Dodano: 28.10.2015 [10:20]
Policjant został porażony paralizatorem przez swojego zwierzchnika. Zdarzenie miało miejsce w komendzie w Tarnowskich Górach. Funkcjonariusz wyszedł z tego bez szwanku. Jednak są dwie wersje tego zdarzenia: oficjalna mówi o przypadku, nieoficjalna o świadomym porażeniu. Dodatkowo zwierzchnik miał być pijany.
Do wojewódzkiej komendy w Katowicach wpłynął anonim dotyczący zdarzenia w Tarnowskich Górach. Zalecono tam kontrolę.
Paralizatora miano użyć podczas szkolenia. Nieoficjalnie mówi się o pijanym zwierzchniku, który po użyciu broni miał wybiec z pomieszczenia. Kontrola jednak tego nie wykazała.
Ustalono jednak, że jeśli opisane zdarzenia miały miejsce to do nieprawidłowości doszło, bowiem szkolenie powinno być zgłoszone, a nie było. Nie ma żadnych dokumentów, które by to potwierdzały. Dodatkowo nikt z przełożonych funkcjonariusza nie wiedział, że jeden z policjantów został porażony służbowym paralizatorem i to na terenie komendy.
„Każde użycie paralizatora jest rejestrowane. Dlatego te nagrania i ustalenia policyjnej komisji przekazano prokuraturze” – pisze rmf24.pl.
Rafał Biczysko powiedział, że policjant, który użył paralizatora, odchodzi wkrótce na emeryturę. Pozwala mu na to jego wieloletni staż. Wniosek w tej kwestii złożono w momencie, kiedy zaczęło się wyjaśnianie sprawy.
Do wojewódzkiej komendy w Katowicach wpłynął anonim dotyczący zdarzenia w Tarnowskich Górach. Zalecono tam kontrolę.
- powiedział w rozmowie z rmf24.pl rzecznik policji w Tarnowskich Górach, Rafał Biczysko.Kontrola wykazała, że rzeczywiście w lecie, w czasie szkolenia, użyty został paralizator i niegroźnie porażony został wtedy jeden z policjantów. To było przypadkowe użycie
Paralizatora miano użyć podczas szkolenia. Nieoficjalnie mówi się o pijanym zwierzchniku, który po użyciu broni miał wybiec z pomieszczenia. Kontrola jednak tego nie wykazała.
Ustalono jednak, że jeśli opisane zdarzenia miały miejsce to do nieprawidłowości doszło, bowiem szkolenie powinno być zgłoszone, a nie było. Nie ma żadnych dokumentów, które by to potwierdzały. Dodatkowo nikt z przełożonych funkcjonariusza nie wiedział, że jeden z policjantów został porażony służbowym paralizatorem i to na terenie komendy.
„Każde użycie paralizatora jest rejestrowane. Dlatego te nagrania i ustalenia policyjnej komisji przekazano prokuraturze” – pisze rmf24.pl.
Rafał Biczysko powiedział, że policjant, który użył paralizatora, odchodzi wkrótce na emeryturę. Pozwala mu na to jego wieloletni staż. Wniosek w tej kwestii złożono w momencie, kiedy zaczęło się wyjaśnianie sprawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz