Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko właścicielowi psów, które w październiku 2025 r. zagryzły mężczyznę przy trasie S3 w Zielonej Górze. Mieszańce w typie owczarka niemieckiego zaatakowały kierowcę ciężarówki, gdy ten w czasie przerwy wybrał się do lasu na grzyby. 54-letniemu hodowcy grozi dożywocie.
O skierowaniu aktu oskarżenia poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze prok. Ewa Antonowicz. Śledztwo zostało zakończone, a 54-letni właściciel czworonogów został oskarżony o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym po ataku należących do niego psów oraz o znęcanie się nad zwierzętami. Grozi mu od 5 lat więzienia do dożywocia.
53 rany na ciele mężczyzny
Pochodzący z Puław (woj. lubelskie) 46-latek, pracujący jako kierowca ciężarówki, zatrzymał się 12 października 2025 r. około południa na MOP-ie Racula przy trasie S3 w Zielonej Górze, na przepisową przerwę. Korzystając z wolnego czasu wybrał się do pobliskiego lasu na grzyby. Tam został zaatakowany przez trzy duże psy. Doznał co najmniej 53 ran szarpanych i gryzionych. Pomimo podjętych działań ratunkowych i operacji, po niespełna trzech dobach mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.Z ustaleń śledztwa wynika, że trzy psy - mieszańce w typie owczarka niemieckiego - należące do oskarżonego wydostały się poza teren prowadzonej przez niego strzelnicy sportowej i zaatakowały przechodzącego w pobliżu mężczyznę - wyjaśniła prok. Antonowicz.
Wiedział, że psy były agresywne
Według zgromadzonego materiału dowodowego, oskarżony miał świadomość wcześniejszych agresywnych zachowań należących do niego psów oraz zagrożenia, jakie mogły stwarzać dla osób postronnych. Jednocześnie teren, na którym przebywały zwierzęta, nie był właściwie zabezpieczony przed ich wydostaniem się poza ogrodzenie.
W toku postępowania ustalono również, że przez dłuższy czas psy były utrzymywane w niewłaściwych warunkach bytowych, bez zapewnienia im odpowiedniej opieki, właściwego żywienia oraz zaspokojenia podstawowych potrzeb wynikających z ich gatunku i kondycji - przekazali śledczy.
54-letni oskarżony, który jest byłym policjantem, nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Śledczy uznali, że nie znalazły one jednak potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym. Oskarżony nadal jest aresztowany.
Prok. Antonowicz przekazała również, że w toku śledztwa przeprowadzono szereg czynności dowodowych, które miały wyjaśnić wszystkie okoliczności sprawy. Zgromadzono i poddano analizie obszerny materiał dowodowy, w tym liczne opinie biegłych z różnych dziedzin.
Szczególne znaczenie miały ekspertyzy dotyczące zachowania zwierząt, zasad ich szkolenia, warunków utrzymania i dobrostanu, a także wpływu sposobu opieki nad psami na ich funkcjonowanie i poziom agresji - powiedziała prok. Antonowicz.
Ponadto w sprawie sporządzono szereg opinii specjalistycznych, między innymi z zakresu medycyny sądowej, biologii oraz innych dziedzin niezbędnych do kompleksowej oceny przebiegu zdarzenia i jego następstw. To pozwoliło - jak twierdzą śledczy - na wszechstronne odtworzenie mechanizmu zdarzenia i sformułowanie końcowych wniosków śledztwa.
Sprawę rozpatrzy Sąd Okręgowy w Zielonej Górze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz