26 września w Zajeździe Piłsudskiego w Dąbiu Kujawskim (woj. kujawsko-pomorskie) zginął 6-latek. — Dzisiaj zostało wszczęte śledztwo — informuje "Fakt" prok. Małgorzata Kręcicka. Znamy dokładną kwalifikację czynu, z jakiej prowadzone jest postępowanie.
Do organów ścigania spływają dokumenty, a śledczy wyznaczają termin sekcji zwłok. W poniedziałek prokuratura wzięła również pod lupę weekendowe doniesienia dotyczące samej akcji ratunkowej i zachowania ojca.Prokuratura wszczyna śledztwo. Znany jest paragraf
W poniedziałek (28 września) śledczy zdefiniowali prawny kierunek działań w sprawie sobotniej (26 września) tragedii, do której doszło na terenie kompleksu restauracyjnego.
— Dzisiaj zostało wszczęte śledztwo — przekazała nam prok. Małgorzata Kręcicka z włocławskiej prokuratury. Jak precyzuje, postępowanie toczy się "w sprawie narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia przez osobę, na której ciąży obowiązek opieki, w wyniku czego doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci".Oznacza to, że organy ścigania dokładnie prześwietlą kwestię nadzoru nad sześcioletnim chłopcem w trakcie trwania przyjęcia okolicznościowego.Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 6-latek zniknął z oczu dorosłych, a jedno z rodziców, mających wówczas pieczę nad synem, było trzeźwe. Gdy krótko po godz. 18 służby ratunkowe dojeżdżały do Dąbia Kujawskiego, chłopiec znajdował się już na brzegu.Z relacji bryg. mgr. Mariusza Bladoszewskiego z włocławskiej PSP wynikało jasno, że dziecko wyciągnęły z wody "osoby postronne", a jeszcze "przed przybyciem pierwszych zastępów straży pożarnej pogotowie prowadziło czynności związane z przywróceniem czynności życiowych tego chłopca".
W poniedziałek śledczy zapowiedzieli, że skrupulatnie zweryfikują pojawiające się nieoficjalne doniesienia, według których to ojciec zmarłego sześciolatka jako pierwszy rozpoczął resuscytację, zanim do zajazdu dotarły zespoły medyczne i śmigłowiec LPR.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz