Rzepliński Andrzej nie jest burakiem, typem oderwanym od pługa. Nie jest nieogolonym prostakiem z rękami w kieszeniach, burczącym pod nosem. Nie jest zakompleksionym człowiekiem z prowincji, który w dzieciństwie załatwiał potrzeby na nieheblowanej desce i szarpał Trybunę Ludu z gwoździa – jak napisał w swoim felietonie Matka Kurka.
Rzepliński Andrzej to homo sovieticus, twór systemu totalitarnego, niepotrafiącym odnaleźć się w systemie innego typu. Przez lata (ma 67 lat, to przynajmniej przez 45 lat przyszło mu zakosztować dobrobytu i pławić się w luksusie) żywił się  towarami, jakie mu komunizm oferował. Trzy wartości były dla niego szczególnie ważne: praca, udział we władzy, poczucie własnej godności. Zawdzięczając je komunizmowi, Rzepliński homo sovieticus uzależnił się od komunizmu. Gdy komunizm przestał zaspokajać jego nadzieje i potrzeby, osobiście pomógł wprowadzić inne rządy.
Komunizm, do czego się nie chce przyznać, pozbawił go osobowości i godności. W jego postawie pobrzmiewa stalinowskie hasło: „Wszystko należy do kołchozu, wszystko należy do mnie”.
Rzepliński homo sovieticus nie odpuści…
Rzepliński Andrzej zapomniał jednak, że historia pisze swoje scenariusze. Jemu pisze czarny…
Autor: Sajetan Temp