2026/06/30

Umorzenie śledztwa ws. "zamachu stanu". Co zeznał Hołownia?

 Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła dwa wątki głośnej sprawy tzw. „zamachu stanu”. Chodzi o wygaszenie mandatów poselskich Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika oraz rzekome podżeganie marszałka Sejmu do niezaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. Śledczy, po analizie spraw i wysłuchaniu zeznań Szymona Hołowni, nie dopatrzyli się znamion przestępstwa.

Sprawa tzw. „zamachu stanu” zaczęła się od zawiadomienia złożonego przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego, Bogdana Święczkowskiego. Wskazywał on na możliwość popełnienia przestępstwa przez najważniejsze osoby w państwie – w tym premiera Donalda Tuska, marszałków Sejmu i Senatu, a także wybranych sędziów i prokuratorów.

W lutym 2025 roku śledztwo ws. „podejrzenia popełnienia przestępstwa zamachu stanu” na Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, sądy powszechne, Krajową Radę Sądownictwa, prokuraturę, media publiczne oraz na Państwową Komisję Wyborczą przejęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, kontynuując postępowanie wszczęte przez zastępcę Prokuratora Generalnego, Michała Ostrowskiego.

Śledczy analizowali szereg działań i decyzji podejmowanych przez instytucje państwowe w okresie gorących sporów politycznych końca 2023 i pierwszej połowy 2024 roku. Ostatecznie, po miesiącach pracy, 25 cze

Wygaszenie mandatów – czy marszałek Sejmu przekroczył uprawnienia?

Pierwszy z umorzonych wątków dotyczył decyzji ówczesnego marszałka Sejmu, Szymona Hołowni, który pod koniec 2023 roku wygasił mandaty poselskie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Decyzja ta zapadła dzień po prawomocnym skazaniu obu polityków. Obaj złożyli odwołania. Marszałek Sejmu wniósł te odwołania do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego. Tymczasem wcześniej sami zainteresowani wnieśli swoje odwołania w tych sprawach do Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN.

20 grudnia 2023 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Kamińskiego i Wąsika, jako b. szefów CBA, prawomocnie na dwa lata pozbawienia wolności za przekroczenie uprawnień w tzw. aferze gruntowej z 2007 r. Sąd orzekł wobec nich również pięcioletni zakaz pełnienia funkcji publicznych. Już w 2015 r. obu ułaskawił prezydent Andrzej Duda, choć zrobił to w momencie, gdy wyroki były nieprawomocne. Po prawomocnym wyroku z grudnia 2023 r. ułaskawił ich w styczniu 2024 r. ponownie.rwca 2026 roku prokuratura zdecydowała o umorzeniu dwóch wątków sprawy.W przypadku Kamińskiego rozpatrująca jego skargę Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN odwołanie oddaliła, więc Hołownia umożliwił objęcie mandatu po nim przez Monikę Pawłowską. W przypadku Wąsika odwołanie - rozpatrywane przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej SN - nie zostało oddalone. Marszałek Sejmu mandatu mu nie przywrócił, ale też nikt inny go nie objął. W czerwcu 2024 r. Kamiński i Wąsik wystartowali w wyborach do PE, i zdobyli mandaty europosłów. W związku z tym pod koniec czerwca 2024 r. mandat poselski po Wąsiku objęła Wioletta Kulpa.

Prokuratura jasno wskazała, że marszałek Sejmu nie miał kompetencji do oceniania wyroku sądu. Wygaszenie mandatów było konsekwencją prawomocnego orzeczenia sądu, a nie samodzielną decyzją marszałka.„Marszałek Sejmu jako organ władzy wykonawczej nie posiada żadnych uprawnień do kontroli ani weryfikowania wyroków sądowych. Miał więc obowiązek zastosować się do treści tego wyroku i mając na uwadze jego przymiot prawomocności – wydać zgodnie z Kodeksem wyborczym postanowienie o wygaśnięciu ich mandatów poselskich” - głosi komunikat rzecznika warszawskiej prokuratury.

Przepychanki przed Sejmem

W kwestii zdarzeń z 7 lutego 2024 r. - gdy Wąsik i Kamiński weszli na teren parlamentu w grupie posłów PiS, a następnie próbowali wejść do Sejmu, doszło do przepychanek ze Strażą Marszałkowską i ostatecznie drzwi do budynku Sejmu zostały zamknięte przez Straż Marszałkowską - prokurator podkreślił, że marszałek Sejmu jest „obowiązany do zapewnienia porządku na terenie sejmowym”. Jednak - zaznaczyła prokuratura - „na ten dzień Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik nie posiadali aktywnych legitymacji uprawniających do wejścia do Sejmu” i „nie wyrazili zgody na wyrobienie przepustek jednorazowych, tylko próbowali sforsować bramki z tłumem innych posłów”.„W tej sytuacji marszałek Sejmu był uprawniony do wydania polecenia Straży Marszałkowskiej, by ich do Sejmu w tym trybie nie wpuściła. Straż Marszałkowska biernie blokowała wejście do Sejmu. W toku postępowania nie ustalono, by naruszono nietykalność cielesną Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika albo jakiegokolwiek innego posła. Z powyższych powodów prokurator uznał, że działanie Marszałka Sejmu było legalne” - poinformował prok. Skiba.Drugi wątek dotyczył rzekomego podżegania marszałka Sejmu do niezwoływania Zgromadzenia Narodowego i niezaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. W tle pojawiły się sugestie, że marszałek miał czasowo przejąć funkcję głowy państwa i przyjąć tzw. „pakiet ustaw”. Sam Szymon Hołownia w jednym z wywiadów określił te sugestie mianem „podżegania do zamachu stanu”.

Prokuratura jednak nie znalazła żadnych dowodów na to, by ktokolwiek składał marszałkowi Sejmu takie propozycje czy wywierał na niego naciski. 

Rzecznik Piotr A. Skiba poinformował, że prokurator ustalił, iż nikt Hołowni „wprost takich propozycji, sugestii, a tym bardziej nacisków nie składał”, a jego słowa z wywiadu telewizyjnego „odnosiły się wyłącznie do medialnych wypowiedzi innych osób, sugerujących różne scenariusze polityczne”.

Hołownia podkreślił w swoich zeznaniach, że takie sugestie nie były zgłaszane przez polityków koalicji „15 października”. Wręcz przeciwnie, zeznał, że wszyscy, łącznie z premierem, byli przeciwni zastosowaniu propozycji, które funkcjonowały w mediach, uznając je za niekonstytucyjne.Ponadto prokurator przeanalizował różne wypowiedzi medialne, które sugerowały, by marszałek Hołownia doprowadził do tego, by po końcu kadencji prezydenta Dudy nastał okres, w którym jeszcze nie zostanie jeszcze zaprzysiężony na prezydenta Karol Nawrocki, i by wtedy sam sprawował funkcję głowy państwa.

„W uznaniu prokuratora wypowiedzi te nie mogą być traktowane jako podżeganie czy nawoływanie do jakiegokolwiek przestępstwa, ani jako przygotowanie do usunięcia przemocą organu konstytucyjnego w osobie prezydenta, jak podawali liczni zawiadamiający. Były to wypowiedzi prezentujące pewne poglądy, roztaczające pewne interpretacje przepisów – w oczach ich autorów legalne, które według osób je głoszący miały wyprowadzić Polskę z kryzysu konstytucyjnego. Prokurator nie oceniał poprawności tych wypowiedzi i interpretacji przepisów, uznał jednak, że mieściły się one w granicach konstytucyjnej wolności słowa obowiązującej w ramach publicznej debaty politycznej” - poinformował rzecznik warszawskiej prokuratury w komunikacie.

Decyzja prokuratury: brak podstaw do zarzutów

Ostatecznie, po szczegółowej analizie zgromadzonego materiału dowodowego, prokuratura nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w żadnym z badanych wątków. Zarówno działania marszałka Sejmu związane z wygaszeniem mandatów, jak i medialne spekulacje dotyczące prezydentury Karola Nawrockiego, nie przekroczyły granic prawa.

Źródło: RMF24/PAP


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz