Wojciech P. przez 10 lat miał znęcać się nad żoną i synami. Rodzinny koszmar przerwał telefon sąsiadki małżeństwa, która usłyszała krzyki i wołanie o pomoc. Co grozi mężczyźnie? Częściowo przyznał się do winy.Telefon sąsiadki przerwał rodzinny koszmar
Do interwencji doszło w gminie Dynów. Policjanci otrzymali zgłoszenie od kobiety, która usłyszała krzyk i wołanie o pomoc swojej sąsiadki. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, zastali zapłakaną i wystraszoną kobietę i 35-letniego mężczyznę, jej męża. Wojciech P. został zatrzymany.Śledczy ustalili, że rodzinny dramat trwał od 10 lat. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie Krzysztof Ciechanowski przekazał, że mężczyzna wszczynał awantury, bił i wyzwał żonę. Agresywne zachowania wykazywał też wobec dwóch synów, których kopał, szarpał i groził im pobiciem.
Miał znęcać się nad rodziną. Co grozi mężczyźnie?
Sąsiadka, która zgłosiła sprawę, przyznała, że wielokrotnie słyszała groźby pozbawienia życia, jednak paraliżowało ją to przed zgłoszeniem sprawy organom ścigania.Wojciech P. przyznał się częściowo do winy. Zaprzeczył, by znęcał się nad rodziną od 2016 roku. Sąd Rejonowy uznał, że zastosowanie aresztu jest konieczne. Zdaniem śledczych podejrzany na wolności mógłby wpływać na zeznania świadków i zastraszać rodzinę. Wskazano też na zagrożenie życia i zdrowia pokrzywdzonych.
- Zgromadzony materiał dowodowy - w tym dokumentacja medyczna pokrzywdzonej, wydruki wiadomości SMS oraz zeznania świadków - w pełni uzasadnia postawione zarzuty - poinformował Krzysztof Ciechanowski. 35-latkowi grozi do 5 lat pozbawienia wolności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz