Podejrzenia potwierdziło badanie alkomatem. Okazało się, że lekarz ma 1,7 promila alkoholu w organizmie. 
"Podczas dyżuru podejmował różne decyzje, będziemy sprawdzać, czy mogły one zagrozić zdrowiu lub życiu pacjentów" - zaznaczyła Nowara. Łabędzki dodał, że zatrzymując lekarza, zabezpieczono też dokumentację, by ustalić, jakiego rodzaju zabiegi tego dnia wykonywał, zostali też ustaleni i przesłuchani pierwsi świadkowie. 
Ostatnią noc lekarz spędził w izbie zatrzymań. W piątek ma zostać przesłuchany. Postępowanie jest prowadzone pod kątem narażenia pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Może za to grozić do trzech lat więzienia. Czy taki właśnie zarzut zostanie przedstawiony lekarzowi, okaże się po analizie dowodów. 
Zatrzymany lekarz to 59-latek, mieszkaniec Krakowa. Jak podaje policja, nie był to pierwszy incydent z jego udziałem pod wpływem alkoholu. Jakiś czas temu został zatrzymany za prowadzenie samochodu po pijanemu.