Wieczorem rodzina dostała kondolencje od znajomej Daniela. To było o tyle niespodziewane, że rano mężczyzna czuł się dobrze, poprosił nawet o książki i telefon. Gdy pani Bogusława pojechała do szpitala lekarz wyjaśnił jej, że przyczyną zgonu była wyżarta dziurka pod przełykiem, co doprowadziło do zalania płuc podczas zabiegu. Później dowiedziałam się, że syn miał pluć krwią po zabiegu i jęczeć z bólu. Nabrałam podejrzeń, że personel usiłuje zataić prawdę - powiedziała matka cytowana przez Fakt.
Dodatkowo przez miesiąc od zgonu zmarłego, nikt ze szpitala oficjalnie nie poinformował rodziny o tym fakcie. - Twierdzili, że nie mają do mnie numeru - opowiada matka Daniela. Potem okazało się, że jej syn nie chciał, aby ktoś informował panią Bogusławę o jego stanie zdrowia - informuje Super Express.
Taką deklarację miał podpisać 26-latek w momencie, gdy został przyjęty do szpitala. Kobieta twierdzi, że dokumentacja jest nieprawdziwa. O tym, kto ma rację zadecyduje Prokuratura Rejonowa w Białymstoku, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Rodzina żąda natychmiastowego sprostowania informacji - szpital nie powiadomił rodziny i ukrywał fakt śmierci 2 godziny po fakcie. Rodzina dowiedziała się od osób przebywajacych na sali szpitalnej o tym, iz syn zmarł.
OdpowiedzUsuńProszę przestać ośmieszać rodzinę, w przeciwnym wypadku zostaną wyciagnięte konsekwencje karne.