Jest coś wyjątkowo obrzydliwego i podłego w uznawaniu za skrajną patologię normalnych, ciężko pracujących ludzi, z oddaniem wychowujących swoje dzieci na porządnych obywateli. Skala demonstrowanej pogardy zapiera dech. Jakim prawem jacyś gogusie traktują tych ludzi jak meneli i degeneratów? Jakim prawem odmawiają im rozsądku i moralności? Kim są, żeby tak się odnosić do przeciętnych ludzi? Ale to się zemści, bo nie można bezkarnie łamać wszelkich społecznych reguł w imię jakichś obłąkańczych wojen kulturowych i ideologicznych czy w imię tworzenia „nowego człowieka”. I ostatecznie ta pogarda uderzy w tych, którzy nią wojują.