Nigdy w życiu nie mieli żywej choinki, a ich święta Bożego Narodzenia zazwyczaj były smutne i ponure. W klitce, w której mieszkali ledwo mieściło się łóżko, a co dopiero mówić o stole, przy którym można zasiąść do wigilijnej kolacji! Teraz po raz pierwszy będzie inaczej. Tak jak sobie wymarzyli. Będzie i prawdziwa choinka i stół zastawiony potrawami.
Los do tej pory nie oszczędzał Gracjanka Plichtę (7 l.) i jego tatę Stefana (60 l.). Mama chłopczyka zmarła na raka, tata stracił nogę. Mieszkali w Gdańsku na zaledwie 8 metrach kwadratowych! Fakt opisał ich historię. Po naszym artykule na pomoc rodzinie ruszyli nasi Czytelnicy, a władze Gdańska przyznały im nowe mieszkanie. Nie śmiałem nawet marzyć o takim szczęściu, to nasza pierwsza wigilia w tym domu, a tak naprawdę także pierwsza prawdziwa wigilia, bo w starym domu było za ciasno – nie kryje wzruszenia Stefan Plichta, tuląc synka.
W wysprzątanym na błysk domu stoi już choinka, na jej ubieranie Gracjan czekał długie miesiące. Pan Stefan zaczyna zaś krzątać się w kuchni. Na ich wigilijnym stole na pewno nie zabraknie tradycyjnych potraw.
Będą pierogi z kapustą i grzybami, czerwony barszcz, ryba. Gracjan już teraz podjada ulubione świąteczne pierniczki. Nie zabraknie też prezentów od św. Mikołaja. Ale jak mówią zgodnie Mikołaj odwiedził ich już w marcu, wtedy to otrzymali ten najważniejszy i najbardziej wymarzony prezent, czyli własny dom. Teraz ważne jest tylko zdrowie i żeby Gracjan w szkole dobrze się uczył – mówi Stefan Plichta. – A wspólnie z synkiem wszystkim naszym darczyńcom życzymy spełnienia marzeń, zdrowia i uśmiechu – dodaje szczęśliwy tata .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz