45-latek zgłosił się na SOR tylko ze zwichniętym barkiem. Po zabiegu stracił przytomność, a miesiąc później zmarł w zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Teraz prokuratura sprawdzi, czy w radomskim szpitalu doszło do błędów, które mogły kosztować go życie.Postępowanie dotyczy wydarzeń z 10 stycznia w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu. To właśnie tam, na Szpitalny Oddział Ratunkowy przy ul. Józefowskiej, zgłosił się 45-letni mieszkaniec Pionek koło Radomia. Powodem wizyty miał być zwichnięty bark, czyli uraz, który początkowo nie wskazywał na dramatyczny finał.
Z ustaleń śledczych wynika, że pacjent przeszedł procedurę medyczną związaną z nastawieniem barku. W trakcie sprawdzania okoliczności tej interwencji prokuratura koncentruje się przede wszystkim na tym, czy wszystkie działania podjęte wobec mężczyzny były prawidłowe i zgodne z zasadami sztuki medycznej.Sprawa stała się przedmiotem śledztwa po anonimowym zawiadomieniu. Pod pismem mieli podpisać się ratownicy medyczni pracujący na SOR-ze. Już w lutym szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód Cezary Ołtarzewski informował, że w zawiadomieniu wskazywano m.in. na możliwe nieprawidłowości przy podawaniu leków. Pojawił się także wątek zastraszania personelu przez lekarza, który wykonywał zabieg.
Od początku sprawa budziła wiele pytań, bo według przekazanych informacji pacjent po pobycie na SOR-ze nie odzyskał już pełnej świadomości. Najpierw trafił na oddział intensywnej terapii, później na oddział wewnętrzny, a następnie został przetransportowany do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Legionowie.Tam zmarł po jednym dniu.Nowe informacje w sprawie przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź. Jak poinformowała, śledczy planują powołać zespół biegłych sądowych. Ich zadaniem będzie ocena, czy działania personelu szpitala wobec pacjenta były właściwe.
– Prokuratura powoła zespół biegłych sądowych, którzy wypowiedzą się, czy zastosowane w szpitalu procedury medyczne były podjęte zgodnie ze sztuką medyczną – wyjaśniła prokurator Aneta Góźdź, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu.To właśnie opinia specjalistów może mieć zasadnicze znaczenie dla dalszego biegu śledztwa. Prokuratura chce ustalić, czy w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu nie doszło do poważnych uchybień w diagnostyce, leczeniu albo nadzorze nad pacjentem. Śledczy będą sprawdzać, czy ewentualne błędy mogły narazić mężczyznę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.– W zespole znajdzie się m.in. biegły lekarz z zakresu medycyny ratunkowej, anestezjologii, ortopedii – wskazała prokurator Aneta Góźdź.
Równolegle trwają dalsze czynności procesowe. Przesłuchiwani są lekarze, pielęgniarki oraz osoby z personelu pomocniczego. Śledczy uzupełniają też dokumentację medyczną, która została już wcześniej zgromadzona. Będzie to szczególnie ważne, bo prokuratura nie może przeprowadzić sekcji zwłok. Ciało zmarłego zostało skremowane, dlatego biegli będą musieli oprzeć swoje wnioski na dokumentach, zeznaniach i pozostałych materiałach dowodowych.Znieczulenie bez anestezjologa? Śledczy badają śmierć 45-latka
Jednym z najważniejszych wątków sprawy jest sposób, w jaki pacjent miał zostać przygotowany do zabiegu. Według ustaleń śledczych 45-latkowi miano podać znieczulenie ogólne bez udziału anestezjologa. Prokuratura sprawdza również, czy w czasie procedury użyto aparatury monitorującej funkcje życiowe pacjenta.Po zabiegu mężczyzna stracił przytomność. Następnie trafił na OIOM, gdzie lekarze walczyli o jego stan. Później został przeniesiony na oddział wewnętrzny. Na początku lutego przewieziono go do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Legionowie. Tam zmarł następnego dnia.
Wcześniejsze ustalenia „Gazety Wyborczej”, która jako pierwsza opisała tę sprawę, wskazywały, że 10 stycznia mężczyzna pojawił się na SOR-ze ze zwichniętym barkiem. Po podaniu środków znieczulających personel miał po około 20 minutach zorientować się, że pacjent nie oddycha. Później podjęto reanimację i wykonano tracheotomię, ale 45-latek nie odzyskał już przytomności.
Szpital w Radomiu od początku nie komentował szczegółowo sprawy. Placówka przekazała jedynie, że prowadzone jest postępowanie wyjaśniające. Teraz najważniejsze dla prokuratury będzie odtworzenie kolejnych etapów leczenia i sprawdzenie, czy personel medyczny dopełnił wszystkich obowiązków wobec pacjenta.
Śledztwo ma odpowiedzieć na pytanie, czy w szpitalu doszło do błędów, które mogły mieć wpływ na późniejszą śmierć mężczyzny. Na tym etapie nie zapadły jeszcze ostateczne rozstrzygnięcia. Kluczowa będzie opinia biegłych, którzy mają ocenić zarówno decyzje medyczne, jak i przebieg całej procedury na SOR-ze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz