego w Warszawie nie został wydany stronie niemieckiej. Pod koniec września 2025 roku został zwolniony z aresztu.W czwartek Donald Tusk odniósł się do sprawy Wołodymyra Żurawlowa, który został ponownie zatrzymany, tym razem w Chorwacji. Mężczyzna jest poszukiwany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe. Niemieckie organy podejrzewają go o sabotaż oraz zniszczenie gazociągu Nord Stream.


Tusk stwierdził, że Niemcy nie powinni ścigać osób podejmujących działania w sytuacji, gdy ich państwo zostało zaatakowane. 


Niemcy nie powinni ścigać tych, którzy w sytuacji, kiedy ich kraj został napadnięty, podejmują takie czy inne działania. Ja tu zdania nie zmienię i uważam, że wstydzić powinni się ci, którzy wybudowali ten gazociąg, a nie ci, którzy go unieruchomili – powiedział szef rządu.


Premier przypomniał przy tym wcześniejsze stanowisko Polski wobec Nord Stream 2. Jak mówił, Warszawa przestrzegała przed powstaniem gazociągu i podejmowała działania, aby nie stał się on faktem. W ocenie Tuska celem było także zwiększenie niezależności Europy od dostaw rosyjskiego gazu. Zwrócił uwagę, że Niemcy miały wówczas odmienne stanowisko, a później je zmieniły. Rosjanie ostrzegają Polskę. Moskwa mówi o konsekwencjach dla bezpieczeństwa

Na słowa polskiego premiera w piątek odpowiedziało rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Stanowisko resortu przedstawiła rzeczniczka Maria Zacharowa. Rosyjska dyplomatka bardzo ostro oceniła wypowiedź Tuska, zarzucając mu usprawiedliwianie ataku na infrastrukturę energetyczną.


Można się tylko domyślać, jaką niechęć Donald Tusk żywił do byłego kanclerza Niemiec, gdy był przewodniczącym Rady Europejskiej, ale to, co powiedział teraz, w każdym razie niesie ze sobą niebezpieczny, destrukcyjny ładunek dla resztek międzynarodowego systemu prawnego, których jeszcze nie dokończył geopolityczny nihilizm "kolektywnego Zachodu" – przekazała Zacharowa.Zacharowa stwierdziła, że publiczna wypowiedź polskiego premiera ma być sygnałem, który może mieć szersze konsekwencje dla stosunków międzynarodowych.


Publiczne oświadczenie szefa rządu jednego z głównych państw europejskich, usprawiedliwiające akt terrorystyczny popełniony na oczach całego świata, wysyła destrukcyjny sygnał, którego reakcja łańcuchowa doprowadziłaby ostatecznie do zniesienia wszelkich ograniczeń, które dotychczas uniemożliwiały stosunkom międzypaństwowym na kontynencie europejskim całkowite pogrążenie się w chaosie – zaznaczyła, cytowana przez rosyjski resort.Rzeczniczka rosyjskiego MSZ poszła jeszcze dalej, odnosząc się bezpośrednio do możliwych skutków dla Polski. 


Demonstracyjne stanowisko Warszawy w sprawie bombardowania Nord Streamu może w przyszłości odbić się negatywnie na żywotnych interesach i bezpieczeństwie Polski – stwierdziła Zacharowa. 


Zacharowa mówiła także o rywalizacji Polski i Niemiec w ramach Unii Europejskiej i NATO. Jej zdaniem oba państwa mają realizować wygórowane ambicje przy wsparciu Stanów Zjednoczonych. Rosyjska rzeczniczka przedstawiła więc wypowiedź polskiego premiera nie tylko jako komentarz do sprawy Żurawlowa, ale również jako element szerszych relacji między Warszawą a Berlinem.Zacharowa uderza w Warszawę. W tle gaz i interesy Polski oraz Niemiec

Rosyjskie MSZ w swoim komunikacie odniosło się również do sytuacji energetycznej Polski i Niemiec. Zacharowa zestawiła obecną sytuację obu państw z konsekwencjami związanymi z dostawami energii.Podczas gdy Berlin gorączkowo próbuje powstrzymać postępującą deindustrializację swojej gospodarki, spowodowaną koniecznością importu drogiej energii z USA, Norwegii i innych krajów, Warszawa czerpie zyski z reeksportu amerykańskiego LNG na Ukrainę i jest coraz bliżej faktycznej kontroli nad systemem przesyłu gazu odziedziczonym przez Kijów po ZSRR – stwierdziła.


Rzeczniczka rosyjskiego resortu połączyła te kwestie z reakcją Tuska na działania niemieckich organów wobec Żurawlowa. 


Czym, jeśli nie bezpośrednim wyzwaniem, jest zjadliwy apel Polski do niemieckiego sojusznika, by zasadniczo z wdzięcznością przyjął atak terrorystyczny na kluczowe niemieckie obiekty infrastruktury energetycznej, który zagwarantował Niemcom dziesiątki miliardów euro zysków? – pytała Zacharowa.


W dalszej części wypowiedzi oceniła, że sytuacja wokół Nord Stream staje się dla Niemiec źródłem strat politycznych i gospodarczych, natomiast dla Warszawy może oznaczać niebezpieczne konsekwencje. 


W kontekście polsko-niemieckiego konfliktu sytuacja wokół Nord Stream wyraźnie przeradza się w serię strat politycznych i gospodarczych dla Niemiec oraz "niebezpieczny zawrót głowy" dla Warszawy – zakończyła rzeczniczka rosyjskiego resortu spraw zagranicznych.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz