2026/01/02

Legendy Szczecińskie...


Przed wiekami, zanim ktokolwiek słyszał o Szczecinie, na pewnym wzgórzu istniał gród. Zamieszkiwali go prości ludzie o łagodnym usposobieniu. Według legendy zwali się Odrzanami i byli pierwszym ludem, który zamieszkał nad Odrą. W ciągu wieków rośli w siłę, zasiedlali nowe tereny. Z czasem powstało Królestwo Odrzan Pomorskich. Król Rajmund IV Odrianys miał piękną córkę, Mariadnę.
Wieści o jej urodzie docierały do każdego zakątka królestwa, a nawet poza jego granice. Królewna miała długie, jasne włosy i błękitne oczy. Słynęła ze skromności i uczciwości. Jednak ojciec nie dostrzegał jej zalet – był pochłonięty zarządzaniem swoim państwem oraz rozwijaniem dyplomatycznych kontaktów z innymi krajami. Rajmundowi zależało jedynie na rozwoju swojego królestwa. Postanowił więc wydać córkę za księcia nadmorskiego państwa wiślańsko-pomorskiego.
Odrzański król widział w tym przede wszystkim świetny interes – odda córkę, ale uzyska dostęp do morza. Mariadna nie była szczęśliwa. Nie chciała wyjść za mężczyznę, którego nigdy nawet nie widziała. Buntowała się, płakała, rozmawiała z ojcem. Jednak on zdawał się w ogóle nie zwracać na nią uwagi. Królewna miała swój sekret, który nosiła od dzieciństwa: Gdy była mała, wiedźma rzuciła na nią urok – do końca życia miała żyć w smutku i samotności. Jeżeli wyszłaby za mąż, to jej wybranek miał zginąć pożarty przez wielogłowego stwora z dna Bałtyku. Żeby złamać zaklęcie, dziewczyna miała założyć miasto i pobudować w nim zamek, który przetrwałby każdą nawałnicę, katastrofę i oblężenie. Oprócz tego, musiałaby znaleźć odważnego rycerza, który pokonałby morskiego stwora.
Pomimo smutku, jaki towarzyszył jej życiu, Mariadna była niezwykle dobrą osobą. Z uwagi na zaklęcie, które na niej ciążyło nie chciała, żeby ktokolwiek złączył z nią swój los. Nie chciała być przyczyną niczyjej śmierci. Dlatego tak bardzo sprzeciwiała się planom ojca.
Jednak jej lament nie przynosił żadnego skutku. Postanowiła więc porzucić swoje życie i pewnej nocy uciekła z pałacu. Wędrowała daleko, nieznanymi sobie szlakami. W końcu padła z wyczerpania i głodu. Odnalazł ją młody rycerz. Chłopak urzeczony jej urodą postanowił jej pomóc.
Był gotów zrobić dla niej wszystko – w końcu rycerskie słowo zobowiązywało! Młodzieniec wyruszył ku wybrzeżom Bałtyku. Stoczył bardzo ciężką walkę z potworem z morskiej otchłani – resztką sił wbił miecz w serce gada, odbierając mu życie. Pierwszy warunek uwolnienia królewny od złego uroku został spełniony.
W tym czasie Mariadna dowiedziała się o śmierci ojca. Bardzo to przeżyła, a jej smutek jeszcze bardziej się pogłębił. Jednak nie mogła się poddać. Postanowiła przejąć władzę po ojcu i zbudować nową stolicę swojego królestwa. Miasto zostało ochrzczone nazwą Szczecin. Powstał tu także zamek, który stał się królewską siedzibą. Mariadna musiała jeszcze wypowiedzieć zaklęcie, które sprawi, że nic nie będzie w stanie mu zagrozić. W końcu rzekła: „Wiejcie wichry, huragany – silne jest miasto moje. A ten zamek zaczarowany przetrwa burze, wiatry, znoje”. I tak też się stało – zamek do dzisiaj spogląda na Odrę, będąc głównym symbolem obecnego Szczecina.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz