ób w jaki 34-letni Marcin O. potraktował swojego 4-letniego synka wprost nie mieści się w głowie. Mężczyzna przykuł dziecko, niczym psa, łańcuchem do bramy! Matka chłopca uwieczniła bestialski akt przemocy na zdjęciu i pokazała pracownikom Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rejowcu Fabrycznym (woj. lubelskie). Sprawą zajęła się prokuratura. Okazuje się, że mężczyzna od dawna pastwił się nad swoją rodziną, lecz - jak to zwykle bywa - nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał...
Gehenna matki i trójki jej dzieci miała trwać od dawna. 34-letni Marcin O., znęcał się nad całą rodziną, ale szczególnie okrutny był wobec swoich dwóch synów - chłopców w wieku 4 i 6 lat. Być może sprawa nigdy nie wyszłaby na jaw, a rodzina nadal cierpiała w ukryciu, gdyby nie wyjątkowy akt barbarzyństwa, którego dopuścił się wyrodny ojciec.Pod koniec lipca mężczyzna zamocował łańcuch na stopie swojego 4-letniego synka i przykuł go do bramy. Matka chłopca uwieczniła bestialski akt przemocy na zdjęciu i pokazała pracownikom Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rejowcu Fabrycznym.
Jeszcze tego samego dnia GOPS zawiadomił o sprawie krasnostawski Sąd Rodzinny i Nieletnich. 25 lipca powiadomiono policję, a następnie prokuraturę. Marcin O. został zatrzymany. Na wniosek prokuratora sąd tymczasowo aresztował go na okres trzech miesięcy. Mężczyzna usłyszał zarzut fizycznego i psychicznego znęcania się ze szczególnym okrucieństwem.
- Sprawą zajmujemy się w szerszym kontekście. Mamy materiały, które wskazują, że podejrzany od dłuższego czasu mógł się znęcać nad dziećmi i małżonką. Weryfikujemy od kiedy w rodzinie miało dochodzić do przemocy. Mężczyzna przyznał się, że przykuł dziecko łańcuchem za nóżkę do bramy. Sprawa jest w toku, będziemy ustalać i przesłuchiwać świadków - poinformował w rozmowie z Fakt24.pl prokurator Michał Wolski z Prokuratury Rejonowej w Krasnymstawie.
Dlaczego nikt wcześniej o dramacie rodziny nie poinformował odpowiednich organów?
- W środowiskach wiejskich niektóre zachowania są akceptowalne. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, że komuś dzieje się krzywda - tłumaczy prok. Wolski.
Obecnie dzieci przebywają pod opieką matki. Marcinowi O. grozi kara od roku do dziesięciu lat więzienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz