2018/06/18

Ponad 3 mln zł za kalectwo dziecka. Sąd Najwyższy wydał precedensowy wyrok

Przedstawiciele szpitala twierdzÄ…, że to zrujnuje placówkÄ™Z 10-latką nie ma kontaktu, jest w stanie skrajnego kalectwa. Jej stan to wynik błędu lekarskiego. Sąd Najwyższy uznał, że dziecku i jego rodzicom należy się łącznie ponad 3 mln zł zadośćuczynienia.   – Za wysokim zadośćuczynieniem dla dziecka przemawia nie tylko jego stan, ale i to, że trwał będzie przez całe jego życie, trudno powiedzieć jak długie. Może przeżyć rodziców i musi mieć jakieś zabezpieczenie, a zadośćuczynienie wypłacane jest jednorazowo – podkreśliła sędzia Sądu Najwyższego Katarzyna Tyczka-Rote.
Matka dziewczynki dostanie 300 tys. zł, jej ojciec - 200 tys. zł. Zadośćuczynienie dla dziecka to 1,2 mln. Szpital do tej pory wypłacił 1,2 mln zł. Z jego polisy OC na ten cel przeznaczono jedynie 250 tys. zł. - Dla szpitala są to rujnujące koszty - powiedział w rozmowie z portalem rp.pl dyrektor wołomińskiego szpitala Andrzej Gruza.    10-letnia dziewczynka jest w stanie skrajnego kalectwa. W trakcie jej porodu szef dyżuru nie chciał dopuścić do cesarskiego cięcia, choć sugerował mu je jeden z lekarzy. Dziecko wyciągnięto za pomocą kleszczy, w stanie zamartwicy.   Szpital przyznał się do błędu, ale nie chciał wypłacić odszkodowania rodzicom dziecka. Uznał je za wygórowane. Sąd Okręgowy zasądził na rzecz dziewczynki 4,4 tys. zł renty i 400 tys. zł zadośćuczynienia. Matce przyznano wtedy 70 tys. zł, a ojcu - 30 tys. zł.
Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że to za mało. Zadośćuczynienie dla dziecka zwiększono do 1,2 mln zł, matce przyznano 300 tys. zł a ojcu – 200 tys. zł. Sąd Najwyższy podtrzymał te kwoty i potwierdził, że bliskim poszkodowanego również należą się pieniądze.     Sędzia wskazywała, że odsetki to skutek ciągnącego się od 9 lat procesu, który można było zakończyć wcześniej, gdyby szpital zdecydował się na ugodę.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz