70-letnia kuracjuszka z Bolesławca przerwała turnus w sanatorium Chemik w Ciechocinku i wróciła do domu po siedmiu dniach. Twierdzi, że w pokoju wielokrotnie pogryzły ją pluskwy, przez co musiała spać na podłodze. Sanatorium zaprzecza i zapewnia, że dezynsekcja nie wykazała obecności insektów.
Do uzdrowiska przyjechała 23 czerwca, dopłacając za pokój jednoosobowy w ramach turnusu NFZ. Jak mówi, liczyła na odpoczynek po wcześniejszych, prywatnych pobytach w innych sanatoriach.Już pierwszej nocy miała obudzić się z licznymi śladami ugryzień na całym ciele. — Mam 70 lat. To nie był mój pierwszy pobyt w sanatorium w ramach NFZ. Ten wyjazd zapamiętam na bardzo długo — niestety z najgorszej strony — mówi kuracjuszka, cytowana przez serwis aleksandrowkujawski.naszemiasto.pl. Według jej relacji lekarz w placówce nie potwierdził wtedy pogryzienia, dopiero po powrocie do domu miał to stwierdzić inny lekarz.Po kolejnych ugryzieniach kobietę przeniesiono do pokoju na niższym piętrze. Jak twierdzi, wracając po trzech dniach po rzeczy, zauważyła te same ręcznik i pościel, mimo zapewnień o dezynfekcji.Obawiając się dalszych ugryzień, zdecydowała się spać na podłodze. — Nie wyobrażałam sobie położyć się ponownie na tym materacu. Ile można wytrzymać? — pyta, opisując brązowe i żółte plamy na materacu.Według relacji kuracjuszki podobne pogryzienia miała także inna kobieta w pokoju jednoosobowym; potwierdza to personel sanatorium. Druga kuracjuszka dostała inny pokój na resztę turnusu — jak twierdzi nasza rozmówczyni, jej samej mimo próśb nie pozwolono tam zostać, bo pokój był już zarezerwowany.
Po siedmiu dniach kobieta zrezygnowała z leczenia. — Zapłaciłam 870 zł za pokój jednoosobowy i opłatę uzdrowiskową. Nie ma mowy o zwrocie pieniędzy. Czuję się oszukana — mówi. Dodaje, że w aptekach w Ciechocinku potwierdzano, że zmiany na skórze wyglądają na ugryzienia pluskiew.Sanatorium Chemik zapewnia, że po zgłoszeniu problemu pokój poddano oględzinom i dezynfekcji, a firma zewnętrzna nie stwierdziła obecności pluskiew ani innych insektów. Według przedstawiciela placówki kuracjusze mieli otwarte okna z powodu upałów, a w pokoju były przyniesione z zewnątrz rośliny, co mogło sprzyjać pojawieniu się meszek lub komarów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz