2026/06/23

NFZ odmówił transportu dwulatki. Wolontariusze ruszyli na pomoc choremu dziecku

 Niespełna dwuletnia pacjentka w ciężkim stanie, podłączona do respiratora, musiała dotrzeć na pilny zabieg kardiochirurgiczny do Poznania. Fundacja Wsparcia Ratownictwa RK poinformowała o odmowie sfinansowania transportu przez Narodowy Fundusz Zdrowia pomimo zlecenia od lekarza rodzinnego. Bliscy stanęli przed widmem niebezpiecznej podróży zwykłym autem osobowym. Sytuację uratowali w ostatniej chwili ratownicy z fundacji i przewieźli dziewczynkę na własny koszt.


W piątek (19 czerwca) Fundacja Wsparcia Ratownictwa RK została poinformowana przez lokalny Ośrodek Pomocy Społecznej o pilnej potrzebie zorganizowania transportu medycznego dla niespełna dwuletniej dziewczynki. Dziecko znajdowało się w stanie ciężkim, choć stabilnym. Od momentu narodzin zmaga się z wieloma poważnymi wadami rozwojowymi obejmującymi układ krążenia, układ oddechowy oraz centralny układ nerwowy.

Krytyczny stan i konieczność operacji

Dziewczynka funkcjonuje wyłącznie dzięki stałemu wspomaganiu oddechu przez respirator podłączony przez tracheostomię. Jej codzienność wymaga stałego nadzoru medycznego oraz wielokrotnego udrażniania dróg oddechowych, które wykonuje matka. Lekarze wskazali, że jedyną realną szansą na poprawę jej stanu jest poważna operacja kardiochirurgiczna. Termin przyjęcia do Kliniki Kardiochirurgii i Transplantologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu wyznaczono na poniedziałek (22 czerwca), co oznaczało konieczność natychmiastowego działania.

Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej wystąpił do NFZ o organizację tzw. transportu dalekiego w ramach POZ, niezbędnego do przewiezienia dziecka do ośrodka specjalistycznego. Wniosek został jednak odrzucony. Jako uzasadnienie wskazano, że bliżej miejsca zamieszkania pacjentki znajduje się Warszawa. Sytuacja okazała się jednak bardziej skomplikowana, ponieważ – według przekazanych informacji – warszawski ośrodek kardiochirurgiczny nie zgodził się na przeprowadzenie zabiegu ze względu na bardzo ciężki stan dziecka. Rodzina znalazła się więc w martwym punkcie, bez realnej opcji bezpiecznego przewozu pacjentki.

Dodatkowo NFZ w swoich publicznych informacjach dotyczących POZ wskazuje, że transport „daleki” przysługuje m.in. w przypadku konieczności korzystania ze świadczeń wysokospecjalistycznych oddalonych o ponad 120 km (w obie strony), jeśli stan zdrowia nie pozwala na samodzielny dojazd.

Transport pod znakiem zapytania

W pewnym momencie rozważano nawet przewiezienie dziecka zwykłym samochodem osobowym. Wiązało się to jednak z bardzo dużym ryzykiem: około pięciogodzinna podróż przy urządzeniu podtrzymującym życie działającym na baterii około 5,5 godziny pozostawiała minimalny margines bezpieczeństwa. Każde opóźnienie, czy to korek, wypadek czy objazd, mogło stworzyć zagrożenie życia. Dodatkowo brak byłoby sprzętu do monitorowania stanu dziecka i prowadzenia odsysania dróg oddechowych w warunkach transportowych.

Jeszcze w piątek w południe fundacja otrzymała pełną dokumentację medyczną. W ciągu kilku godzin udało się zebrać zespół medyczny gotowy do działania: lekarza i ratownika medycznego. Równolegle potwierdzono w poznańskiej klinice możliwość przyjęcia pacjentki, a także przeprowadzono wstępne rozmowy z matką dziecka w celu oceny ryzyka transportu.

Szybka mobilizacja i wyjazd

Po podjęciu decyzji o organizacji przewozu rozpoczęły się intensywne przygotowania. W piątek wieczorem oraz w nocy doposażano karetkę stacjonującą w Pruszkowie w specjalistyczny sprzęt niezbędny do transportu tak wymagającego pacjenta. W niedzielę (21 czerwca) o godzinie 5:20 ambulans ruszył w trasę. Po dotarciu na miejsce zespół przeprowadził ocenę stanu dziecka, a około godziny 8 zapadła decyzja o natychmiastowym rozpoczęciu transportu do Poznania.

Przejazd przebiegał bez zakłóceń, a stan pacjentki był monitorowany przez cały czas podróży. W południe dziecko wraz z matką trafiło do Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, gdzie rozpoczęto dalsze leczenie i przygotowania do operacji.

Rola szpitala i przyjęcie pacjentów

Dyrekcja poznańskiej placówki podkreśla, że jako ośrodek referencyjny przyjmuje pacjentów z całego kraju, jednak każdorazowa decyzja zależy od wskazań medycznych, możliwości organizacyjnych oraz dostępnych świadczeń. Jednocześnie szpital nie odniósł się do konkretnego przypadku, powołując się na obowiązek zachowania poufności.

Koszty i komentarz ratowników

Fundacja zaznacza, że cała akcja została przeprowadzona bezpłatnie, społecznie. Jedynymi wydatkami były paliwo oraz opłaty drogowe, które nie powinny przekroczyć 2 tysięcy złotych. Dla porównania, komercyjny transport na tej samej trasie mógłby kosztować od około 5 do nawet 11 tysięcy złotych.

Jak podkreślają ratownicy, kluczowe nie były jednak pieniądze, lecz szybka reakcja i zaangażowanie zespołu ludzi gotowych działać natychmiast.Robiliśmy to wszystko nie dla wpłat, tylko żeby pomóc. Jesteśmy wszyscy z branży medycznej. Z patologiami NFZ i całego systemu spotykamy się na co dzień. Jeżeli wszystko to, co robimy, mogłoby być wykorzystane teraz dla tej dziewczynki czy te 3 lata temu dla noworodka, którego przywieźliśmy z Ukrainy, to było warte to wszystkich pieniędzy, jakie Fundacja ma − przekazują.

Reporter „Super Expressu” skierował pytania również do Narodowego Funduszu Zdrowia. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, z transportu sanitarnego „dalekiego” w POZ, na terenie kraju, pacjent może skorzystać gdy: potrzebuje transportu do przychodni specjalistycznej i z powrotem, gdy odległość z miejsca zamieszkania do przychodni przekracza łącznie tam i z powrotem 120 km, dotyczy ciągłości świadczeń wysokospecjalistycznych opieki ambulatoryjnej (np. procedur kwalifikacji wstępnej do przeszczepu), gdy odległość z miejsca zamieszkania do przychodni przekracza łącznie tam i z powrotem 120 km. W tym konkretnym przypadku, transport pacjentki na pobyt w oddziale w szpitalnym, powinna zapewnić przychodnia podstawowej opieki zdrowotnej, do której pacjentka jest zapisana. Taki transport jest zapewniany w ramach bieżącego finansowania świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej przez NFZ. Lekarz rodzinny powinien wystawić zlecenie na tak zwany transport sanitarny „zwykły”. Takiego zlecenia nie trzeba potwierdzać w NFZ. Po otrzymaniu od lekarza POZ wniosku o transport sanitarny „daleki” (17 czerwca br.), niezwłocznie skontaktowaliśmy się telefonicznie i pisemnie z lekarzem. Poinformowaliśmy, że w tej sytuacji powinien wystawić wniosek o transport sanitarny „zwykły”. Przychodnia powinna zapewnić własny transport sanitarny lub w ramach umowy podwykonawstwa z podmiotem, który taki transport realizuje. Należy dodać, że w marcu br. ta sama pacjentka potrzebowała transportu do poradni specjalistycznej (poradni chirurgii dziecięcej). Złożony wniosek zaakceptowaliśmy i sfinansowaliśmy transport pacjentki z miejsca zamieszkania do przychodni specjalistycznej i z powrotem − przekazała rzeczniczka prasowa lubelskiego OW NFZ, Małgorzata Bartoszek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz