Zaplanowane spotkanie Karola Nawrockiego z Wołodymyrem Zełenskim nie odbędzie się w pierwotnie uzgodnionym terminie. Jak przekazał szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, strona ukraińska wycofała się z wcześniejszych ustaleń i zaproponowała nową, odległą datę rozmów. Prezydencki minister ujawnił szczegóły. Zmiana terminu rozmów prezydentów Polski i Ukrainy następuje w atmosferze narastających napięć między Warszawą a Kijowem. Spór zaostrzył się po decyzji prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA”.
W reakcji prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. W odpowiedzi ukraiński przywódca odesłał odznaczenie do Polski.Gra na czas w rozmowach Polska–Ukraina
Marcin Przydacz ujawnił, że w ostatnich tygodniach między Polską a Ukrainą prowadzone były intensywne rozmowy dyplomatyczne. Jak zaznaczył, mimo tych działań strona ukraińska nie wykazywała gotowości do zmiany stanowiska w sprawie nazewnictwa OUN-UPA, a jednocześnie „grała na czas”, wielokrotnie zmieniając wcześniejsze ustalenia.
- Niestety ze strony ukraińskiej nie było żadnej gotowości do zmiany tego podejścia w sprawie nazewnictwa OUN-UPA, a jednocześnie była gra na czas, było cały czas zwlekanie i ciągła zmiana decyzji - powiedział prezydencki minister.Przydacz przypomniał również, że 6 czerwca w Warszawie przebywał szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, a efektem tamtych rozmów miało być ustalenie rozmowy telefonicznej między Karolem Nawrockim a Wołodymyrem Zełenskim. Do spotkania w tej formule jednak nie doszło.
- Ale z tego pomysłu Zełenski się wycofał, nie chciał rozmawiać telefonicznie - zaznaczył Przydacz.Jak wynika z relacji ministra, po rezygnacji z rozmowy telefonicznej strona ukraińska miała zaproponować bezpośrednie spotkanie obu prezydentów podczas wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie. Ustalono nawet jego konkretny termin i godzinę, jednak ostatecznie do rozmów nie doszło.W ocenie szefa Biura Polityki Międzynarodowej takie działania miały świadczyć o braku realnej woli dialogu w sprawie kontrowersji dotyczących patronatu „Bohaterów UPA”.- W związku z tym uznać należy, że strona ukraińska nie była zainteresowana realną dyskusją z polskim prezydentem - ocenił Marcin Przydacz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz