Szczyt bezczelności! Niemiecka gazeta straszy sytuacją w Polsce: "Ma miejsce proces renacjonalizacji, który prowadzi do erozji UE"
opublikowano: dzisiaj, g. 8:27 · aktualizacja: dzisiaj, g. 8:27
W Polsce i innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej ma miejsce proces renacjonalizacji, który prowadzi do erozji Unii Europejskiej - ostrzega w czwartek dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. Tendencje odśrodkowe widoczne są też na południu Europy.
Rok 2015 nie był dobrym rokiem dla Europy
— pisze redaktor naczelny największej niemieckiej gazety opiniotwórczej, Kurt Kister. Od lata br. widać tak wyraźnie jak nigdy przedtem, że proces integracji zatrzymał się - stwierdza niemiecki dziennikarz.
Jego zdaniem napływ uchodźców jest jedynie „katalizatorem tendencji obecnych w Europie od dłuższego czasu”.
Na wschodzie UE można zaobserwować renacjonalizację; przyszłości poszukuje się w świetlanej narodowej przeszłości, która w takim kształcie nie istniała nawet w czasach przed przymusową przynależnością do sowieckiej strefy władzy
— czytamy w „SZ”.
Na południu Europy tendencje odśrodkowe są wynikiem ekonomicznych różnic w stosunku do (bogatej) Północy, za które (mieszkańcy Południa) winią czasami Niemcy, a czasami Brukselę.
Kister zwraca uwagę, że także kraje z „jądra Europy” - Niemcy i Francja - zmieniły podejście do UE na „bardziej trzeźwe”.
Niemiecki dziennikarz przywołuje słynne przemówienie ówczesnego ministra spraw zagranicznych Joschki Fischera, wygłoszone w 2000 r. na Uniwersytecie Humboldtów, w którym mówił on, że Europa znajduje się na rozstaju dróg między integracją a erozją.
Po upływie 15 lat wszystko wskazuje na to, że Europa ulega erozji
— ocenia redaktor naczelny „SZ”.
Kister ilustruje swoją tezę przykładem Polski. Jak podkreśla, żaden inny kraj nie ucierpiał tak bardzo od Niemiec i Rosji jak Polska. To właśnie w Polsce - zaznacza - wcześniej niż w innych krajach zaznaczył się początek końca państwowego socjalizmu według sowieckiego wzoru. Po demokratycznym zwrocie (w 1989 r.) Polska należała do „pierwszej fali nowych Europejczyków”, a Trójkąt Weimarski - kooperacja Warszawy, Paryża i Berlina - symbolizował „nowy powiew”, który zdawał się „rozwiewać dawne konflikty, myślenie w kategoriach bloków i zawiść w Europie” - czytamy w „SZ”.
W tym czasie powstał termin „postnarodowa Europa”, który „pozostał jednak bardziej nadzieją niż opisem rzeczywistości” - tłumaczy Kister.
Jak zaznacza, obecnie w Warszawie przy władzy jest „post-postnarodowy rząd”. Polskie władze traktują uchodźców jako „problem stworzony przede wszystkim przez Niemców”.
Ani nie dostrzegają europejskiej odpowiedzialności, ani też nie chcą uczestniczyć w rozwiązaniu (problemu)
— krytykuje publicysta. W Polsce mamy też do czynienia z „wojną o kulturę” - i to „nie tylko przeciwko lewicy i liberałom, lecz także przeciwko multikulturowej Europie, przeciwko pornografii i relatywizmowi wartości” - czytamy w „SZ”.k zauważa Kister, tożsamość europejska miała i nadal ma dla wielu Niemców ze względu na przeszłość „samooczyszczający charakter”. W Polsce, na Węgrzech czy w Wielkiej Brytanii jest inaczej, a pomysł „federalnej Europy” stracił w tych krajach na atrakcyjności lub nigdy nie cieszył się poparciem.
W roku 2015 Europa nie poniosła klęski, jeszcze nie
— pisze komentator „SZ”. Z nadziei i obietnic składanych podczas kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego pozostało jednak niewiele - dodaje. Winy za to nie ponoszą jego zdaniem instytucje europejskie.
Europa składa się z państwa wspólnoty. Wiele tych krajów coraz bardziej oddala się od Europy
— podsumowuje Kurt Kister.
AM/PAP Niemcy- szwaby niech pilnują siebie . Lizanie Niemcom dupy na następne kilka lat przeszło do historii i daj Boże żeby nigdy nie wróciło . A Polska żyje własnym życiem i nie obchodzi nas co jest dobre dla Niemiec czy UE . Teraz priorytetem jest dobro kraju i społeczeństwa . A to każdy ma co chciał . Jak pozapraszali do siebie uchodźców to ich problem nie nasz . gb
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz