Prokuratura ujawniła akta śledztwa ws. nieudanego zamachu bombowego na męża Ewy Kopacz, śp. Marka Kopacza. Jak się okazuje, Ewa Kopacz była dosłownie o krok od śmierci!Do próby Nieznani sprawcy podłożyli bombę pod autem, którym na co dzień przemieszczał się ówczesny mąż Ewy Kopacz. Od śmierci prokuratora Marka Kopacza uratował... mecz piłkarski. A konkretnie transmisja 1/8 finału Mistrzostw Świata Anglia-Argentyna. , na prośbę żony, miał przeparkować samochód w inne miejsce, jednak zwlekał z wyjściem z domu, ponieważ chciał obejrzeć do końca mecz, który przedłużał się rzutami karnymi. Dokładnie w ich trakcie bomba w aucie wybuchła, a samochód stanął w kilkumetrowych płomieniach. Gdyby w samochodzie był człowiek, nie miałby szans przeżyć.
„Przyczyną eksplozji był wybuch bomby. Podłożony ładunek posiadał materiał wybuchowy na bazie heksogenu i miał moc odpowiadającą masie 0,2 kg trotylu (…). Urządzenie było podczepione za pomocą dwóch pierścieni magnetycznych pod samochodem, w okolicy tylnego siedzenia za kierowcą, w niewielkiej odległości od zbiornika z paliwem" – napisano w aktach śledztwa.
Jednak to nie wszystko. Jak ujawnia tygodnik Newsweek, ładunek wybuchowy mógł być zamontowany już dzień wcześniej. A wtedy z auta korzystała .Cudem więc uszła z życiem!
Śledztwo ws. tej nieudanej próby zamachu zostało umorzone, a sprawców nie udało się do tej pory wskazać. Mąż Ewy Kopacz podejrzewał, że za atakiem stoją członkowie radomskiego gangu złodziei samochodowych, których sprawą zajmował się jako prokurator.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz