2026/07/25

Ważyła kilogram, gdy umierała z głodu. Rodzice usłyszeli wyrok za śmierć córeczki

 Czteromiesięczna Ashley zmarła z głodu w mieszkaniu swoich rodziców. W chwili śmierci ważyła zaledwie około kilograma. Sąd w Itzehoe uznał, że rodzice doprowadzili do śmierci dziecka przez skrajne zaniedbanie i skazał oboje na dożywocie za morderstwo oraz ciężkie znęcanie się nad osobą powierzoną ich opiece. Sprawa wstrząsnęła Niemcami.

Od marca 2026 roku jej rodzice — oboje mieli 24 lata w chwili popełnienia czynu — byli sądzeni przed Sądem Okręgowym w Itzehoe. W środę zapadł wyrok: oboje zostali skazani na dożywotnie pozbawienie wolności za morderstwo w połączeniu z ciężkim znęcaniem się nad osobą powierzoną ich opiece. Sąd uznał, że zaniedbanie dziecka było tak skrajne, że zakwalifikował je jako morderstwo.

Przewodniczący składu sędziowskiego Johann Lohmann powiedział w uzasadnieniu, że sprawa pozostawia "bez słowa". Sąd uznał za udowodnione, że rodzice zaniedbali swoją córkę do tego stopnia, że doprowadzili do jej śmierci.Do tragedii doszło 26 września 2025 roku. Po południu policja i ratownicy medyczni przyjechali do mieszkania rodziny w Brunsbüttel w Szlezwiku-Holsztynie. Powodem było zgłoszenie dotyczące wypadku. Ratownikom nie udało się uratować wychudzonego niemowlęcia. Późniejsza sekcja zwłok wykazała, że Ashley zmarła z głodu.Dzień później matka Vanessa H. oraz jej partner Kim Ole H. stanęli przed sędzią. Wydano wobec nich nakazy aresztowania. Prokuratura oskarżyła ich o współudział w zabójstwie przez zaniechanie. Jako szczególnie obciążającą okoliczność wskazała okrucieństwo — argumentując, że dziecko umierało z głodu i przeżywało agonię.Rodzice, którzy wychowywali również trzyletnie wówczas bliźnięta, mieli według śledczych nie zapewnić Ashley odpowiedniej ilości jedzenia oraz płynów. Dziewczynka urodziła się w maju 2025 roku. Prokuratura zarzuciła rodzicom, że zaakceptowali możliwość śmierci dziecka. Oprócz zarzutu morderstwa postawiono im również zarzut ciężkiego znęcania się nad osobą powierzoną ich opiece.

"Byli przeciążeni i nie szukali pomocy"

Podczas procesu rodzice opowiadali, że codzienna opieka nad dziećmi przerosła ich możliwości. Ojciec mówił o lukach w pamięci dotyczących okresu poprzedzającego śmierć córki. Wspominał również o ogromnym stresie psychicznym i braku wsparcia. Matka przyznała, że około dwóch tygodni przed śmiercią Ashley zauważyła, że dziecko traci na wadze.

Mimo tego rodzice nie pojawili się na umówionych wizytach lekarskich. Ich zeznania podczas procesu o morderstwo były dla sądu jednym z najbardziej wstrząsających elementów sprawy.Rodzice twierdzili, że początkowo byli przekonani, iż rozwój dziecka przebiega prawidłowo. Rodzinę kilkukrotnie odwiedzali pracownicy urzędu ds. młodzieży. Według wcześniejszych ocen warunki życia dzieci miały być odpowiednie. Postępowanie wobec pracowników oraz osób związanych z urzędem ds. młodzieży zostało umorzone.

"Prokuratura chciała dożywocia"

Prokuratura domagała się dla rodziców dożywotniego pozbawienia wolności za morderstwo. Obrona argumentowała natomiast, że czyn powinien zostać zakwalifikowany jako zabójstwo, za które grozi znacznie niższa kara. Sąd nie podzielił tej argumentacji. Uznał, że skala zaniedbania i cierpienia dziecka była tak ogromna, że rodzice ponoszą odpowiedzialność za jego śmierć jak za morderstwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz