Sprawa, która przez wiele tygodni utknęła na formalnych przeszkodach, doczekała się przełomu. Po serii odrzuconych wniosków sądowych zapadła decyzja, która realnie dotyka majątku jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków ostatnich lat. Kulisy tej decyzji pokazują, jak skomplikowana i wieloetapowa była droga do jej podjęcia.Postępowanie dotyczące zabezpieczenia majątku Zbigniewa Ziobry trwało niemal trzy miesiące i od początku nie przebiegało bez problemów. Prokuratura Krajowa kilkukrotnie składała wniosek o zastosowanie zabezpieczenia majątkowego na nieruchomości należącej do byłego ministra sprawiedliwości, jednak każda z pierwszych prób kończyła się niepowodzeniem. Sąd Rejonowy w Rawie Mazowieckiej dwukrotnie odrzucał dokumenty, wskazując na istotne braki formalne.Kluczową przeszkodą w poprzednich etapach postępowania były błędy formalne we wnioskach Prokuratury Krajowej. Referendarz sądowy, uzasadniając grudniową odmowę, wskazał m.in. na brak opisu samej wierzytelności, która miała stanowić podstawę wpisu hipoteki. Jak podkreślono w uzasadnieniu, fakt, że chodzi o obowiązek naprawienia szkody, można było jedynie „domniemywać” z treści postanowienia prokuratury.
Dodatkowo wniosek nie precyzował jednoznacznie, kto jest wierzycielem hipotecznym. Referendarz zaznaczył, że sąd wieczystoksięgowy nie ma prawa samodzielnie ustalać wierzyciela ani poprawiać dokumentów, które stanowią podstawę wpisu do księgi wieczystej. Te braki formalne skutecznie blokowały możliwość zastosowania zabezpieczenia.Istotnym argumentem przeciwko uwzględnieniu wcześniejszych wniosków była również kwestia liczby nieruchomości objętych zabezpieczeniem. Do księgi wieczystej innej nieruchomości Zbigniewa Ziobry również trafił wniosek dotyczący zabezpieczenia tej samej kwoty i opartej na tym samym tytule zabezpieczenia.
Tymczasem, zgodnie z obowiązującymi przepisami, obciążenie hipoteką przymusową więcej niż jednej nieruchomości należącej do tego samego dłużnika wymaga podziału zabezpieczenia na tzw. hipoteki cząstkowe. Każda z nich powinna obejmować część wierzytelności, tak aby łącznie pokrywały całość zabezpieczanej kwoty. Brak takiego podziału był kolejnym powodem, dla którego wcześniejsze wnioski prokuratury nie mogły zostać uwzględnione.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz