2026/01/28

 Szczególnie boli sytuacja przed feriami szkolnymi. Zdarza się, że rodziny hospitalizują babcię czy dziadka "na siłę", by wyjechać na zimowy wypoczynek. Widziałam to wielokrotnie – samotni seniorzy leżą na oddziałach, choć nie wym


agają pilnej interwencji medycznej, blokując łóżka dla tych, którzy naprawdę potrzebują pomocy.

Pozbywają się ich przed feriami. "Widziałam to wielokrotnie"

Sezon zimowy, a w szczególności ferie, to wyjątkowo trudny czas dla pracowników służby zdrowia. SOR-y są przepełnione. - Pacjentów przybywa lawinowo, a dominują seniorzy. Ich liczba rośnie nawet trzykrotnie przez infekcje oddechowe, grypę, powikłania krążeniowe i urazy po upadkach na lodzie czy gołoledzi - nie ukrywa w rozmowie z nami ratowniczka medyczna Marika Rutka. Niektórzy też "oddają" seniorów do szpitala na czas ferii.Złamane kości biodrowe, nogi i nadgarstki. Poważne wypadki na drogach, bo ktoś za bardzo się spieszył, a zastała go gołoledź. Ale też... hospitalizowanie osób starszych "na siłę", aby wyjechać w okresie szkolnych ferii zimowych z dziećmi na wypoczynek. Pojawiają się również pacjenci, których stan wcale nie jest nagły i przyszli na oddział, choć mogliby spokojnie udać się po skierowanie do odpowiedniej poradni specjalistycznej do lekarza prowadzącego. To codzienność ratowników medycznych i pracowników SOR-ów w wymagającym czasie.

– W tym czasie naprawdę jesteśmy na granicy sił, obsługując nie tylko seniorów, ale i osoby z urazami ze stoków czy lodowisk podczas ferii – mówi Wirtualnej Polsce Marika Rutka. Mogę potwierdzić: zima to sezon, w którym pacjentów przybywa lawinowo, a dominują seniorzy. Ich liczba rośnie nawet trzykrotnie przez infekcje oddechowe, grypę, powikłania krążeniowe i urazy po upadkach na lodzie czy gołoledzi. Na oddziałach ratunkowych obłożenie skacze o dziesiątki procent – mówi Wirtualnej Polsce. W zimowym sezonie seniorzy często przyjeżdżają do szpitala również ze złamaniem bioder czy nadgarstków po poślizgnięciu się na oblodzonych chodnikach. Ratowniczka medyczna podkreśla, że to codzienne realia, gdy chłody osłabiają i tak kruchy organizm.
– Szczególnie boli sytuacja przed feriami szkolnymi. Zdarza się, że rodziny hospitalizują babcię czy dziadka "na siłę", by wyjechać na zimowy wypoczynek. Widziałam to wielokrotnie – samotni seniorzy leżą na oddziałach, choć nie wymagają pilnej interwencji medycznej, blokując łóżka dla tych, którzy naprawdę potrzebują pomocy. Lekarze apelują o to od lat, wskazując na ryzyko infekcji szpitalnych i poczucie odrzucenia – zauważa Marika.
– Pamiętam jeden z najbardziej wstrząsających wyjazdów: na prostym odcinku drogi, gdzie kierowca nie dostosował prędkości do warunków, doszło do czołowego zderzenia dwóch aut. 19-letnia kobieta w ciąży poniosła śmierć na miejscu – pełna życia, z marzeniami o dziecku, odeszła w jednej chwili przez lód i pośpiech. Takie tragedie powtarzają się co sezon: policja raportuje setki kolizji dziennie, z ofiarami śmiertelnymi, złamaniami – wspomina ratowniczka.

Marika przyznaje, że w tym trudnym sezonie cały personel - od osób pracujących na rejestracji, przez ratowników, po lekarzy - ma pełne ręce roboty.– W tym czasie naprawdę jesteśmy na granicy sił, obsługując nie tylko seniorów, ale i osoby z urazami ze stoków czy lodowisk podczas ferii. Klucz to profilaktyka: odśnieżanie chodników, antypoślizgowe buty dla starszych, ostrożna jazda i szybka reakcja na objawy grypy. Każdy uniknięty wypadek to mniej cierpienia i odciążenie systemu – podkreśla.Złamane kości biodrowe, nogi i nadgarstki. Poważne wypadki na drogach, bo ktoś za bardzo się spieszył, a zastała go gołoledź. Ale też... hospitalizowanie osób starszych "na siłę", aby wyjechać w okresie szkolnych ferii zimowych z dziećmi na wypoczynek. Pojawiają się również pacjenci, których stan wcale nie jest nagły i przyszli na oddział, choć mogliby spokojnie udać się po skierowanie do odpowiedniej poradni specjalistycznej do lekarza prowadzącego. To codzienność ratowników medycznych i pracowników SOR-ów w wymagającym czasie.

– W tym czasie naprawdę jesteśmy na granicy sił, obsługując nie tylko seniorów, ale i osoby z urazami ze stoków czy lodowisk podczas ferii – mówi Wirtualnej Polsce Marika Rutka.

Pacjentów przybywa lawinowo"

Marika Rutka pracowała w jednym z warszawskich szpitali kilkanaście lat. Bardzo dużo czasu spędziła właśnie na SOR-ze.

 – Mogę potwierdzić: zima to sezon, w którym pacjentów przybywa lawinowo, a dominują seniorzy. Ich liczba rośnie nawet trzykrotnie przez infekcje oddechowe, grypę, powikłania krążeniowe i urazy po upadkach na lodzie czy gołoledzi. Na oddziałach ratunkowych obłożenie skacze o dziesiątki procent – mówi Wirtualnej Polsce.W zimowym sezonie seniorzy często przyjeżdżają do szpitala również ze złamaniem bioder czy nadgarstków po poślizgnięciu się na oblodzonych chodnikach. Ratowniczka medyczna podkreśla, że to codzienne realia, gdy chłody osłabiają i tak kruchy organizm.
– Szczególnie boli sytuacja przed feriami szkolnymi. Zdarza się, że rodziny hospitalizują babcię czy dziadka "na siłę", by wyjechać na zimowy wypoczynek. Widziałam to wielokrotnie – samotni seniorzy leżą na oddziałach, choć nie wymagają pilnej interwencji medycznej, blokując łóżka dla tych, którzy naprawdę potrzebują pomocy. Lekarze apelują o to od lat, wskazując na ryzyko infekcji szpitalnych i poczucie odrzucenia – zauważa Marika.

Takie tragedie powtarzają się co sezon"

Oprócz dyżurów na SOR-ze Marika jeździ karetką. – Wyjazdy w tym czasie to "zimowa pułapka śmierci". Zespoły ratunkowe ruszają w mróz, śnieg i gołoledź – wylicza.

– Pamiętam jeden z najbardziej wstrząsających wyjazdów: na prostym odcinku drogi, gdzie kierowca nie dostosował prędkości do warunków, doszło do czołowego zderzenia dwóch aut. 19-letnia kobieta w ciąży poniosła śmierć na miejscu – pełna życia, z marzeniami o dziecku, odeszła w jednej chwili przez lód i pośpiech. Takie tragedie powtarzają się co sezon: policja raportuje setki kolizji dziennie, z ofiarami śmiertelnymi, złamaniami – wspomina ratowniczka.

Marika przyznaje, że w tym trudnym sezonie cały personel - od osób pracujących na rejestracji, przez ratowników, po lekarzy - ma pełne ręce roboty.

– W tym czasie naprawdę jesteśmy na granicy sił, obsługując nie tylko seniorów, ale i osoby z urazami ze stoków czy lodowisk podczas ferii. Klucz to profilaktyka: odśnieżanie chodników, antypoślizgowe buty dla starszych, ostrożna jazda i szybka reakcja na objawy grypy. Każdy uniknięty wypadek to mniej cierpienia i odciążenie systemu – podkreśla.

"Zima pokazała ortopedom, że w tym czasie w roku pracuje się więcej"

Dr Agnieszka Ponieważ, ordynatorka SOR WSS Lublin zauważa, że w tym roku intensywność zimy zaskoczyła nie tylko kierowców. Mróz, śnieg, niebezpieczna gołoledź sprawiają, że o wypadki jest nietrudno.

– Obecnie mamy na SOR-ze 30 pacjentów, z czego przynajmniej połowa to są poranne urazy. Mamy gołoledź, więc wielu ma urazy kończyn i głowy. Na pewno część zbędzie zakwalifikowana do zabiegów operacyjnych ortopedycznych. Ta zima pokazała lekarzom, że w tym okresie pracuje się znacznie intensywniej, choć przez pewien czas aura była dla nas nieco łaskawsza – przyznaje.

W związku z trudną sytuacją pogodową ortopedzi mają znacznie więcej pracy. – W takiej sytuacji obsługa zdecydowanie się wydłuża, bo jest bardzo duża liczba pacjentów. Ortopedzi są zmuszeni przekładać operacje planowe, aby zająć się pacjentami z SOR-ów w stanach nagłych, których jest bardzo dużo.

Jak dodaje, dużą część pacjentów na SOR-ach stanowią seniorzy, u których w wyniku upadku bardzo łatwo jest o złamania.

"Pan pójdzie na SOR, to szybciej pana przyjmą"

Niestety i w tym czasie na SOR-ach pojawiają się pacjenci, którzy powinni udać się na spokojnie do lekarza pierwszego kontaktu i otrzymać skierowanie do odpowiedniej poradni. Tymczasem pojawiają się na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym wraz z osobami, które rzeczywiście potrzebują szybkiego wsparcia odpowiedniego specjalisty.

– My jesteśmy przychodnią na kółkach. Zastępujemy i łatamy dziury systemu. Nie oszukujmy się, bo wielu pacjentów, którzy do nas trafiają, spokojnie mogłabyzostać skierowana przez lekarzy rodzinnych do odpowiednich poradni. Lekarze rodzinni sami dobrze o tym wiedzą, ale często sami radzą: "Pan pójdzie na SOR, to szybciej pana przyjmą". Oczywiście nie powinno to tak wyglądać. Gdyby w Polsce za zgłoszenie na SOR obowiązywała odpłatność, na pewno spadłaby nam liczba przypadków, myślę, że spokojnie o 30 proc. – tłumaczy ordynatorka.Złamane kości biodrowe, nogi i nadgarstki. Poważne wypadki na drogach, bo ktoś za bardzo się spieszył, a zastała go gołoledź. Ale też... hospitalizowanie osób starszych "na siłę", aby wyjechać w okresie szkolnych ferii zimowych z dziećmi na wypoczynek. Pojawiają się również pacjenci, których stan wcale nie jest nagły i przyszli na oddział, choć mogliby spokojnie udać się po skierowanie do odpowiedniej poradni specjalistycznej do lekarza prowadzącego. To codzienność ratowników medycznych i pracowników SOR-ów w wymagającym czasie.
– W tym czasie naprawdę jesteśmy na granicy sił, obsługując nie tylko seniorów, ale i osoby z urazami ze stoków czy lodowisk podczas ferii – mówi Wirtualnej Polsce Marika Rutka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz