Andrzej Piasek Piaseczny niedługo ponownie zaprezentuje się widzom w roli jurora w „The Voice of Poland”. Jednak jak sam przyznaje, droga do obecnej pozycji na rynku nie była usłana różami
– Był taki czas, że codziennie piłem. Nie na umór, ale jednak. Zawsze byłem bardzo nieśmiały, od dziecka. Pamiętam z dzieciństwa, jak paraliżował mnie strach, kiedy stałem w kolejce po mleko i masło. Trzęsłem się w środku na myśl, że kiedy przyjdzie moja kolej, będę musiał powiedzieć, co chcę kupić. Byłem nieśmiały też jako nastolatek. I kiedy rozmawiamy o latach pierwszej popularności, sławy, proszę mi wierzyć, że wtedy ta nieśmiałość była równie silna. Te sytuacje w życiu ciągle się powtarzały, tylko że to były „kolejki” po coś innego. Nie bałem się tylko na scenie – mówi Andrzej Piaseczny w nowym wywiadzie dla „Gali”. – Kiedy zacząłem karierę solową, byłem tak silnie i bezwzględnie krytykowany, że złapałem się na tym, że wychodząc na ulicę, kulę się, jakbym chciał uniknąć ciosu. Nie radziłem sobie, dlatego że sam nie wierzyłem w to, co robię. Wtedy postanowiłem, że nie wypuszczę ani jednej piosenki, ani pół słowa, które mnie samemu nie będzie się podobać. Bo tylko wtedy krytyka mnie nie złamie – przekonuje Piasek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz