2016/07/22

To tak dla śmiechu -------------- wypociny Wyborczej z rana , ale kaszana ,hhahaaaa

     

Raport NIK o Kancelarii Prezydenta. Komorowski nie ukradł i nie ogołocił

Renata Grochal Gazeta Wyborcza
 21.07.2016 01:00
A A A
Bronisław Komorowski
Bronisław Komorowski (Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta)
Ekipa Dudy bardzo się starała, żeby zdyskredytować Komorowskiego i wmówić opinii publicznej, że zostawił po sobie spustoszenie              Najwyższa Izba Kontroli boleśnie zweryfikowała raport otwarcia Kancelarii Prezydenta i obnażyła manipulacje współpracownikówAndrzeja Dudy. W listopadzie 2015 roku kancelaria Dudyzarzuciła poprzedniemu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, że wraz ze swoją ekipą ogołocił kancelarię i rozszabrował publiczny majątek. Symbolem szastania publicznym groszem i ogólnego bałaganu miały być premie dla pracowników w kwocie 1,5 mln zł oraz zaginiony obraz "Gęsiarka" (który już wrócił do Pałacu Prezydenckiego). Sytuacja miała być tak tragiczna, że - według współpracowników Dudy - kancelarii groził paraliż, bo środki na wynagrodzenia osobowe zostały wykorzystane w 99,6 proc. Zżymali się, że kancelaria Komorowskiego już po wyborach zleciła ekspertyzy za ok. 200 tys. zł. A do magazynu upominkowego kupiono upominki za 212 tys. zł, a wydano prezenty warte ok. 740 tys. W ślad za raportem miały iść doniesienia do prokuratury.

Tymczasem NIK, który co roku bada wykonanie budżetu państwa, w tym Kancelarii Prezydenta, nie stwierdził żadnych nieprawidłowości w wydatkach. Nie ma nawet zaleceń pokontrolnych, które są w większości raportów.

Z raportu Izby wynika, że Kancelaria Prezydenta w 2015 roku gospodarowała nawet oszczędniej, niż planowała. Ze 167 mln zł zapisanych w budżecie wydała 163 mln, a więc 4 mln zł wróciły do budżetu państwa. Jeśli chodzi o wydatki na wynagrodzenia osobowe, to w całym roku zrealizowano 97,2 proc., a nie 99,6, jak podała w swoim raporcie ekipa Dudy. W 2015 roku zatrudniono nawet o 7 osób mniej w stosunku do roku 2014.

Widać, że ekipa Dudy bardzo się starała, żeby zdyskredytować Komorowskiego i wmówić opinii publicznej, że zostawił po sobie spustoszenie. Ale rozbieżności między raportami obnażyły brak profesjonalizmu i ich ośmieszyły.

Nie mam nic przeciwko publikowaniu raportów otwarcia, ale pod warunkiem, że są uczciwe. W przeciwnym razie nowa ekipa, która taki raport przedstawia, się kompromituje. A cała sprawa niepotrzebnie podważa zaufanie do instytucji państwa. Ale PiS bardzo lubi "raporty otwarcia". Po "raporcie prezydenckim" był raport na temat ośmiu lat rządów PO-PSL. Gwoździem programu miał być złoty mercedes dla prezesa jednej ze spółek. Ale okazało się, że ktoś pomylił kolory. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz