W chińskim Fuzhou przypadkowe osoby oraz ochroniarz pomogli uratować 3-letnią dziewczynkę, która utknęła w zabezpieczeniu okna na 12. piętrze bloku. Dziecko zwisało na zewnątrz budynku, zanim na miejsce dotarły służby.
Akcja ratunkowa rozegrała się w prowincji Fujian, na południu Chin, po tym, jak mała dziewczynka przecisnęła się przez kratę zamontowaną przy oknie mieszkania w wieżowcu.2026/10/21
3-latka zwisała z okna na 12. piętrze. Dramatyczna akcja ratunkowa
Papież wraca do codziennych obowiązków. Zwrócił się do Polaków
Leon XIV spotkał się z tysiącami wiernych w trakcie pierwszej audiencji generalnej po operacji usunięcia raka płuc. Oprócz katechezy papież zwrócił się do Polaków zebranych na Placu Świętego Piotra.
W środę papież objechał w papamobile Plac Świętego Piotra, pozdrawiając zgromadzonych wiernych z całego świata. Spotkanie Leon XIV rozpoczął od podziękowań za wsparcie i modlitwy w trakcie i po operacji, którą przeszedł w zeszłym tygodniu.
Papieska katecheza była poświęcona wizji małżeństwa w konstytucji Soboru Watykańskiego II "Gaudium et spes". Leon XIV powiedział, że wzajemne oddanie się mężczyzny i kobiety zakłada "pełną wierność" i "nierozłączną jedność", otwartą na rodzenie i wychowanie potomstwa.
Leon XIV zwrócił się także do obecnych na audiencji Polaków. - Pozdrawiam serdecznie Polaków, a szczególnie organizatorów i wykonawców koncertu "Psalmy Pokoju", zorganizowanego w 45. rocznicę Watykańskiej Fundacji Jana Pawła II - powiedział papież, nawiązując do wydarzenia, które odbyło się w zeszłym tygodniu, w audytorium należącym do Watykanu.Dodał: - Niech to wydarzenie sprzyja dążeniom do pokoju i pojednania.Stan zdrowia papieża Leona XIV
13 października Leon XIV przeszedł operację usunięcia nowotworu płuca. Diagnoza otrzymana raptem kilka dni wcześniej wywołała duże poruszenie, ponieważ wybrany w maju 2025 roku 71-letni Leon XIV jest najmłodszym papieżem od kilku dekad.Zgodnie z zapowiedzią papież stopniowo wznawia codzienną aktywność i pełnienie obowiązków związanych z kierowaniem Kościołem katolickim. Również w środę rano spotkał się z uczestnikami sympozjum zorganizowanego przez Dykasterię Spraw Kanonizacyjnych.
Z kolei w poniedziałek odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, podczas której rozmawiali na temat umożliwienia dostarczania pomocy humanitarnej do kontrolowanego przez Rosję ukraińskiego miasta Oleszki.Wciąż nie wiadomo, czy stan zdrowia pozwoli papieżowi na realizację wszystkich zaplanowanych obowiązków. Pod znakiem zapytania stoi wciąż wizyta w Urugwaju, Argentynie i Peru planowana na 6-17 listopada.Główny chirurg, który przeprowadził operację, ocenił, że papież może w pełni odzyskać siły przed planowanym wyjazdem. Z kolei watykański sekretarz stanu zasugerował, że Leon XIV może potrzebować ograniczenia tempa swoich obowiązków, aby zapewnić sobie odpowiednie warunki do rekonwalescencji. Źródło: PAP, Vatican News
.
Zjadł śledzie, popił piwem, po czym uciął sobie drzemkę. Potem oddał mocz przed budynkiem siłowni
Urządził sobie w Lęborku darmową ucztę i nie tylko! 54-letni mieszkaniec Kołobrzegu ukradł śledzie, popił je piwem, a na koniec zdrzemnął się w sklepie. W ciągu jednego dnia aż trzykrotnie odwiedził i okradł ten sam dyskont, a później postanowił odpocząć także na kanapie w siłowni. Wcześniej jednak oddał mocz przed wejściem do obiektu. Rachunek za tę niecodzienną wycieczkę okazał się słony. Mężczyzna otrzymał mandaty na łączną kwotę 1800 złotych, a za pozostałe wykroczenia odpowie przed sądem.
Nieźle nagrabił sobie w Lęborku! Pierwsze zgłoszenie dotyczące 54-latka z Kołobrzegu policjanci otrzymali wczesnym popołudniem. Ochroniarz jednego z dyskontów przekazał, że mężczyzna ukradł piwo oraz śledzie, a następnie urządził sobie poczęstunek na terenie sklepu, popijając jedzenie alkoholem. Podczas policyjnej interwencji 54-latek był wulgarny i kierował obelgi pod adresem funkcjonariuszy. Przekonywał też, że mandat w ogóle go nie obchodzi, bo i tak zamierza wrócić do Kołobrzegu.Policjanci odstąpili więc od wystawienia mandatu i sporządzili dokumentację potrzebną do skierowania wniosku o ukaranie do sądu. 54-latek odpowie za kradzież, picie alkoholu w miejscu niedozwolonym oraz publiczne używanie wulgaryzmów. Na tym jednak jego wybryki się nie zakończyły! Cztery godziny później inny patrol policji ponownie interweniował w tym samym dyskoncie.Jak się okazało, mężczyzna wrócił do sklepu i tym razem jego łupem padł ser. Za kradzież został ukarany mandatem w wysokości 200 złotych. Już godzinę później historia powtórzyła się po raz trzeci. Tym razem 54-latek ukradł batonik. Co ciekawe, doskonale znany już funkcjonariuszom mężczyzna… zasnął w dyskoncie!
Po obudzeniu znów zaczął używać wulgaryzmów. Policjanci nałożyli na niego kolejne mandaty na łączną sumę 1100 złotych za używanie nieprzyzwoitych słów i zakłócanie porządku publicznego pod wpływem alkoholu. A to wciąż nie był koniec jego przygód.
Dramat w szpitalu po porodzie. Kobieta zmarła dobę po urodzeniu dziecka
Do dramatycznych wydarzeń doszło w Beskidzkim Centrum Onkologii–Szpitalu Miejskim w Bielsku-Białej. 40-letnia kobieta zmarła ponad dobę po porodzie. Sprawą zajmuje się prokuratura.
Portal bielsko.biala.pl opisuje, że do wydarzeń doszło na początku ubiegłego tygodnia w Beskidzkim Centrum Onkologii-Szpitalu Miejskim w Bielsku-Białej przy ul. Wyspiańskiego. Kobieta rodziła siłami natury, jednak - jak wynika z ustaleń - przebieg był wyjątkowo trudny. Personel medyczny musiał wspomagać się próżnociągiem.Jak informują dziennikarze serwisu, po narodzinach dziecka stan pacjentki gwałtownie się pogorszył. Wystąpiła atonia macicy, która doprowadziła do bardzo silnego krwotoku. Lekarze natychmiast rozpoczęli działania ratunkowe jeszcze na sali porodowej.Walka o życie pacjentki
Portal poinformował, że mimo intensywnych prób opanowania krwawienia, sytuacja była na tyle poważna, że konieczny okazał się pilny transport na blok operacyjny. Do szpitala wezwano m.in. ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego oraz szefa zespołu anestezjologów. Po zabiegu kobieta została umieszczona na oddziale intensywnej terapii. Niestety, mimo wysiłków zespołu medycznego, jej życia nie udało się uratować. Zgon 40-latki stwierdzono w środowy poranek, ponad dobę po porodzie. Był to jej trzeci poród, a termin rozwiązania już wcześniej minął.
Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ. Śledczy zabezpieczyli już pełną dokumentację medyczną związaną z hospitalizacją pacjentki. Jak podaje bielsko.biala.pl, postępowanie prowadzone jest pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci oraz narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez osoby zobowiązane do opieki.Jak przekazał dyrektor Beskidzkiego Centrum Onkologii–Szpitala Miejskiego, powołano wewnętrzny zespół ekspertów.
- Powołaliśmy wewnętrzny zespół, który ma wyjaśnić przyczyny i okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Zespół składa się z kilku medyków, w tym m.in. ginekologa, który nie brał udziału w porodzie oraz zastępcy dyrektora BCO-SM ds. medycznych. Zapewniamy wsparcie psychologiczne rodzinie zmarłej i deklarujemy pełną współpracę z prokuraturą w zakresie wyjaśnienia okoliczności
- przekazał portalowi bielsko.biala.pl Krzysztof Bestwina, dyrektor placówki.
Śledztwo ma odpowiedzieć na pytanie, czy podczas porodu oraz późniejszego leczenia nie doszło do zaniedbań.
Grzybiarze zamarli. Między drzewami leżały martwe zwierzęta
To miał być zwykły spacer po lesie, jednak zakończył się wyjątkowo makabrycznym odkryciem. W Nieradzie pod Częstochową grzybiarze zauważyli rozkładające się fragmenty zwierząt hodowlanych, w tym odcięte głowy i wnętrzności. Sprawę nagłośnili sołtys i miejscowy radny, którzy przypuszczają, że ktoś zorganizował nielegalny ubój, a odpady wywiózł między drzewa.
Makabryczne odkrycie w lesie pod Częstochową
Wyjście na grzyby w Nieradzie (gmina Poczesna) przybrało nieoczekiwany obrót, gdy spacerowicze natknęli się na przerażający widok. Wśród leśnej ściółki leżały gnijące fragmenty zwierząt hodowlanych, takie jak wnętrzności, skóry, odcięte głowy i kończyny, a także części tusz. O tym niezwykle drastycznym znalezisku poinformował Dziennik Zachodni.
Sytuacja szybko została zgłoszona sołtysowi Nierady, Bartłomiejowi Szyi, oraz radnemu gminy Poczesna, Michałowi Kałce. Lokalni samorządowcy postanowili osobiście zweryfikować doniesienia. Na miejscu zrobili zdjęcia, które posłużą jako dowód dla odpowiednich służb.Ogromna ilość rozkładających się resztek budzi niepokój. Wstępnie ocenia się, że są to szczątki owiec rasy kameruńskiej, choć nie zostało to jeszcze oficjalnie potwierdzone. Zagadką pozostaje czas i tożsamość sprawcy tego bestialskiego czynu.
Przedstawiciele lokalnych władz podejrzewają, że nielegalny rzeźnik pozbawił życia wiele zwierząt, a to, co po nich zostało, po prostu porzucił w miejscu rekreacji okolicznych mieszkańców. Ilość i charakter znalezionych szczątków budzą poważne podejrzenie, że mogło dojść do uboju większej liczby zwierząt, a następnie celowego pozbycia się pozostałości w lesie. Wygląda to tak, jakby ktoś zabrał mięso, a wszystko, co pozostało, po prostu wyrzucił między drzewa – relacjonuje sołtys Nierady Bartłomiej Szyja.Gdyby ta wersja okazała się prawdziwa, organy ścigania będą musiały zidentyfikować sprawcę i odtworzyć przebieg tych bulwersujących zdarzeń.
To potencjalne zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne!”
Gnijące w lesie pozostałości to nie tylko przerażający widok, ale też realne zagrożenie dla grzybiarzy, rodzin i spacerowiczów. Konieczne jest szybkie i profesjonalne usunięcie rozkładających się szczątków, a także identyfikacja ich pochodzenia przez kompetentne służby.
Radny Michał Kałka wydał wspólnie z sołtysem komunikat, w którym ostrzega przed potencjalnymi skutkami tego znaleziska.
– Odcięte głowy, kończyny, wnętrzności i ogromne ilości zwierzęcych szczątków! Tak wygląda las, do którego chodzą grzybiarze, rodziny z dziećmi i spacerowicze – napisał radny.
Radny prosi również społeczność o wszelkie sygnały mogące naprowadzić na trop osoby odpowiedzialnej za stworzenie leśnego cmentarzyska.
– Ktoś musi za to odpowiedzieć! Nie pozwólmy zamieniać naszych lasów w składowiska odpadów poubojowych! Jeśli ktokolwiek wie, kto może stać za tym procederem, proszę o kontakt w wiadomości prywatnej. Każda informacja jest ważna! – podkreślił Michał Kałka.
Sprawa ma trafić do odpowiednich służb
Włodarze gminy zadeklarowali natychmiastowe zawiadomienie odpowiednich organów. Konieczna jest gruntowna analiza źródła pochodzenia martwych zwierząt, wyjaśnienie, w jakich okolicznościach trafiły do lasu, i odpowiednie zabezpieczenie terenu.Tożsamość osoby, która wywiozła szczątki, na razie pozostaje nieznana. Służby muszą potwierdzić domysły o rzezi i bezprawnym wyrzuceniu niepotrzebnych części zwierząt.
Sołtys prosi mieszkańców o czujność i przypomina, że dbałość o lokalne lasy leży w interesie całej społeczności. Odkrycie to obnaża drastyczne skutki lekkomyślnego i celowego niszczenia przyrody.
TUSK TO NAJGORSZE ZLO KTORE PRZYDAZYLO SIE POLSCE !!!!!!!









